Gajula odsypia wrażenia, a ja dopiszę więcej szczegółów.
Rano pojechaliśmy z Gajką do lecznicy, żeby wyczyścić zęby. Droga od samochodu do lecznicy minęła standardowo, to znaczy Gajula robiła wszystko żeby nie wejść za bramę:) Zobacz, muszę tu powąchać, spójrz trzeba jeszcze pójść tam etc... Po wejściu do lecznicy humor się poprawił bo spotkaliśmy naszą panią doktor, Gajulec lubi panią doktor. Później wejście do gabinetu i postawienie małej mordki na stół. Po podaniu głupiego jasia zdjąłem psinkę i postawiłem na podłodze. Zanim psisko poszło spać, udało mi się zrobić fotkę.
Minka niezbyt pewna siebie.
Później porzuciłem psisko w lecznicy i przez 3 godziny zajmowałem się pożytecznymi sprawami, a Gajula miała czyszczone zęby. Jak już porobiłem wiele pożytecznych rzeczy, przyszedłem odebrać naszą mordkę. Gajka ucieszyła się na mój widok i po uiszczeniu opłaty powędrowaliśmy do samochodu. Gaja wyglądała w drodze na padniętą.
Mordka niezbyt wesoła i ogon do dołu. Do samochodu trzeba było psinkę włożyć, sama wejść nie dała rady. A na kanapie miała mocno filozoficzny wyraz pychola.
Droga powrotna minęła dobrze, a na czwarte piętro Gajulę trzeba było wnieść. Na szczęście po wieczornym spacerku wdrapała się już sama. Chociaż powoli.