-
Posts
4954 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by bou
-
W koncu zrobi,malutko jadła to moze dlatego,masuj brzuszek I ogrzewaj malucha.A moze strzykawką do pysia?Ostroznie,zeby sie nie zachłysnęła?
-
Daj znać jak tam Molly,czekam na wieści.Pozdrawiam,M.
-
ooo....dała radę?żyje?
-
No,to dobrze.Poczytaj w necie o odchowaniu szczeniaczków,do weta pojedz,niech ja obejrzy.Możliwe,że trzęsie się bo marznie (tak!),moze jest inna przyczyna.Na co matka zachorowała?
-
Do weta jedz,popros o wskazówki I MLEKO dla szczeniąt.Pospiesz się,taki maluch,to jeszcze noworodek.Mimo upałow (?) potrzebuje również dużo ciepła,wsadz go do pudełka,w jakieś flanelki,czu tetry,daj mu też pluszowego misia - to symuluje gniazdo rodzinne.Jeść musi - moze smoczek nie taki?Odchowanie takiego maluszka to b.trudna sprawa. Jedz do WETA.
-
Sliczna morduchna I śliczne...floksy.(moje ukochgane,też mam!)
-
Dzielnie walczycie,powodzenia Wam. :)
-
Nic dodać,nic ując... a wszystkie (rzekome) działania wobec psa sa tylko zamazywaniem własnego "sumienia" I zrzuceniem odpowiedzialności na innych ludzi. Ciekawe,że żadna z przedstawionych propozycji nie okazała się "godna uwagi",szczególnie oferta ewentualnego przyjazdu po psa.Natomiast użalanie się nad sobą I "krzywdzącymi wpisami" - opanowane do perfekcji.A przecież w tytule jest "proszę o pomoc".Bzdury... Szkoda komentarza...To jest niesamowity przykład gigantycznego,rozbuchanego ego...książkowy wręcz.
-
?
-
co sprawia,ze oczekujesz poprawy???
-
No to pojechałaś po bandzie...Większości z tego wątku - mogłabys po fajki latać:))) Skup się na psie I na radach gdzie I jak zadzwonić,a nie wykłocaj się jak małolata. Co do tej pory zrobiłas w sprawie psa?2 tygodnie temu się pojawił,za dwa dni wyjeżdzasz i - co? Co zdziałałąś do tej pory?
-
Też mi to przyszło do głowy.Pozostaje mieć nadzieję,że to trolling,ale niewielka ta nadzieja...
-
Możesz wykonac te kilka telefonów,mozesz równiez poprosić sąsiadów o dokarmianie psa I podawanie mu miski z wodą.Karma z marketu kosztuje grosze,a dla psiaka będzie to jak najlepszy skarb.Tyle możesz.Tylko musisz chcieć.
-
Tak,zrobiłabym co w mojej mocy,żeby męża przekonać,zeby mu wyjaśnić,że to dla dobra dzieci itp.I nie chodzi mi o to,żeby wziąć na stałe tego biedaka...chodzi o to,żeby potraktować go jak stworzenie ppotrzebujące pomocy - znaleźć dla niego opiekę -TOZ,człowiek,schronisko.Na pewno nie zgodziłabym sie na "zakaz" wystawiania picia I jedzenie.To nieludzkie. A pieniądze wyłożone przez tego pana nie mają tu NIC do rzeczy. I jeszcze taki szczegół - przecież ten piesek mógłby być najwierniejszym przyjacielem I najlepszym strózem posesji... eeeech...nie chcę Cię obrażać,Stokrotko,ale nie mogę przejść obojętnie wobec takiej postawy..........Zaopiekuj sie tym biedakiem!
-
Zostałas potraktowana tak,jak na to zapracowałaś...liczyłaś na co? "wygoń go,najlep[ej za pomocą..." "nie zauważaj go,sam pójdzie,albo padnie" " po tych wszystkich tekstach typu "daj sobie spokój", "to nie pierwszy i nie ostatni" a także " to tylko pies" wreszcie usłyszałam a właściwie przeczytałam coś pozytywnego i merytorycznego;) " Rzeczywiście???A gdzie takie teksty słyszałaś/czytałaś?Bo na pewno nie TUTAJ. Poza tym...nic nie rozumiem!!Masz dom,podwórko,jakieś zabudowania - ..????Nie ma miejsca dla nieszczęsnego psiego życia....no tak - własny dobrostan I czubek nosa,to najważniejsza rzecz na świecie.Reszta...a co tam. Ode mnie to wszystko...
-
Słow mi brak...żywe stworzenie cierpi pod waszym domem,a Wy - macie to gdzieś... Wasze wspaniełe córki,tak nauczone - też sie Was może pozbędą,kiedy będziecie potrzebować pomocy. Nie będą miały czasu. Weź tego psa,zacznij mu robić ogłoszenia,męzowi powiedz,że przecież nie jesteście okrutnikami I nie możecie znęcać się nad zwierzęciem,że trzeba mu jakoś pomóc - znaleźć dom? Wierzyć mi się nie chce,że można tak postępować...Nie trzeba być świętym,wystarczy być tylko czlowoiekie wrażliwym na krzywdę.
-
Obawiam się,że gorzej zniesie brak tej podrózy... Miesiąc z takimi problemami,to b.długo,a diagnozy brak...
-
Nasze czworonogi odchodzą,umierają ale nie "zdychają". Nie widzę w tym tekście empatii,tylko złość... Może inni zobaczą co innego. Niemniej współczuję straty Psa.
-
Nie warto,jest droga,a przedce wszystkim - zdecydowanie przereklamowana.
-
Przegryzły ścianę? ;)