I mamy kolejną awarię :angryy:
Wczoraj Saruśka wdrapując się na łóżko (niestety łóżko wysokie, a więc wejść trudno, szczególnie gdy jakieś problemy czasem są z łapinkami, czasem ale jednak się zdarza) zdarła sobie skórę z prawej tylnej łapinki. I to tak paskudnie, że wieczorem trzeba było pędzić do lecznicy:( W efekcie małpiszonek ma 3 szwy i jest na antybiotyku żeby jakieś paskudztwo się nie wdało. Akurat dziś dość ciepły dzień, a suczydło w bandażu.
Pozdrawiamy zaglądających.