Raczej nie ryzykowałabym. Wystarczy mi Lala, która, niestety, na podwórku musi być na smyczy, jeśli kury chodzą. Neska też nie od tego, chociaż w znacznie mniejszym stopniu i teraz smycz już nie jest konieczna.
No i przyszła, chociaż trochę później niż zwykle.
Zabawialamsię z kurami i jakos zeszło. A fajnied wyglądają w taki spokojny i w miarę ciepły poranek. Czasem staję i obaserwuję ich wyście z kurnika.
Lala pozdrawia wszystkich. Wyskjoczyła na dwór i czeka na jedzenie tzn. nie tylko ona - cała trójka wlepia we mnie ślepia i za chwilę zacznie sie koncert na 3 głosy. Bo przecież już zapracowały na śniadanie, wyszły na dwór.
A nie może jej odwieźć do hoteliku? Wnętrzności się człowiekowi skręcają kiedy czyta p takich "ludziach". Mogłaby zrobić chociaż tyle dla psa, którego w końcu sama wybrała.