Lala po piątkpowej burzy była jeszcze rano przerażona. Dopiero po południu "doszła do siebie". Nad ranem, kiedy już nie grzmiało w końcu przyszła do mnie, wczołgała sie pod kołdrę, przytuliła do mojej nogi i mogłyśmy trochę pospać...
Resztę nadrabiałyśmy w ciągu dnia.