Jaaga
Members-
Posts
19316 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Wolałam sprawdzić, bo bałam się, że coś źle wpisałam. Przed świętami bywają utrudnienia. U nas w zeszłym roku była tylko doba na odbiór, ale też jest po kilka punktów na każdą wieś. W stolicy wiec jest jeszcze gorzej i stąd pewnie takie zmiany, co przy miejskich odległościach musi być naprawdę uciążliwe.
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Przyszedł wynik z posiewu moczu od Lindy. Węgrzynek Jagna.pdf wegrzynekjagnapieslinda202512161634.pdf -
A Anecik? Kilka dni temu rozmawiałam z nią o przyjęciu pieska z OTOZU, który dla nas był niestety za trudny, bo po operacji i zgodziła się, może i dla suni miałaby miejsce? Sunia bardzo już skrzywdzona, urodą nie grzeszy, więc chyba tylko hotel będzie dla niej szansą.
-
Dziękuję Marto, tez mi jej tak bardzo szkoda. Na razie jest zabezpieczona. Gdyby coś wyszło, to dam znać. Dziękuję za chęć pomocy. Dostałam dawkowanie leku na odwodnienie, ale i informację, że może on nie zadziałać na tyle, ile trzeba i lepiej byłoby, żeby lekarz przyjechal ściągnąć płyn. Na razie Luna raczej sobie na to nie pozwoli. Musimy wypróbować farmakologicznego odwodnienia. Na szczęście, jednak wysikała się. Oczywiście stało się to w momencie, kiedy pod bramę podjechali klienci z psem na hotel. Jakoś ogarnęłam tę mini powódź i jestem szczęśliwa, że część wody jednak zeszła.
-
Dotarły dziś kolejne puszki od Aska7. Tym razem aż 12 szt po 800 g. Jeszcze raz serdecznie dziękuję. Martwi mnie tylko to, że te wszystkie diety mogą być już za późno. Luna bardzo dużo pije, ale za każdym piciem rośnie jej bardziej brzuch, czyli zatrzymuje się woda. Normalnie wysikiwala często kałuże wielkości połowy wiadra, a dziś sikała rano i tylko się jej mocz sączy. P doktor nie odbiera, więc napisałam sms o odwodnienie. Czas przed świętami jest trudny, bo naraz wszyscy chcą wszystko załatwić w przychodni, a ja i tak na prywatny tel dzwonie lub pisze prawie całą dobę, aż mi głupio.
-
Dziś Luna dostala pierwsza dawkę insuliny. Mielismy szczescie, że dyżur miała p. Lucyna. Okazało się, że ktoś po śmierci swojego psa przyniósł do przychodni jedna strzykawkę insuliny, więc dała ją Lunie. Dzięki temu mogła dostać od razu. Podałam od tyłu i nawet sprawnie poszło. Choć nie wiem jak długo, bo musi dostawać 2xdziennie. Niestety na brzuchu bardzo zaokrągliła się. Mam nadzieję, że zejdzie jej ta woda. Puszki od Aska7 są świetne, bo mają postać wodnistego musu i zjada z suchą karmą pół na pół. Do tego dałam siebie lniane. Z insuliną jest problem, bo weterynaryjna przestała być dostępna, a ponoć możemy mieć trudność z wykupieniem ludzkiej. Oby jednak apteka wydała. Luna od porannego spaceru nie wychodzi, ale skoro i tak załatwia się w domu, to niech nie błądzi po ogrodzie, więc nawet nie nakłaniam jej. Szykują sie nam drugi rok trudne święta. Na ostatku chyba już jest nasz kot Lukrecjusz z padaczką pourazową i mocznicą. Dziś miał ataki gromadne, jakich nigdy nie miał, a podawana kroplówkach przesącza mu się przez skórę. Raczej trzeba myśleć o eutanazji. Spróbujemy do jutra.
-
Dziś ma dyżur p. Lucyna. napisałam do niej sms, że Andrzej przyjedzie po receptę na insulinę. Weterynaryjnej pewnie nie będą mieć, bo bawet w dużych Katowicach mama musiała zamawiać. Nowe puszeczki Disugual od Aska7 sprawdzają się. Dzis rano dałam pół na pół z suchą i wszystko zjadła. Dziękuję za cenną wskazówkę. Siemię mamy, bo dajemy stale świni I kurom, ale o sodzie nie słyszałam, że na ten typ podrażnień u zwierząt działa. Lalicji raz dałam, bo ma środek weterynaryjny o podobnym odkwaszający działaniu, ale po nim nie widziałam efektu. Tym bardziej cieszę się, że można tez stosować sodę. Stokrotne dzięki
-
Dziś do Luny Mikołaj pod postacią Aska7 przysłał 6 puszeczek Diabetic. Dotrą jeszcze dwa takie komplety z innych firm, zeby mogla wybrac sobie , co jej zasmakuje. Dziękuję Ci Asiu bardzo. To świetny pomysł. Niestety jej stan się pogarsza. Apetyt ma coraz gorszy. Dziś nawet z nowej karmy suchej zjadła pół porcji. Jest już chuda. Od jutra mamy plan, że będziemy dawac jej tylko puszki, żeby ją podkarmić. Nie dość, że bardzo źle znosi nagłą utratę wzroku, mało się teraz porusza, jest totalnie zdezorientowana, to jeszcze chodzi jakoś chwiejnie. Zaczęła się jej zlepiac sierść na grzbiecie. Obawiam się, że nie spadający cukier mógł już też tak bardzo uszkodzić nerki, że nie oczyszczają organizmu z toksyn. Bardzo mi jej żal. Dziś dała się córce podnieść na rękach. Chcę zamówić jej jak najszybciej insulinę. Może da sobie jakoś już podawać, skoro jest tak zdezorientowana i nie ogarnia rzeczywistości. To chyba jedyna szansa na przedłużenie jej życia. Nie ma już śladu po do niedawna żywiołowej, wesołej Lunie. Tydzień temu jeszcze szalała w podskokach z Grzybkami po ogrodzie jak szczeniak. Teraz ledwo porusza się po omacku i widać, że jedt coraz słabsza.
-
Lunie bardziej smakuje ta sucha karma. Dziś wysłałam do Zea fakturę na 555 zł.za grudzień, bo było info na zamojskim, że do 20.12.faktury maja dotrzeć. Jutro jeszcze trzeba dokupić lek na tarczycę. Powoli już gubię się w tych paragonach. Musze sprawdzic, czy poprzedni wstawialam. Do tego doszło 30 zł za wściekliznę, o których mówiłam wcześniej Jo37, a była konieczna do kontroli inspekcji wet. To już wszystkie rozliczenia. Puszki zamówię jutro, bo dziś już nie dałam rady ze względu na to, że robiłam mydła i świeczki na bazarek na Lindę. Przy okazji serdecznie na niego zapraszam.