Wygląda na to, że z Saruśką jest nieźle. W sobotę byliśmy w lecznicy, małpiszonek został osłuchany i miała obmacany brzuszek. Do przyszłej środy suczydło musi jeść tylko gotowanego kurczaka z ryżem i marchewką, co się zresztą Saruśce podoba:)
Mieliśmy sporo obaw związanych z wyjazdem na długi weekend, co było sporo wcześniej zaplanowane. Na szczęście pani doktor pozwoliła po oględzinach jechać z Sarą. Problemem było tylko podawanie leków, ponieważ do poniedziałku leki musiały być podawane. Na szczęście z tabletkami nie było problemów, gorzej z zastrzykami. Niestety musiałem robić kochanemu małpiszonkowi zastrzyki sam. Bidulka jest panikara, także serce mi się krajało.
A poniżej kilka zdjęć w długoweekendowego wyjazdu:)
[IMG]http://img803.imageshack.us/img803/4564/dsc00031h.jpg[/IMG]
Saruśka uśmiechnięta podczas podróży:)
[IMG]http://img600.imageshack.us/img600/4864/p1000999f.jpg[/IMG]
A tak wygląda zmęczony podróżą małpiszonek
[IMG]http://img806.imageshack.us/img806/3576/p1010085.jpg[/IMG]
Wyglądam zza kwiatków;)
[IMG]http://img402.imageshack.us/img402/6421/p1010093ho.jpg[/IMG]
[IMG]http://img35.imageshack.us/img35/981/p1010114bf.jpg[/IMG]
Nie ma to jak wypoczynek na trawce.
Wróciliśmy we wtorek i jak na razie sensacji żołądkowych u Saruśki nie widać. Mam nadzieję, że tak już zostanie.