Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26839
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Nesiowata

  1. Dobrego dnia wszystkim - zapowiada się słoneczny dzień więc może chociaż pogoda dopisze? Inaczej patrzy się na świat kiedy za oknem widać słońce. Trzymajcie się.
  2. Życzenia zdrowia zostawiam dla księciunia. Korzystaj chłopaku z dobrego psiego życia wszystkimi łapkami.
  3. Witamy w słoneczny poranek. Wprawdzie Ares po wyskoczeniu na siusiu śpi (obie panny też, choć Lala nawet nie podniosła łebka kiedy ją wołałam do wyjścia) ale dzień zapowiada się całkiem przyjemnie.Tym razem nawet wiatr mi nie przeszkadza bo ciuchy mi wyschną na świeżym powietrzu. Wczoraj wieczorem na spacerze najadłam się strachu i bardzo szybko zdecydowałam się na powrót. Jedynie Lala zdążyła zrobić kupę, Nesia siusiu a Ares nawet się nie wysikał. Ledwo wyszliśmy za bramę - zobaczyłam psa, który warował naprzeciw bramy sąsiadów i "rozmawiał" z naszym sąsiadem. Zrezygnował z tej rozmowy kiedy nas zauważył. Myślałam, że pójdzie sobie kiedy podejdziemy. Nic z tego - Ares zaczął na niego warczeć a ten zaczął iść za nami. Z duszą na ramieniu zdecydowałam się jednak iść dalej. Pies większy, młodszy. Na szczęście nie startował do Aresa, zainteresowały go dziewczyny. I szedł sobie z nami, coraz bliżej i bliżej. Gdyby szedł przed nami - nie byłoby problemu ale jemu zdecydowanie bardziej odpowiadało miejsce z tyłu. A ja nie potrafię iść tyłem z 3 psami na smyczy. Wróciliśmy więc do domu. Przed bramą czekała na nas, jak zwykle, kocica. Pies ją pogonił. Wtedy już miałam zupełnie dość wszystkiego. Zostawiłam psy w domu, wyszłam ale tego psa już nie było. Jeszcze kilka razy wychodziłam ale on znikł. Wyglądał na zadbanego, miał na szyi skórzana obrożę. Może tylko "wyszedł^ sobie sam na spacer? Dziś też go nie widać, może już nie wróci? W najbliższej okolicy jakoś nie przypominam sobie takiego psa. Mam nadzieję, że szczęśliwie wrócił do domu. Wolałabym więcej nie spotkać go na swojej drodze. Chyba zacznę nosić ze sobą telefon. Nie spodziewałam się, że Ares zareaguje warczeniem. Dobrze, że nie podskakiwał do niego bo mogłoby być nieciekawie. Do tej pory nie zachował się tak. W każdym bądź razie - chyba powinnam potrenować chodzenie tyłem, czasem przydaje się.
  4. A ja myślę, że on po prostu tego nie zna i boi się. A nie ma odwagi dziabnąć, czeka jedynie na głaskanie - to jego priorytet, reszta nieważna. I choć stawy słabe - podskakuje do człowieka, byle tylko zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia spanie ale wyjście z domu to też nie lada atrakcja. Kilka dni temu przechodziliśmy koło sąsiadów gdzie króluje akitek. Szczekał na Aresa a ten ze stoickim spokojem wydał jakiś charkot z gardła i poszedł sobie dalej, nie będzie sobie zawracał głowy jakimś tam psem, szkoda na to czasu. Dziś znów pochmurno więc psy przysypiają. Ares dziś, o dziwo, zjadł rano połowę śniadania. Ostatnio zaczynał jeść dopiero po południu. Za to wczoraj wieczorem cała trójka nie mogła się najeść. I mimo, że była to sucha karma - wszystkie musiały dostać dokładkę, nawet Lala jeszcze podprowadzała Nesi). Ares podkradł dokładkę Lali (wynosiła sobie po jednej i jadła więc on wyczyścił a Lala przeniosła się do miski Neski).
  5. 70 ,00 zł było za badania. Tabletki kupiłam dziś...
  6. Mam na koncie 217,46 zł - dzięki Elik. Tabletki na wątrobę dostał w prezencie ode mnie. Chłopak próbuje podskakiwać do głaskania. Ale chyba jeszcze zadek za ciężki, szybko siada. Niemniej jednak nie daje za wygraną. Wczoraj wieczorem dosyć dziarsko maszerował, trochę wolnej w powrotnej drodze. Ale nie jest źle.
  7. Witamy po dniach świątecznych, chwilowo bez deszczu i z zapowiedzią słoneczka na horyzoncie. Mam nadzieję, że choć trochę wypoczęliście w tych wolnych dniach. Kiedy pracowałam to zawsze czekałam na takie połączenie wolnego ale teraz ciągną mi się takie dni niemiłosiernie. Jak to człowiek się zmienia...
  8. Obudziło mnie dziś po 4 szczekanie Nesi - koniecznie wstawaj, ja muszę wyjść. Wyjścia żadnego nie miałam ale nie myślałam, że będę musiała się ubierać, Neska przecież wyjdzie sama wystarczy jej otworzyć drzwi. O naiwna - jeszcze dobrze nie stanęłam na nogi a Ares już stał na baczność gotowy do wyjścia. Rada, nierada - musiałam się ubrać. Lala już wcześniej ewakuowała się do brata, wołanie nie pomogło. Teraz już obydwoje śpią głębokim snem sprawiedliwych a mnie właściwie nie opłaca się kłaść. Po ostatnich dniach "wspaniałej" pogody pozostał mi katar na pamiątkę. Dobrze, żer chwilowo nie pada choć wilgoć czuć w powietrzu ewidentnie.
  9. Ares pozdrawia - pogoda nieciekawa więc podsypia sobie i czeka na ocieplenie. Na śniadanie też niby za wcześnie (czego nie można powiedzieć o smaczkach). Dziewczyny też nie lepsze - udają, że ich nie ma. Chyba trochę niebo "przeciera się", może pogoda będzie przyjemniejsza? Po wczorajszym dniu człowiekowi odechciewa się wszystkiego więc wcale nie dziwię się psom. Ares trochę ma obawy przy czesaniu, wierci się na wszelkie możliwe strony, wije jak piskorz i tylko zerka czy już odpuściłam. A ma trochę do wyczesania.
  10. Witam w pochmurny i chłodny ranek . Wcale nie wygląda na świąteczny. Jeszcze tylko brakuje deszczu (ale podobno i to ma być). Życzymy wypoczynku w domowym zaciszu - pogoda spacerom jakoś nie sprzyja. może zmieni się coś na lepsze?
  11. Tak, wczoraj mżyło, dziś leje. "idealna" pogoda na spacery. Lala dopiero teraz wyskoczyła zrobić siusiu. Pewnie już więcej nie dała rady trzymać. Fakt - deszcz potrzebny, ale może chociaż z przerwami? Trzymajcie się zdrowo.
  12. Wstałam zrobić bratu śniadanie do pracy i niespodzianka. Wieczorem włączyłam grzejnik bo już nie chciało mi się palić w piecu (a pogoda jest jaka jest) więc Ares w nocy wyprowadził się z posłania, które leży bardzo blisko grzejnika, zwinął w kłębek na dywanie i śpi przy samym grzejniku. Ja go obeszłam, ale Neska miała poważny problem, musiałam jej pomóc w przejściu w obydwie strony. Nie mia lam sumienia budzić go do wyjścia. niech sobie chłopak spokojnie śpi. Wprawdzie pogłaskałam go po tej (teraz) mięciutkiej sierści ale nie wykazywał chęci do wstawania. Niech spokojnie śpi po wczorajszych ,mokrych atrakcjach. Sporo czasu minęło nim zdecydował się na położenie.
  13. I Ares po kąpieli! Wprawdzie jakoś dziwnie całą górę mam mokra, ale to i tak lepiej niż przypuszczałam. Woda w pierwszej kolejności zrobiła się niebieska, później powoli szarzała. W końcu został brudny granat. Chłopak nie był zbyt zachwycony ale dzielnie wytrzymał do końca. A może nigdy nie był kąpany? Na szczęście nie próbował wychodzić z wanny. Ale leżeć po kąpieli nie ma ochoty, cały czas się kręci.
×
×
  • Create New...