Jaaga
Members-
Posts
19276 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Najlepiej zadzwoń do Toli zamiast tu pytać, bo tylko Tola i jej mąż maja kontakt ze schroniskiem Z tego co wiem, nie i dzis będą starali się coś dowiedzieć. Z testem na parwo może być problem, bo ostatnio jak szukałam to dopiero w piatej przychodni mieli i to jeden. Jest drogi ( min. 120 zł) hurtownie nie sprzedają po 1 sztuce a tez nie w pełni wiarygodny. Tzn wynik dodatni potwierdza, ujemny nie wyklucza. Gdyby pies byl dopiero zarażony, to test tego nie wykaże. Objawy sa do 14 dni. Może lepiej podać surowice na miejscu, tzn po przyjeździe do hoteliku? Tylko trzeba ją znaleźć. Jest za nędzny na szczepienie, wiec najwieksza pewność da surowica. Oczywiście musi być przechowywana i transportowana w temperaturze lodówkowe, żeby w ogóle zadziałała. I jeszcze musimy wziąć pod uwagę, że wet schroniskowy może poczuć się urażony litanią oczekiwań, sugerowaniem choroby wirusowej i w końcu nie wyda psa, jako chorego. Do nas trafiały psy w takim stanie i na miejscu jechały do weta, którego umawiałam juz wcześniej, przed ich przyjazdem. Może lepiej zorganizować to podobnie, skoro znalazłaś hotelik. Zabrac psa i wszystko ogarnąć na miejscu, poza schroniskiem.
-
Rano juz tak fajnie nie bylo Nad ranem zaczęła wyć, a o 6.30 wszystko było w kupie. Dosłownie, rozdeptana na podłodze i wysmarowane nią sciany i meble; musiała po nich skakać. Zrobilam test giardia i niestety dodatni. Teraz skończyłam myc domestosem. Nie dala sobie przypiąć smyczy, bylo rodeo, wiec nie wyszła na spacer. Wczoraj byla jeszcze w szoku. Dzis juz doszła do siebie. Wszystko ok dopóki nic nie chce przy niej zrobić. Wychodzi na razie na korytarz mam nadzieję, że da do siebie niedługo podejść, żeby przypiąć smycz, bo jest na piętrze, wiec w takim tempie, to ogrod pozna za kilka dni.
-
Tak, jest cichutko, spokojna, zgodna, intetesuje się otoczeniem. zobaczymy jaka będzie dalej. Tylko nie daje się dotykać, przy próbach odskakuje od ręki. Nie ucieka, a jedynie staje poza zasięgiem. Mysle, ze to kwestia pobytu w schronisku. Mam nadzieję, ze wyrobi dobre skojarzenia i wezmie przykład z innych psów. Kiedy jest luzem, to jest krok przy mnie.
-
Poszłam jeszcze nakarmić Jimmiego, bo on już sam nie je i suczka tez podeszła. Dalam jej z dloni kawałek i najpierw bala się, pierwsze kilka kęsów wzdrygiwala się, kiedy pysiem dotykała moich palców, ale że smakowało, to jadła z ręki. Ma bardzo ładne pysio, proporcjonalna głowę i uroczo wygląda w czerwonej obróżce. Oczywiście pod drzwiami czekala asysta. Wszedł Ciapciak i ją obwachał, po czym wśliznela się swoim wężowym sposobem Andżela i nawet nie było źle. Nowa błysnęła zębami spod wargi, ale tylko leciutko, wiec nie sprowokowała Andżeli. Jest bardzo spokojna i widac, ze chętnie jedt w domu.
-
Jest śliczny. Pierwsza sesja do ogłoszeń i dom się znajdzie. Mysle, ze DT się nie wycofa, bo przecież tym bardziej pewnie będzie im go żal. Najwyzej szukajcie szybciutko groomera. gdyby nie było wolnego miejsca, moge zapytać w Katowicach znajomej, która w swoim hotelu pięknie i bez terminów ogarnęła zamojska onke Limbę. Gdyby się udalo, to warto nawet jechać, bo śmierdziel w domu to nic fajnego. Pamiętam 108 zl za odrobaczenie Advocatem, bo u nas ten na 40 kg kosztuje 50 zł, wiec mocno się zdziwiłam ceną na 20 kg psa. Masz prawo skontaktowac się i oczekiwać przesłania z przychodni potwierdzenia wykonanej profilaktyki czy innych zabiegów. W końcu Ty to wszystko opłacałaś i pies powinien mieć wpisy w książeczce. Pprzesli do przychodni faktury czy rachunki, podaj dane hotelowej opiekunki i uzupełnij wszystko, żeby Panstwo nie martwili się o zdrowie swoich psów.
-
Juz ma założoną przed wyjęciem jej z auta. Dziczy, ma takie płochliwe zrywy, ale tylko w kontakcie z człowiekiem. Całą drogę siedziala bez ruchu jak na zdjęciach. Wyglądała niepewnie i od schroniska nie było odważnego do założenia i zapięcia obroży padło wiec na mnie i nic się nie stało. Sunia chciala uciec z auta przy wyciąganiu jej, bardzo się spłoszyła. Mąż w kocu zaniósł ja do domu. Dostala jeść, niepewnie ale podeszła i wszystko zjadał. Na Jimmiego i Melę w pokoju nie zwraca uwagi. Jest typową średniaczką. Podobna do Lindy, tylko drobniejsza. Ma bardzo gęste futro i strasznie cuchnie. Może zaglądnie tu jakas dobra duszyczka i zasponsoruje jej pielęgnację z kąpielą u groomera, żeby odciążyć opiekunki? sunia i tak nie ma prawie deklaracji. Musi przejść je koniecznie, bo jest w domu, a dosłownie się lepi, nie mówiąc o smrodzie jaki zostaje po jej dotykaniu, a nawet bez niego. Boi się rąk, ruchu nimi, smyczy. Zostawiona luzem spokojnieje. Wyglada na całkiem fajna sunieczke i na żywo młodziej niż wychodzi na zdjęciach. Książeczka została w aucie, rano sprawdze wpisy. Typem urody pasuje do Lindy, Amely i Krecika. Średnią wersja tamtych większych lub mniejszych opcji
-
Zea psom przyjeżdżającym do nas zazwyczaj opłaca pierwszy miesiąc karmy lub po prostu kupuje duzy worek. Nie sądzę, że jest w stanie na stałe udźwignąć takie obciążenie finansowe. Jednak to juz Tola musi się wypowiedzieć i musicie to sobie ustalić. Ja wiem tylko jak jest u nas, bo tez szukam wsparcia na fb i organizuje posty "żebracze".
-
Bardzo się martwię, bo skoro niesli ją w klatce, to chyba najłatwiej nie było i mogą być problemy. W zależności od tego, o której dojadą, to sunia albo od razu zostanie przeniesiona do naszego auta, albo jeśli ja jeszcze będę z córka na badaniu, musi być przeczekac w mieszkaniu mojej starszej córki. Oby dala się przenieść na rękach Andrzejowi.
-
Krecik się zadomowil na tyle, że zakumplowal się z dużymi psami i juz nie jojczy. Chce spać i jesc z nimi, bo tez jest wielki, to nic że duchem. Szczególnie zależy mu na Andżeli. Jako jedyny jajeczny przejął się pilnowaniem, bo chyba uznał że jak na prawdziwego faceta przystało, obrona domu to jego zadanie. I tu przydaje mu się Andżela. Krecik histerycznie jazgocze, jak coś go niepokoi, oglada się czy Andżela reaguje i czeka aż ona poradzi sobie z tym, co wyczaił. Wczoraj Krecik dość osobliwie zakochal się w ...Babuciu. Ona ma ruję, a on jej na krok nie odstepuje, kiedy tylko go wypuścimy i chodzi z nosem pod jej ogonem. Jak ona sie poloży, to liże jej brzuch. Miłość nie zna granic
-
Jeśli z domu w Bielsku nic nie wyniknie, to prosilabym Tole o wstawienie zdjęć plenerowych, bo są wg mnie lepsze i prosze osoby ogłaszające Marise o dodanie po kilka nowych do ogłoszeń. W następnych dniach nie będę miała możliwości często zaglądać na dogo, wiec w razie czego proszę o telefon lub sms.
-
Test na lamblie jest u niego najważniejszy, bo powodują stan wychudzenia, nie wchłaniania tluszczy, odwodnienia i wycieńczenia. Można poprosić o wykonanie, bo pobiera się paleczka wymaz z odbytu. Nie trzeba badac zebranego kału jak na inne robale. To test na przeciwciała, wiec nikt nie szuka samej giardii. Dokładnie tak wygladajacy przecież przyjechal do nas Dylan. Wystarczyło metronidazol i dzis to dorodny, imponujący pies.
-
U nas niezmiennie zachmurzone lub leje. Nie dam dady zrobic dobrych zdjęć czarnemu psu swoim aparatem w takim oswiwtleniu. Czekam na słońce. Po wyjeździe Teosia Marisa juz kilka razy zaatakowała Polę. Chyba on zachowywał równowagę. Chcialabym bardzo, żeby znalazła jak najszybciej dom, bo na tarasie mam mnóstwo roślin, które czekają na wniesienie do tego pokoju, a przy jej wysiadywaniu na parapetach nie mogę tego zrobić. Dzis znów od rana leje. Niestety, to nie tylko kwestia zdjęć . Teraz jest zastoj w adopcjach wszędzie, Marisa jest czarna i szorstkowłosa. Spróbuję zdjęć z czerwoną bandamką, może to przykuje czyjs wzrok.