Jaaga
Members-
Posts
19317 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Napisała Wam na fb, żeby lepiej pomyśleć o mocnym ozonatorze. Jest lepszy i znacznie tańszy. Teraz są takie mocne, gdzie nie ozonuje się całą dobę, jak kiedyś, ale od 20 min.
-
Tak, jeśli zwierzak jest gdzieś luzem samopas czy w schronisku. Te maluchy są zabezpieczone i rozpuszczone. Karma, która kupiłam początkowo leży nietknięta, bo są tylko na bezzbożowych z górnej półki i na mięsie. Do tego są zupełnie nieświadome zagrożeń. Nie dam ich po to, żeby kiedy staną się zbyteczne czy ktoś wyjedzie, to wylądowały na ulicy.
-
Dziękuję Wafelek i Michałek. Mają ok 5 mies. Są energiczni, bardzo kontaktowi, wszędobylscy. Jeden bardziej, drugi troche spokojniejszy. Choć zazwyczaj wszystko robią razem. Dlatego szukamy dla nich wspólnego domu. Przypominają oposy z Epoki Lodowcowej Śpią w łóżku, są wychowane z małymi psami, oczywiście korzystają z kuwety. Szukamy domu niewychodzacego z zabezpieczonymi oknami/balkonem. Mają niesamowite apetyty. Jedzą surowe mięso, puszki i suchą karmę. Są zaszczepione, odrobaczone. Ich matka jest po testach. Proszę o kontakt wyłącznie telefoniczny:660124623, nie odpowiadam na wiadomości tekstowe. Do odbioru we Wrocławiu 27.09. Do przekazania po wizycie przedadopcyjnej w potencjalnym nowym domu.
-
Mam już karton dla Was przygotowany, te pasiaste kołderki, ochraniacze na łóżeczka( przydatne do klatek z kotami) i trochę drobniejszych rzeczy dla kotów. Część kartonów już też jest zapakowana, ale to rzeczy raczej do schroniska: koce, polary. Koce są po naszych dużych, wiec raczej takie do schroniska, bo z powbijaną sierści często. Oczywiście wyprane. Jeszcze będzie kilka kartonów. To posegreguję i dam znać. Dziś będę dzwonić do Leszka, czy przyjedzie w niedlugim czasie, to poinformuję Was. I przygotuję wszystkie obroże, szelki i smycze. W schronisku na pewno się przydadzą. Niestety, kolejnych dużych nie będziemy mieli na pewno, bo fizycznie nie wydolimy. I tak jeszcze zostało ich sporo: Wikary, Grey, Ciapciak, Kaj, Andżela, Linda i Zoja. Mamy, ale w domu, więc nie potrzebuję takich zapasów, jak do bud czy domku, gdzie stale trzeba było wymieniać i wszystko schło dlugo. Koce są duże i ciężkie, ale polary i poszewki oczywiście mogę do Dory wysłać. Teraz jestem w Katowicach, ale w weekend znowu posegreguję i przepiorę następne.
-
Napisze tu, bo chyba najwięcej osób zagląda. Pisałam już o budach, ktore mozemy przekazac dalej. Pisałam też do Toli, że mam do oddania po naszych duże ilości " maneli" dla psów i kotów. Mogę poprosić znajomego, żeby je zabrał do siebie do Krasnegostawu, ale chyba nie ma nikogo z wolontariuszy, kto stamtąd zabrałby to do zamojskiego schroniska. Mam całe szafy i jeszcze zapas w kartonach polarów, legowisk, kołderek, kocy, poszewek, obroży, smyczy, szelek , toreb do transportu kotów. Przy dużych psach taki zapas był wskazany, ale teraz nie przyda się, a szkoda żeby to wyrzucić, skoro zimą gdzieś psy i koty mogą skorzystać. Nie mam tego za bardzo gdzie długo trzymać. Dajcie proszę znać, czy da się to gdzieś przekazać? Wypiorę, żeby odświeżyć, poukładam w kartony. Jak coś, mogę rzeczy dowieźć do Katowic, przekazać znajomemu z wspomnianego Krasnegostawu lub np część we Wrocławiu, gdzie wkrótce będziemy.
-
Nie ma czegoś takiego. Ludzie kochani, żaden lek w pojedynczej czy nawet 3 dniowej dawce nie wybije lamblie i w żadnym zbiorowym nie ma toltrazurylu na kokcydie. Jeśli przychodnia rzekomo ma takie cud tabletki, to ja bardzo proszę o podanie nazwy. Wielu hodowców byłoby zachwyconych, a ja nie musiałabym sprowadzać z Czech Procoxu za podwójną cenę Do tego jak napisałam, jeślij są jakieś pasożyty, to każdy wymaga odmiennego podawania leku, bo mają różne cykle rozwojowe a żeby ich się pozbyć trzeba przerwać ten cykl i wybić wszystko. Z tego schroniska wychodziły psy z całym bukietem pasożytów, więc lepiej zadziałać od podstaw. A środek, którego tu było zdjęcie i Maurycy dostał na odrobaczenie, jest naprawdę z tańszych i nie zachwycających. I nie działa na pierwotniaki jakby coś.
-
Nawet nie wiedziałam, że Kret jest z nami już 3 lata. Za kazdym razem, kiedy jedziemy przez ten wiadukt pamiętam, jak wrzaskiem zatrzymałam Andrzeja i wyskoczyłam na jezdnię zgarniać Kreta. Z jednej strony nie myślałam, że to tak dawno było, ale z drugiej, wszyscy czujemy się tak, jakby on był z nami od zawsze. Po śmierci Dylana to szef wszystkich szefów. Bez niego na pewno byłoby ciszej, bo drze bezsensownie dziuba, kiedy tylko ma otwarte oczy, ale i dom bylby inny. Kret jakby wrósł w tkankę rodziny i domu.
-
Właśnie czytam o adopcjach i zazdraszczam Moje bure chłopaki ze Szczebrzeszyna siedzą, a co dzwoniący to większe zniechęcenie do tych potencjalnych niedoszłych adopcji nas ogarnia.
-
To na odrobaczenie, bo eozynofile są duzo przekroczone. Z własnego doświadczenia doradzę, zeby zrobić test snap na lamblie i dokładne badanie kału z 3 dni w laboratorium. Żeby nie zarazić pozostałych. ta tabletka na niewiele pomoże. Ani lamblii, ani kokcydii, które teraz w teraz są dominującymi pasozytami, ona nie tknie. Zresztą inne pasozyty typu tęgoryjec czy włosogłówka też trzeba cyklami przeleczyć. Jednorazowa dawka nic nie da. Jak pasożytów nie bedzie, to i trzustka może lepiej funkcjonować.
-
Udalo mi sie w końcu rozliczyć bazarek mydełkowy tu na dogo dla kociej rodzinki, która jest u nas. Dla kociaków jest 205 zł ze sprzedaży 20 mydełek. Kupiłam im wczesniej 10 kg karmy i 48 puszek. Zapłaciłam 327 zł za to wszystko. Do sterylki mamuski dopłaciłam, żwirek kupiłam i ogłoszenia im wyróżniam. Na razie niezmiennie dwa chłopaki siedzą u nas. Młode są tylko raz zaszczepione.
-
Chciałam dać znać, co u naszych kotów. Mamuśka już po sterylce. Dwa chłopaki- Wafelek i Michałek nadal z nami. Nie, że nie ma nimi zainteresowania, ale to, które jest, to totalna porażka. Ostatnie osoby to kobieta, która chciał jednego do 2 letniego dziecka i upewniała się, czy kociak aby go nie podrapie. Drugą interesowały zasady adopcji. Po iluś jej smsach , gdy napisałam o wizycie i zabezpieczeniu okien , nastała cisza. Kilka dni temu córka powiedziała, że najchętniej zostawiłaby już całą trójkę. Zaoponowałam wtedy. Chłopaki śpią jej razem na szyi i są nierozłączni. Prosiła o ogłoszenie ich razem. Wyróżnilam im nowe ogłoszenie z nowymi zdjęciami. Może sprobuję dorobić takie odnośnie wspólnej adopcji. Jednak jeszcze kilka takich beznadziejnych chętnych i przyklasnę pomysłowi zbiorowego dokocenia się. Tracę siły i motywację na rozmowy z ludźmi: koty do wypuszczania samopas, jako zabawki dla malutkich dzieci i do mieszkań bez zabezpieczeń. Dla mnie powoli to za dużo.
-
Dla mnie wyglądał na tyle. Średniak, masywny, ale na krótkich łapach. Może jak będzie miał stały kontakt z innymi psami, to będzie łatwiej. Już tu pisałam, że takie psy dobrze czują sie wśród innych i potrzebują zazwyczaj psiego "przewodnika" w życiu z ludźmi. Tym bardziej, że po tylu latach, to on tego życia musi uczyć się od nowa. praktycznie całe swoje życie spędził w stadzie i o dziwo dobrze sobie w nim radził. Nagle został zabrany, jest w obcym miejscu i sam. Trudno mu to ogarnąć. Mam słabość do psów wycofanych i dziczków w stosunku do ludzi. Stąd od lat są takie u nas. Nie ma co dorabiać im ludzkich cech, naszego toku myślenia i wymyślać historii czy przypisować naszych odczuć. Potrzeba czasu na przestawienie się. Koncerty będzie robił pewnie do 2 tyg. Inne psy mogą znacznie pomóc. Najlepszymi nawet chęciami nie nadrobi się straconych kilkunastu lat. Trzeba dać mu czas. Ostatnio kupiłam dorosłego, zaburzonego mopsa. Bardzo pomaga mu obroża z feromonami. No i towarzystwo naszej spokojnej i zrównoważonej mopsicy. Polecam oba sposoby: feromony oraz uspokajający kontakt z proludzkim psem.