Witaj Blondynku w mokrą sobotę. Chwilowo przestało padać, ale nie wiadomo na jak długo.
Wczoraj zadzwonił sąsiad, że jest już po żniwach i mogę przyjechać po zboże. Zrobiło mi się bardzo głupio, bo przecież to ja powinnam zadzwonić i zamówić. Zapomniałam, że w tym roku wszytko jest dużo, dużo wcześniej.