Jump to content
Dogomania

seramarias

Members
  • Posts

    1480
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by seramarias

  1. Ivi jest fantastyczna, gdyby nie problem z zostawaniem w domu to z czystym sumieniem mogłabym napisać, że całkowicie bezproblemowa :) Z kotami dogadala się, miłość wprawdzie nie ma, ale stosunki są obojętnio - pokojowe. Z zostawaniem w domu cały czas pracujemy. Dziś po moim wyjściu nie było już skakania na drzwi, nie szczekała, troszkę popiskiwała. Nie było to takie całkiem samodzielne zostawanie, bo była z córką. Uczymy też się zostawać całkiem samej w domu. Uczę ją, że " spacer" znaczy, że idzie ze mną, a "zostań", że tylko ja wychodzę. Myślę, że załapała, bo już nie wyskakuje z szybkością pocisku na klatkę schodową, kiedy tylko otworzę drzwi, mogę a miarę spokojnie wyjść i zamknąć drzwi za sobą.
  2. Mam podejść jutro po środek na odrobaczenie, pewnie więcej dowiem się jutro, dziś mieli zatrzęsienie pacjentów i nie bardzo był czas na wydawanie się w szczegóły. Ivi bardzo lubi spacery, z tym sikaniem tylko różnie bywa. Są dni kiedy wszystko robi na dworze, ale też takie jak dziś, że po 3 godzinach na dworze zrobiła na balkonie. No nic będziemy pracować. Dziś już mniej szczekała po moim wyjściu, szybciej zapomniała i zajęła się własnymi sprawami :)
  3. Robiliśmy badanie kału wyszły jaja alaria alata(motyliczka mjęśniowa) pierwszy raz słyszę o czymś takim, czekam na telefon z lecznicy mam nadzieję, że to nic poważnego:(
  4. Dziś było domowe spa. Muszę kupić jakąś matkę antypślizgową do wanny, bo strasznie łapki uciekały. Ivi wykąpana, wymęczona długim spacerem i zabawami z psami poszła odpoczywać. No i wielkie wydarzenie bo dziś było pierwsze siku poza patio :) Dziś byłam w pracy, Ivi została pod opieką mojej córki. Początkowo trochę szczekała, ale uspokajała się jak córka ją strofowała, później usunęła i zapomniała, że jest w rozpaczy bo matki nie ma. Ja ćwiczę z nią, zostawanie samej i odczulanie na moje wyjścia za radą Sowy. No nadreptałam się w tą i spowrotem przez drzwi.
  5. Dostałam sporo dobrych rad od Sowy, bierzemy się ostro do roboty, musi się udać. Ivi to mądrala, jak jestem w łazience dłużej, to wie, że matka w domu i jest grzeczna :) My z mężem bardzo ja pokochaliśmy, nie wyobrażamy sobie jej oddać. Przydałby się dobry trener, który pokazałby nam jak pracować z sunią i nie popełniać przy tym błędów.
  6. Ćwiczymy z Ivi za radą Sowy, w międzyczasie okazało się, że nawet jak mąż i córka są w domu, a ja wyjdę to jest lament. Jutro idę do pracy, może to i dobrze, chyba czas odpępowić moją potarganą córkę. Źle się stało, że przez te 3 dni była ze mną cały czas, kiedy mąż i córka wychodzili. Powinnam nawet bez celu od początku też choć na chwilę wychodzić, nie przewidziałam, że tak będzie. Czy ktoś mógłby polecić nam dobrego trenera z Warszawy?
  7. Napisałam do Sowa, strasznie się martwię nigdy nie miałam psa który rozpaczał jak został sam. Dziś rano Ivi wpakowała się do łóżka, tak cicho, że nawet nie wiem kiedy pies przykleił mi się do pleców. Jest bardzo kochana.
  8. My nie chcemy jej zwracać :( Będziemy ja kochać niezależnie od tego czy będzie brudzic w domu, niszczyć... Tylko mieszkamy w bloku i jedyne co jest dla nas nie do przeskoczenia to psie lamenty kiedy musimy wyjść. Swoją drogą zaskakujące jak to jest, że jak w bloku są imprezy do 1, 2 w nocy, albo ktoś od rana napierdziela muzyką ile w mocy głośnika, to nikt nie wylezie na klatkę i nie ma problemu, a jak pies kilka minut daje koncert to zaraz taki problem...
  9. Niestety jest problem :( Ivi bardzo płacze jak zostaje sama, dziś została na mniej niż 10 min, urządziła taki koncert, że sąsiedzi z 2 lokali powychodzil na klatkę schodową, przywitać mnie dobrym słowem po powrocie ze sklepu... Nie pomogło zostawienie jej kości do gryzienia, którą teraz obrabia ze smakiem, skakała na drzwi i bardo płakała. Jestem w ogromnym stresie, pokochaliśmy tego czochera, ale jak nie przyzwyczai się zostawać sama będzie bardzo źle ;( W domu jak wychodzę do drugiego pokoju, łazienki jest ok. Jutro idę już do pracy, zostanie z moją córką, dziś będziemy ćwiczyć jeszcze wchodzenie i wychodzenie moje z domu. Nie wiem tylko co zrobić bo z tego co czytałam nie powinnam wracać jak ona płacze, szczeka, a Ivi nie przestaje... Czy kiedy będę wchodzić po chwili kiedy ona będzie rozszczekana nie utrwali jej się takie zachowanie ? Nie robię pożegnań, nie witałam się z nią po powrocie.. Ja wiem, że to wcześnie, że dla niej to szok , że jeszcze w stresie jest po zmianie miejsca. Nie wiem, może za wcześnie na ćwiczenie zostawania w domu?
  10. Bilans dzisiejszych spacerów 2 x siku i 2 x kupa na dworze :) Niestety spacery dużo mniej przyjemne dziś dla Ivi, więcej strasznych rzeczy niż wczoraj. Niestety ruch okropny i najgorsze czyli dzieci. Ivi bardzo boi się dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, jak tylko zobaczy dziecko od razu ogonek w dół, przy mijaniu próbuje ucieczki. Wygląda jakby zaznała bardzo dużo złego ze strony dziecka, może nabyta jako zabawka dla dzieci... nie wiem, nigdy się nie dowiemy. Za to śmiesznie zachowuje się na patio, tarza się w trawie jak koń, kładzie się z wyciągniętymi tylnymi łapkami i czołga tak po trawie. Bardzo jest pocieszna.
  11. Jest nieduża, ale nieminiaturowa, taka przed kolano. Od kota "dachowca" wyższa i dluższa. Ma nieduży łepek, długie cienkie łapki i nieco wydłużone ciałko. Cała jest kosmata, a jej sierśc jest szorstka w dotyku. Słodka jest, taki nasz potarganiec :)
  12. Muszę kupić większe posłanko, spodziewałam się suni wielkości moich kotek, a naszym oczom ukazał się Main Coon ;)
  13. Pochwaliłam, tylko z rana smaczków zapomniałam. To mądra sunia,powinna załapać. Teraz leży na środku dywanu pod czujnym okiem moich kotek, pierwsze lody przełamane :)
  14. Imię zostaje Ivi pięknie na nie reaguje. To bardzo fajna sunia, jedyne co mnie martwi to to, że nie chce załatwiać się na dworze, niestety po porannym udanym załatwieniu sprawy, była kupa w domu :( Teraz wróciłyśmy z 2,5 godz spaceru. Ivi pięknie chodzi na smyczy, nie straszny jej ruch uliczny. Ciągnie jedynie do psiaków, ona uwielbia psie towarzystwo, ale dwóch srajluchów mój mąż nie wytrzyma w domu ;) Byłyśmy na psim placu zabaw Ivi ma nową koleżankę pinczerkę. Szalały przez 1,5 godz. Ivi zaliczyła fikołka i ślizg na pyszczku. Teraz odpoczywa, oczywiście pomimo długiego spaceru nie załatwiła się :( No nic za jakiś czas pójdziemy znowu może uda się. A tak w ogóle to powinno mnie martwić, że ona tak często robi kupę? Ptysia robiła jedną rano i jedną wieczorem, a tu dwie z rana... Stres ?
  15. Nocka za nami, grzecznie przespała ją na swoim posłanku, wstawała kilka razy, napiła się, podreptała i poszła spać. O 4 rano byłyśmy na patio, pędem zbiegła po schodach, troszkę nadreptałyśmy się, ale kupa i siku zaliczone. Po powrocie chwilę posypała, później gdzieś wyszperała kocią piłkę, trochę się pobawiła piłką, trochę pluszakiem, wyciągnęła skarpetki męża, dobierała się do butów, no trzeba będzie chować ;) Ok 6 domagała się uwagi, podgryzała ręce pańcia, próbowała wskakiwać do łóżka, trącała nas łapką. Był też pierwszy szczek, na ptasie trele naszego Zenka, później było więcej szczeków bo jakiś pies gapił się na nią z lustra w przedpokoju ;) Widać, że bardzo brakuje jej psiego towarzystwa i szaleństwa po ogrodzie :( Zapoznanie z kotami niestety nie poszło dobrze, ogony się zestresowały i zabunkrowały w pokoju córki, Ptysia bardziej im się podobała... No, ale zaakceptowały i przyzwyczaiły się do Mazurka, który był u nas na tymczasie to z czasem przyzwyczają się do Ivi, pod warunkiem, że nie wyjdzie z niej terier terrorysta... Właśnie znòw gapi się na nią pies z lustra :)
  16. 3 razy chodziłyśmy na patio, sunia już bez oporów schodzi i wchodzi po schodach, nie boi sie wchodzić na klatke schodową, wchodzić i wychodzić z mieszkania wie gdzie mieszka tzn. pod które drzwi trzeba iść, bo jeszcze nie czuje się u siebie. Po patio już biega z zadartym ogonkiem, lekko zakręconym, niestety siusiu ciągle nie ma :( Teraz właśnie mości się w posłanku, jest świetna, mądra i niedawno odkryłam, że bywa uparta :)
  17. Ivi już u nas. Jest dużo większa niż myślałam, ale ja jestem do miniaturek przyzwyczajona. To bardzo grzeczna sunia, w samochodzie jakby jej nie było, większość drogi przspała, ale bardzo lekkim snem. Zwiedziła mieszkanie zrobiła kupę na balkonie... Niestety na razie nie chce załatwiać się na dworze, choć chodziłyśmy ponad 30 min po praktycznie pustym patio. Nie wiem czy to dlatego, że była na smyczy, czy ze stresu. Po wejściu do domu po kilku minutach pobiegla na balkon i nie wyglądała na skrępowaną ;) Na razie jest smutna, zdezorientowana, wystraszona. Troszkę zjadła, sporo drepcze, nie może znaleźć sobie miejsca. Interesuje się tym co robimy, troszkę za nami chodzi. To miła, grzeczna sunia, na razie nieszczęśliwa, widać że źle jej w mieszkaniu, chciałaby wyjść, ale na razie nie chcę,,żeby wychodziła na balkon, co by nie przyzwyczaiła się załatwiać tam.
  18. Bardzo mi przykro :( Pusiu [*]
×
×
  • Create New...