No i druga z rzędu noc bez wychodzenia na dwór. Wprawdzie po 1 był koncert. Zignorowałam go całkowicie (po wcześniejszym sprawdzeniu godziny), dość szybko się skończył (brat zaglądał sprawdzić co się dzieje, ale na szczęście nie odzywał się). Ponowna pobudka po 5 rano ale to dla mnie normalna godzina więc wstałam bez problemu. Może w końcu dojdą do wniosku, że nie zawsze wstaję wtedy kiedy im pasuje? Mróz wyraźnie mniejszy, Ptyś spacerował i spacerował...