Jaaga
Members-
Posts
19190 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Największym problemem teraz jest wyciągniecie psa ze schroniska, bo ja jestem za daleko. Transport może dałoby sie jakoś załatwic, chocby do Krakowa, napisałabym tez na Miau na watku transportowym. Na razie mogłaby do mnie przyjechac ta malenka sunieczka z 1 boksu, skoro jest bardzo towarzyska, co nawet widac na zdjęciach ze strony schoniska. A później Lalunia, jesli wszystko byłoby z nią w porządku. Tylko czy ktoś zabrałby suńki ze schroniska?
-
Włączę się do wątku. Ja również zrobiłam inbread. Suke pokryłam jej synem. Moja suka maltańczyk przekazuje swoim dzieciom piekny włos, zrównowazoną psychikę i dobrą anatomię, co odziedziczyła z kolei po swojej matce. Bałam się, przyznam szczerze, ale chciałam spróbować. Wiedziałam, że ryzykuję, ale warto było. Ten miot był najlepszym jej miotem. Niestety, tylko jedna suka z tego miotu jest wystawiana, ale za to odnosi spore sukcesy. Pozostałe 3 szczeniaki kupili ludzie wyłącznie do kochania. Wszystkie miały przepiękny, gęsty, idealnie prosty włos. Jedynie jeden piesek z tego miotu był lękliwy i taki pozostał. Nie wiem, czy to wina inbreadu, czy taka cecha charakteru. Czekam z ciekawością, jakie będzie potomstwo suczki urodzonej z tego inbreadowego skojarzenia. Mam nadzieję, że jeszcze lepsze i piekniejsze od przodków, bo przecież o to w tym wszystkim chodzi :razz: .
-
Czyli co, żadne działki nie będą już likwidowane?
-
Odwiedziłam dziś stronę mieleckiego schroniska. Tam jest napisane, że Lala jest średniej wielkości psem. Czy ona jest mała czy średnia? Zdjęciami trudno mi się sugerować, bo wiadomo, że mogą wprowadzić w błąd, co do wielkości psa. Ulka 18, czy możesz mi napisać, jaka ona jest, bo ją widziałaś? Na razie mam możliwość zabrania małego pieska, chyba, że Żabcia domek znalazłaby szczęśliwie. Na stronie schroniskowej wypatrzyłam jeszcze jedną słodką sunieczkę. To Malutka z boksu 1. Jest kochaniutka, taki mały, grubasek-pieszczoszek. Czy ona jest nadal w schronisku?
-
Ulka 18, ja nie wiedzialam, że sama zajmujesz się schroniskowymi adopcjami:oops: . Gdybym wiedziala, to sama wcześniej dowiadywałabym się o Lalę w schronisku, żeby ci nie zawracać głowy. To dobrze, że chcesz znaleźć domek tej drugiej suni, ale mnie żal bardzo Laluni, a gdybym wzięła inną zamiast niej, to miałabym wyrzuty sumienia, ze nawet nie spróbowałam. Tak po prawdzie, to nawet miejsca nie ma u mnie za bardzo na kolejnego psa, ale Lala może nie doczekać momentu, aż jakiś zwierzak u mnie pojedzie do nowego domu, stąd moja decyzja, że mogłaby w każdej chwili przyjechać do nas. Po prostu odkryłam w niej to "coś":loveu: . Nawet mąż puka się w głowę i pyta, czy bliżej Katowic żadnego psa nie było?
-
Napiszę po świętach do kierownika schroniska, może w ten sposób dowiem sie najwiecej o Lali. Na zdjęciach wygląda rzeczywiście na spokojną suńkę. Zapytam o możliwość wcześniejszej sterylki, bo mam takie szczęście, że każda sunia po kilku dniach pobytu u mnie ma zaraz cieczkę;) .Tak patrzę na jej fotki i myślę, że pasowałaby z wyglądu do mojego Tolka, są tak samo umaszczeni, tylko on jest długowłosy, szpicopodobny. Teraz ma Żabcię, ale przy niej nie wyrabia, nie dość, że większa, to istny wulkan energii. Tolek też miał pecha w schronie, miał być bardzo agresywny. Chodziłam tam trzy razy zanim zdecydowałam się go zabrać. A jest to pies idealny, tylko innych chłopaków nie toleruje i nawet kastracja w tym nie pomogła. Może Lalunia podobnie przyzwyczaiłaby się się do nas. Tolkowi znalazłam dom, a on wrócił sam z niego po tygodniu. Przebiegł kilkanaście kilometrów przez centrum miasta, w nocy, w ponad dwudziestostopniowym mrozie, zeby zamieszkać z nami.
-
Ja na miejscu też nie jestem, więc mam ograniczone możliwości działania. Wiem, że jest wiele innych psów, którym trzeba pomóc, ale mnie zalezy właśnie na Laluni. Napisałam, że mogę ją wziąć, ale potrzebuję pomocy kogos, kto jest na miejscu. Lala nie mogłaby byc teraz u mnie w ogrodzie, bo jest za zimno, miałaby tam się tak, jak w schronie, a nie o to chodzi. Wzięłabym ją do domu, dlatego nie może być agresywna. Wiem, że nikt przypadkowy, odwiedzający schronisko jej nie weźmie, bo to pies z problemami. U mnie psy nie chodzą na spacery na smyczy, gdyby załatwiła się w domu, to też nie problem, moim yorkom też się zdarza. Odpadają więc na początek takie problemy, które w innym domu mogłyby skazać sunię na powrót do schroniska. Decyzja o wzięciu takiego psiaka jest z mojej strony przemyślana i liczę się z tym, że ze względu na wiek czy psychikę mogłaby zostać u mnie, jeśli nikt jej nie będzie chciał. To, ze się boi, to nie problem, byle nie gryzła i była zdrowa. W tym roku u mnie mieszkało tymczasowo ok. 60 psów i kotów. Skoro z nimi sobie radziłam, to sądzę że z nią też dałoby się. Wiekszość z nich była "potłuczona" psychicznie. Dom jednak potrafi zdziałać cuda. Jesli nikt z osób z Mielca nie zaangażuje się w pomoc Lali, i będzie ona w schronie nadal, to pojadę do niej w marcu i zobaczę sama, co da się zrobić. Trochę mi przykro, że ktoś zakłada wątek, potem ileś osób go podbija, a jak znajdzie się propozycja pomocy, to pojawia się bezsilność. Wiem, że idealnie byłoby, żeby zgłosił się ktoś sam po Lalę do schroniska, zabrał ją do stałego domku. Niestety, ja mieszkam daleko, mam swoje ograniczenia. Staram się jednak pomóc jak mogę. Uważam, że przed założeniem wątku dobrze byłoby wypytać pracowników schroniska o danego psa, jaki jest, jak się zachowuje, wtedy i łatwiej byłoby szukać domu i domki szybciej decydowałyby się na pieski, wiedząc czego mniej wiecej mogą się spodziewac. Jesli pies naprawdę nie nadaje się do adopcji, to można w jego miejsce ogłaszać innego, a tak tracą szansę i ten oglaszany - nie nadający się do adopcji i te, które miałyby szansę zamiast niego. Ja nie mam nigdy takiego problemu, bo wszystkie zwierzaki, które ogłaszam mieszkają ze mną i mogę je dokładnie opisać. Teraz piszę z punktu widzenia osoby, która chce się zaopiekować psiakiem ze schroniska.
-
Pól nocy nie spałam przez Lalunię. Chciałabym jej pomóc. Mamy o niej zapomniec? To jest skazanie jej na śmierc w schronie. Kto ją tam dostrzeże i zabierze? Jeśli tam jest ok. 700 zwierząt, jak przeczytałam. Gdybym blisko mieszkała zaraz pojechałabym do niej, a tak jestem bezsilna:placz:. Nawet już mogłaby do mnie przyjechac, lepiej żyć ciasno, niż dać za wygraną i o niej zapomnieć czy udawac, że ona nie istnieje.
-
[quote name='Ulka18']Jaaga, obawiam sie, ze Lalunia to nie jest latwy pies...dzisiaj w ogole nie wyszla z budy, co prawda padal deszcz, ale mielismy zachecacze...nic z tego...Lalunia jest bardzo zdziczala... Bardzo mi smutno:-( . Szkoda, że tak daleko mieszkam:shake: . Czy nie dałoby się zrobić tak, żeby wolontariusze wychodzili z nią na spacerki, stopniowo przyzwyczajając do towarzystwa człowieka? Czy ona tak reaguje na wszystkich ludzi, czy jest ktoś, komu ufa choć trochę? Mnie zalezy tylko na tym, zeby nie gryzła ze strachu, bo mam 2-letnią córeczkę i wiem, że starałaby się do suni podchodzić. Sunia weteranka z Krakowa, o której wcześniej pisałam, była tak dzika, ze nie dała do siebie wcale podejść, zagoniona w kąt próbowała gryźć. Nawet pracownika. Nie udało się jej wcale założyć smyczy. U mnie pies nie musi chodzić na spacerki na smyczy, bo mam ogród. Jeden problem psa kojcowego odpadłby. Żabcia, która jest u mnie nie dała złapać mi się przez tydzień, zachowywała kilkumetrowy dystans. Smycz załozył jej pan, który ją dokarmiał i podchodziła mu do ręki. Po jednym dniu u nas Żabcia świata za mną nie widziała. Teraz kocha nas aż za bardzo, nie wiem, jak będzie wyglądało rozstanie. Nie chciałabym tak łatwo zrezygnować z Laluni. To własnie ona i jej spojrzenie tak mi utkwiły w sercu. Może udałoby sie ją stopniowo oswoić, a ja przyjechałabym po nią w marcu? Tylko, że to wymagałoby trzech miesięcy pracy wolontariuszy, więc zależałoby od ludzi mieszkających na miejscu. Jeśli chodzi o innego pieska, to nie bardzo wchodzi w grę. Mąż zgodził się na Lalę po tygodniu marudzenia o niej, własnie ze względu na te 7 lat niewoli. Kiedy mu wyliczałam, ile to samotnych dni i nocy. Wątpię, czy dałby namówić się na innego psiaka.
-
SZCZENIACZKI - Tessy nam choruje...
Jaaga replied to missieek's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Takie piekności szczeniaczkowe:lol:. W górę, po domki! -
Poprawię wam chyba trochę nastrój. Lalunia może przyjechać do nas, ale jeszcze musi poczekać, aż Żabcia lub dwa koty znajdą domy. Jeden pojechał już wczoraj do nowego domu. Niestety, brak miejsca wymusza taką zwłokę. Czekam na wiadomości ze schronu, co słychać u małej. Dowiemy się chyba już wieczorem. Potrzebuję pomocy osób z Mielca. Sunię musiałby ktoś zabrać ze schroniska. Jest jednak jeszcze kilka problemów. Najważniejszym jest transport suczki. Może uda nam się wspólnie coś zorganizować na wątku transportowym. Poza tym warunkiem jest wcześniejsza sterylka Laluni. No i nie może ona być agresywna względem innych psów, bo u mnie towarzystwo liczne i wszystkie zwierzęta mieszkają z nami razem. Co wy na to?
-
Po naszą Żabcię nikt znowu nie przyjechał:-( . Nie wiem, po co ludzie umawiają się na oglądanie psiaka, skoro nie przyjeżdżają? Na razie więc nie mogę zaopiekować się Lalunią. może jednak jeszcze przed świętami stanie się cud: Żabcia znajdzie domek i Lala będzie mogła zamieszkać z nami. Myślałam, że łatwo będzie wydać młodego, zadbanego psiaka, a tu wszyscy akurat dzwonia o koty. Jak miałam ich 13 do wydania, to chcieli psy, a teraz odwrotnie. Mojemu mężowi o Laluni mówię "5 kilo nieszczęścia".
-
Dziewczyny, czy jest możliwość, żeby malą wyprowadzić z kojca, zobaczyć jak ona się zachowuje, czy nie jest agresywna ze strachu? Jak jest u niej ze zdrowiem i szczepieniami? I czy możliwa byłaby jej sterylka? Nie wiem, jaką macie możliwość współpracy ze schroniskiem, dlatego pytam. Dziś jest pani umówiona na oglądanie mojej Żabci, może ją weźmie, a wtedy mogę poważniej już myśleć o wzięciu Laluni. Wczoraj wieczorem męzowi wyliczyła ile samotnych dni i nocy spędziła sunia w schronie. Mieliśmy małe ścięcie, bo on wyliczył mi ile ludzi mieszka w Polsce, i dlaczego to muszę być akurat ja? Jednak ja zawsze muszę powalczyć o zgodę na każdego psa:eviltong: . Trochę to u mnie trwa, w końcu moja druga połówka ustępuje, bo wie, że jeśli nie ten, to będzie inny.
-
[quote name='AgusiaTerierka']Jaaga, powiedz Mężowi, że te starsze umieją kochać bezgranicznie.Mam taką Sunieczkę, Korusię, ma ok. 10 lat, jest najwspanialszą psinką i ani razu nie żałowałam adopcji. Pokochali się z Mężęm od pierwszego spotkania...:loveu: On o tym wie, tylko, że my mamy już całe stado zwierząt do kochania, a Lalunia byłaby u nas do czasu, aż znalazłby się dla niej domek. Ja ciągle przynoszę coś do domu i on się już boi każdego mojego następnego pomysłu:evil_lol:. Na razie muszę poczekac na wynik badania w kierunku wścieklizny kota, który mnie ugryzł. Wtedy mąż na pewno będzie spokojniejszy. Dziś ukazuje się ogłoszenie o moją Żabcię, może ktoś ją zaadoptuje, a wtedy byłaby szansa dla Laluni. Ogólnie jakoś teraz czas niesprzyjający wydawaniu zwierząt, chyba ludzie skupili się na Świętach. Jeszcze koty to chcą, ale z psiakami gorzej.
-
Zdjęcie Laluni pokazałam już meżowi. Zaczynam "urabianie";) . Co prawda wczoraj wściekł się na mnie, ale może za kilka dni mu przejdzie. Koleżance ktoś podrzucił do pracy trzy koty w krytycznym stanie. Pojechaliśmy je zaopatrzyć w leki i jedzenie. Jeden z nich mnie ugryzł, a niestety już nie zyje. Zwłoki trzeba dać do zbadania w kierunku wścieklizny. Nasłuchałam się więc wczoraj o braku odpowiedzialności, niefrasobliwości i o tym, czy to zawsze ja muszę pchać łapy tam, gdzie nie trzeba. Opisuję Lalunię, że taka maleńka, biedniutka, starutka, może coś to da:razz: .