Byłoby dobrze, gdyby domki biorące psy po takim kosztownym leczeniu partycypowały chociaż odrobinę w kosztach... W każdym bądź razie ja adoptując takiego psa czułabym się to tego zobowiązana wiedząc, że takich potrzebujących psów jest dużo, a pieniądze dobrym dogomaniackim duszyczkom nie rosną na drzewach. Nie twierdzę, że ma być musowo, tak tylko sobie myślę, że byłoby fajnie, gdyby wszyscy czuli taką "moralną" potrzebę częściowego chociaż zwrotu kosztów.
Przygotuję bazarek książkowy, jak tylko będę miała sprawny komp w domu, bo teraz piszę z pracy.