Jaaga
Members-
Posts
19191 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Dla niego nie bylby problemem wegiel po 3000 zl za tonę ze składu plus koszty transportu(teraz 600 zl -700 zł). My zima płaciliśmy po 870 zl od tony,wiec różnica jest kolosalna, a tylko wegiel w takiej cenie jest dostępny bez zachodu. Rok temu za worek pelletu do kuwet płaciłam 15 zl, dzisiaj kupilismy po 45 zl. Koty niewychodzace będą teraz luksusem.
-
My jesteśmy w totalnym dole. Śpimy praktycznie na węglu, wszędzie kopalnie wkoło, a węgiel jest nie do zdobycia. Jesteśmy 3204 w kolejce na kopalni. Wegiel będziemy mieć w okolicy świąt. We wtorek polujemy przez internet. Brykiet torfowy z tysiąca skoczył na dwa, ale to jednak nie węgiel jesli chodzi o ciepło i skąd wziąć tak ogromna kasę na tyle opału? Bardzo boje się co będzie ze zwierzętami. Praktycznie cale ostatnie dnie wszyscy wkoło mówią i myślą o węglu. Rozmowy telefoniczne głównie tego dotyczą. Z drugiej strony, co mi po węglu, skoro będą wyłączać prąd, wiec piec tez nie będzie działać. Chyba ognisko będę na podlodze rozpalać.
-
Polecam, telefoniczne szkolenia Poker sa bardzo logiczne, przekonujace i skuteczne. Niedawno sama takie mialam, co prawda w innym temacie, ale mi bardzo pomogło Przydałby się wizytator w tamtej okolicy. Wcześniej moj mąż jeździł do Pszczyny z corka do psychologa, ale teraz zmieniła szkołę na specjalną, gdzie jest juz psycholog, wiec juz zupełnie nie po drodze sa tamte okolice.
-
Dałoby się mame złapać? Ona ma mleko, maluchom spadnie odporność na sztucznym, a karmienie tylu zajmie kupę czasu. Może ktoś tu dołaczy do ogłaszania Arabiki? O jednego kota mniej byloby na głowie. Tolu, maluchom trzeba koniecznie zbadać kupki. Często pierwotniaki i nicienie tak obniżają odporność, ze maluchy wszystko łapią. One są już przekazywane w macicy, wiec dzieciakom szybko spada odporność. Szkoda, ze tak daleko mamy do siebie, bo moja sunia straciła kilka dni temu maluszka i wzięłabym ze dwa do niej.
-
Niestety, od początku wiedzielismy wszyscy, że to trudny pies. Fajnie sobie radzi w domu, ale bez dotykania, nie mówiąc nawet o braniu na ręce. Jest spokojna, nie dziczy, ogarnęła ekspresowo czystość, relacje ze zwierzętami ma super, na imie wołana od razu podchodzi, nie niszczy, nie jest szczekliwa. Ma bliznę przez całe udo, więc musiała zostac bardzo skrzywdzona kiedyś przez człowieka, skoro tak bardzo lękowo reaguje. Kiedy karmimy Jimmiego, to podchodzi do nas po kawałki mokrej karmy. Z jedzeniem jest akurat lepsza niż on, bo Jimmi umarłby z głodu, gdybysmy go nie karmili. Sam nie podchodzi do miski. Musimy mu podawać jedzenie bezpośrednio pod pysio, ale może to kwestia już wieku, bo ma 16 lat, a kiedyś tak nie zachowywał się. Teraz drugi miesiąc odliczyłam po stówce za nią z pieniędzy po Borysie. Wyszło więc razem z jedzeniem 250 zł. Może Tysiu zmien jakoś tytuł i poproś o pomoc choć po parę złotych w stałych deklaracjach? Wiem, że Marcie Alicji jest ciężko jako osobie prywatnej przy tak mało adopcyjnym psie. I doszedł wydatek 30 zł za szczepienie. Marta Alicja wpłaciła już za sierpień.
-
Niestety, jest troche bardziej nieufna. Po przyjeździe szczeniaka z parwo od Ali, musieliśmy wszystkie psy poszczepić. Ona była tylko raz zaszczepiona na początku w poprzednim hoteliku i nie miała aktualnego szczepienia. Było naprawdę ciężko. Musielismy robić kilka podejść z kocem i rękawicami spawalniczymi w łazience, bo jest silna i walczyła, żeby nie dać się zlapać i piknąć. Teraz patrzy nieufnie, jak za bardzo wg niej się zbliżam. Jest najtrudniejsza w obsłudze z naszych dziczkow, bo wyskakuje z zębami jak murena w chwili, kiedy czuje się zagrożona. Ada i Jimmi tak nie robią.
-
Szkoda, że nie wiedziałam o maluszkach, bo moja sunia urodziła jednego martwego szczeniaka i szukala go przez dwie doby. Z chęcią wzięłabym jej kocie maluszki do podstawienia. Kicia szylkretka niestety nie oswoiła się jak jej brat Groszek. Rośnie jak na drożdżach, ale nie daje się głaskać czy brać na ręce. Mala cholernica z niej. Chyba nie uda mi się jej znaleźć domu Z kotami jest ok, do małych psów i kury córki przywykła bez problemu, tylko z ludźmi nie chce kontaktu. Dalej trzaska łapami i fuczy. Dzis spróbujemy ją zaszczepić, ale w tej sytuacji będę Was prosić o pokrycie kosztu sterylizacji za ok miesiąc. Na pokrycie leczenia Groszka uzbierałyśmy z Tolą na zbiórce, ale sterylizacji nie mam z czego opłacić.
-
chciałam napisać, że bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie Tosia po moim przyjeździe. Na spacerze jest największą przylepką, cały czas podbiega, kładzie się i robi wygibasy, żeby przymilic się i zwrócić na siebie uwagę. Nie było już żadnego łapania za smycz, żeby wrócić z nia do domu, bo pierwsza byla na schodach i nawet sama na piętro śmigała. Tylko jest dalej taka uległa i mało pewna siebie. Nie wiadomo, czy w nowym domu znowu nie zacznie od etapu, na jakim byla kiedy przyjechała, ale jest szansa, że zostanie juz otwarta na ludzi. Zdecydowanie lepiej reaguje na kobiety, ale to typowe dla większości psów schroniskowych. Zrobila ogromne postępy.
-
Fajne zdjęcia. Tolu, juz jest dostępny w hurtowniach Nobivac DP Plus. Możesz maluszka w każdej chwili zaszczepić, bo jest od 4 tyg. I odporność będzie po kilku dniach, a nie jak ja teraz mialam po 3 tyg. po tańszym Versicanie. Sunia jest bardzo podobna do Mysi. Jest prześliczna. Trzymam kciuki za dom.
-
Może rzeczywiście ktoś jeszcze się zlituje nad duzym parówkiem, kumplem Wiktora. On juz czeka tyle lat i zawsze wychodzą jakieś inne. Wiktor już kilka miesięcy zażywa domowego życia, a tamten niezmiennie na betonie. Jednak nie ma się co czarować, może się zasiedzieć, bo atutów adopcyjnych przynajmniej na razie nie ma za bardzo. Chociaż Szymuś podobnie mało urodziwy, do tego z jednym oczkiem, a wszystkich gości u nas ujmuje i czaruje, wiec i charakterem może pies coś wskórać. Może tym razem w końcu mu się uda wydostać. Ja tez myslalam o czarnej suni, ale nasz prosiak rośnie nadal w oczach i juz utrzymanie jej kosztuje tyle, co dwóch dużych psów i to w perspektywie kilkunastu lat. O kolejnym psie nie nam wiec co myśleć.
-
Niestety, ale problem byłby z pobytem malucha od suczki Poker. Jest za malutki i boję się go wziać. Chyba nic nie wymyślimy. Moze jednak szczeniaka od czarnej suczki ogłaszać ze zdjeciami jakie są, bo chyba je Tolu wstawiałaś? A nuż się coś wykluje szybciej. Ta sunieczka jest przeciez gotowa do zmiany domu. Starsze bez problemu mogłyby u Minii zanocować, ale to niewiele zmienia w sytuacji, kiedy jest maluszek.
-
Ona nie odstraszy żadnego intruza, bo ma wszystko w nosie, większość czasu leży lub śpi. Do tego nie słyszy. Możnaby ją wynieść razem z zawatrością całego domu i otoczenia. Gdyby ktoś jeszcze podstawił jej miske pod nos, to sama poszłaby za nią. Domyślam się, ze gluchota to jest główny powód braku zainteresowania adopcją, bo to samo miałam, kiedy ogłaszałam głuchego Barytona. Wątek założyłam, bo Tola nie dała wtedy rady, a Limonka zaoferowała pomoc, jak ja już załozyłam. Nie czuję się szczególnie decyzyjną osobą, tylko faktem jest że nie było nią dotąd żadnego zainteresowania. Rozi chodziło o problemy, jakie mogłyby się pojawić, gdyby ktos ja adoptował do domu, tak jak teraz szukamy domu.
-
Pan niedawno dzwonił do nas dwukrotnie w sprawie miejsca dla większego psa, więc widać, że bardzo im zależało, zeby mu pomóc. Fajnie, że mają miejsce dla tego małego z drogi. Mniejszemu zawsze łatwiej coś znaleźć. Skoro Aska7 jedzie z psami to rozumiem, że bezpośrednio i nie muszę Miriam mówić o konieczności przetrzymania psów u niej? Szkoda, ze u nas siedzą wszystkie psy i koty jak zaczarowane, bo okazja z transportem.
-
Może to i sposób? My zawsze zakładamy, że ma być do domu, ale w jej przypadku, to trochę uszczęśliwianie na siłę. Ona ma takie grube futro i warstwę tłuszczyku, że w ciepłej budzie będzie szczęśliwa. Tylko jak sprawdzić, że mieszkałaby luzem, a nie uwiążą jej na łańcuchu czy nie zamkną w kojcu? Przez 26 lat raz tylko wyadoptowywałam psa do życia na zewnątrz. Jak myślicie, co robić?
-
Dziękuję, obie wpłaty mamy na koncie. Wena mnie stresuje w obliczu zbliżającej sie jesieni i zimy, czy przekona się w zimne dni do domu? Dotad ani w okolice drzwi nie podchodzi. Jedyny taki przypadek, oprócz Suvi, żeby nie chciała zamieszkac w domu. Jak wyszła po sterylizacji, to już do domu nie weszła.
-
Pies który nikogo nie wzrusza, prosi o deklaracje, licząc na cud ....
Jaaga replied to limonka80's topic in Psy do adopcji
Chciałam potwierdzić, ze otrzymałam wpłatę za sierpień, dziękuję.