Jaaga
Members-
Posts
19280 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Znowu kolejne przypadki trudne do przejścia obok nich: Okruszek czeka w schronisku na nowy dom! Prosimy o udostępnianie To maleńki (ok 3kg) starszy już piesek Okruszek został znaleziony w Zamościu, przywiązany i zapomniany? Porzucony? Nikt go nie odebrał A Okruszek tęskni, nie rozumie, boi się, nie daje się dotknąć, ani wyprowadzić na spacer... To starszy już psiak, nic nie wiemy o jego przeszłości... Wiemy, że jest maleńki i barrrdzo zestresowany Zainteresowanych adopcją Okruszka prosimy o kontakt bezpośrednio ze schroniskiem (stronę schroniska na fb prowadzą wolontariusze)
-
Dziś była u niego na wizycie p. doktor. Nic wiecej podac się nie da, nie ma temperatury. Bolesność zaczyna sie za głową, z tyłu ciała nie ma. Prawdopodobnie ma takie zwyrodnienia odcinka szyjnego kręgosłupa. Jak bedziemy mieć auto, to mamy jechać z nim na prześwietlenie tego odcinka. Na razie musimy czekac, aż leki zaczną działać.
-
Może jednak dokup. Jeszcze tej poprzedniej faktury Ci nie zeskanowałam, ale jestem większość czasu sama do roboty. Bez auta na wsi to koszmar. Dzis do mechanika doszły zamówione części, ale złe, wiec odesłali i czekają na właściwe. Dobrze, ze choc Baryton robi postępy. teraz wynosiłam go na siku. Chwile podtrzymalam a potem sam przeszedl kilka metrów i wysikal sie na stojąco. Po półtora miesiąca lezenia, daje to nadzieję. Marzę juz o tym, żeby było ciepło i chłopaki wreszcie pozbierali się. Na blacie w kuchni mam całą aptekę i szykuje porcje jak w szpitalu.
-
Dylan nadal potrafi tylko unieść głowę. Podtrzymuje mu miskę do picia i karmie z ręki prosto do pysia puszką. Czuje ze koc jest wilgotny, czyli chyba się wysikal. Nie dam rady sama go wyciągnąć, podłożyłam wiec drugi i czekam na męża. Nawet we dwoje trudno cos zrobić, bo Dylan skomli przy każdym poruszeniu nim. Ma juz wypelniony brzuch, nie wiem co będzie z kupą. Daje mu same puszki, rano namoczone suche, żeby mógł latwiej się wypróżnić.
-
Tez byłam zaskoczona, bo o ile w sytuacji Andżeli rozumiem jej braki i starałam się cały czas korygować,to zastanawiałam się, jak ludziom nie przeszkadza każdy taki spacer w publicznym miejscu. Po iluś psach byłam po prostu fizycznie i psychicznie zmęczona, a ludzie nawet nie reagowali na zachowanie swoich psów. Na spacerach u nas po okolicy zachowuje się bardzo ładnie i są one przyjemnością. Nie reaguje na obcych ludzi, rowery czy samochody. Może gdyby te wszystkie psy inaczej zachowywaly się, to też nie wywoływałyby jej takiej reakcji.
-
Niestety, mieszkamy na wsi i nie mamy czasu jeździć z nią na spotkania ze szkoleniowcem. I tak brakuje na wszystko doby. Nie jest problematyczna oprócz spacerów, a na nich dokładnie jak ona zachowuje się 3/4 mijających ją wlascicielskich psów. Wzajemnie wisza na swój widok na smyczach. Na razie jedyne zapytania były od starszych pań, pana z córeczką i Ukraińca, gdzie obaj panowie i tak stwierdzili, że jest za stara na adopcję.
-
Tolu, chyba trzeba założyć im wątek, żeby uporządkować pomoc dla nich i juz pisać na bieżąco informacje, które na ogólnym mogą być może widoczne. Mama będzie pod opieką osób z FB, ciemna sunia Poker. Została do zaopiekowania jasna suczka i chlopczyk tricolor.
-
w porządku, biega po calym pokoju, nie umyka przed nami, przychodzi do jedzonka, choć na razie nie chce, żebym go wziela na ręce. Nie chciałabym go straszyć i łapać. Na wszelki wypadek, gdyby pojawil sie ktoś zainteresowany szczeniakami, wstawiam karme, jaką jedzą. Lepiej ludziom przekazać, żeby ją kontynuowali, bo po starterze RC kupki nie były idealne. Ta karma bardzo im służy.
-
Dzisiaj się podziało Dylan z powodu zimna przestal chodzić. Ostatnie mroźne dni spedzal głównie w cieplutkiej budzie. Dziś wyszedl na słońce i położył sie na lodowatej ziemi. No i niestety to leżenie spowodowało, że już nie potrafil sie dźwignąć z bólu. Auto mamy u mechanika, jestem po telefonicznej konsultacji z wetka. Na jej dyspozycje podalam antybiotyki i Cimalgex od Lindy. Gdyby on nie pomógł do jutra popoludniu, to po pracy przyjedzie do niego i poda mu lek sterydowy przeciwzapalny. Andrzej przyniósł go do domu. Mam go w pokoju ze swoimi szczeniakami, tylko oddzieliłam zagrodką. Nie dało się taszczyć go po schodach, bo płacze z bólu. Mam nadzieje, ze szybko odzyska wladze w łapach, bo jest bardzo ciężki. Juz są Linda i Baryton do dźwigania.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu