-
Posts
682 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Beta&Czata
-
Nieprawda, ja zaglądam. Mam wątek w subskrybcji i jak tylko widzę nowy wpis - zaraz pędzę tutaj z nadzieją na nowe foty... A Bąbla widywałam jak jeszcze pętał się w okolicach Puławskiej... Wtedy zastanawiałam się, dlaczego tak go puszczają samopas. Pozdrawiam
-
Hodowla!? psiaki w strasznym stanie! Kto zna - moze pomoc?
Beta&Czata replied to leotigre's topic in Owczarek niemiecki
[URL="http://ogloszenia.wp.pl/id_ogl,28592350,kat,2315,trescogloszenia.html"][SIZE=4][COLOR=#551a8b]Owczarek Niemiecki \ Owczarki Niemieckie, [B]Zajezierze[/B]\Dęblin [B]...[/B][/COLOR][/SIZE][/URL][SIZE=4][COLOR=#551a8b][/COLOR][/SIZE] Miejscowość: [B]Zajezierze[/B]\Dęblin. Opis: [B]Hodowla[/B] nad Wisłą ma do zaoferowania owczarki niemieckie długowłose z rodowodem w wieku 10, 17 tygodni i 7 [B]...[/B] [COLOR=#008000]ogloszenia.wp.pl/id_ogl,28592350,kat,2315,[/COLOR] [COLOR=#008000][/COLOR] [COLOR=#008000][/COLOR] [COLOR=#008000][COLOR=black][B]Znalazłam cos takiego, ale link nie działa...:shake:[/B][/COLOR] [/COLOR] -
Dawno tu nie zaglądałam (syn mi zaanektował laptopa). Dajemy Vetmedin 2,5. Męża 8 dni nie było i po powrocie stwierdził, że widzi dużą różnicę jeśli chodzi o tę głowę. W/g niego jest już prawie normalnie :lol:.
-
Dziś minął piąty tydzień od wylewu u Czaty. Jak na 13-letniego, dużego psa - jest niemal idealnie :multi:. Czasem tylko się lekko zatacza lub potyka (na nierównym podłożu). Usiłuje zachowywać się jak przed wylewem, tzn. próbuje być aktywna, rwie się do biegania etc. Oczywiście nie pozwalamy na żadne ekscesy.Spacery tylko na smyczy i dość krótkie, jak najmniej emocji, żeby ciśnienie nie podskoczyło. Wczoraj, decyzją veta, odstawiliśmy furosemid (mam obserwować reakcję) i o połowę zmniejszyliśmy dawkę vetmedinu. Z zewnętrznych objawów pozostał lekki przechył głowy w lewo i to się penwie nie cofnie do końca. No i zdecydowanie gorzej widzi na lewe oko. Odnoszę wrażenie, że prawie nic, ale vet twierdzi (jest także okulistą), że oko reaguje prawidłowo. Ale i tak jest dobrze:lol:.
-
"Garet,fe!": opowieści naszej "udręczonej" dogomaniaczki
Beta&Czata replied to ma_ruda's topic in Książki
Dokładnie, ale w moim egzemlarzu jest inny pies na okładce:roll: (taki bardziej wystylizowany na rysunek - jakbu dziecko rysowało). Rodzina mi wyrywa i kwiczy ze śmiechu. -
Biegunka wywołana stressem jak najbardziej może wystąpić, nawet u dorosłego psa. Przykład z ostatniej niedzieli: mój syn złamał rękę na rolkach (był bez psa, z którym wcześniej był u nas na obiedzie). Pies bardzo czesto jest nam podrzucany, czasem na kilka dni, a ponadto przez 10 miesięcy mieszkali z synem u nas w trakcie zmiany mieszkania, więc wydawałoby się, że czuje się u nas jak u siebie i tak się zresztą zawsze zachowuje. Zero stressu. Pan przyprowadza, coś tam sobie tłumaczą, później wychodzi i jest ok. W zeszłą niedzielę syna zabrała karetka z ulicy, a my pojechaliśmy do niego do domu po Castę i rzeczy niezbędne w szpitalu. Już w samochodzie (innym - bo nie syna) sucz była zdenerwowana, siedziała tak jakoś skurczona. U nas w domu - po raz pierwszy nie przyprowadzona przez pana, tylko zabrana przez nas - zupełnie nie mogła się odnaleźć, mimo, że ma tu swoje posłanie, swoje zabawki, swoje jedzenie i moją Czatę, z którą są w znakomitych relacjach. Odmówiła jedzenia, nie chciała spać na swoim miejscu, tylko skuliła się w kącie, ciągle popiskiwała i w ogóle była masakrycznie smutna, [B]a nad ranem dostała rozwolnienia, które trzymało ją do wieczora.[/B] Teraz jest już nieco lepiej, szczególnie po tym, jak "rozmawiała" z panem przez telefon:lol:. Widocznie jej wytłumaczył, co się stało i obiecał, że do niej wróci (robiła bardzo mądre miny, słuchając jego głosu).
-
To oznacza brak w jelitach odpowiedniej flory bakteryjnej. Ja walczyłam 12 lat. W końcu odpuściłam...Kaganiec na pysku i oczy dookoła głowy :angryy:. Aha - ani Rumen-Tabs, ani żwacze nie pomogły. Kiedyś dorwałam suchą karmę dla nutrii i po niej miałam kilka miesięcy spokoju, ale później karma zniknęła (wraz z rozpowszechnioną hodowlą nutrii) i trzeba było powrócić do zabezpieczeń "mechanicznych" w postaci kagańca. I tak od czasu do czasu coś przepchnie, Brrrr...
-
Uprzejmie donoszę, że książkę zanabyłam drogą kupna w Empiku w Tesco w Warszawie (dalekie Kabaty). W tych w centrum już nie było. Miałam więcej szczęścia, niż rozumu - ostatni egzemplarz :multi:. A o rzut beretem od Sławkowa byłam nieco za wcześnie, bo 9.09.:shake: (gnałan S-1 w kierunku Zakopanego). 23.10. też się nie załapię, bo na tej trasie będę 21.10. Buuuuu.....
-
Joanno, czytam od początku, choć chyba się na tym wątku nie ujawniałam. Serdeczne gratulacje - od razu wiedziałam, że to "się musi wydać" :lol: Rodzina i tak ma mnie już za wariatkę, a moje histeryczne reakcje przed monitorem, który był konsekwentnie "opluwany" podczas czytania kolejnych odcinków, tylko ich w tym przekonaniu utwierdzwły :evil_lol:. Jak tylko wyrwę wolną chwilę - lecę do Empiku. Pozdrawiam Elżbieta
-
Jakie szelki są najlepsze dla psa, który biegnie obok roweru?
Beta&Czata replied to Sonika's topic in Pies i rower
Nie ma za co ... Piesa też dziękuje za życzenia i zdrowieje :multi: -
Dzięki za odpowiedź. Jest coraz lepiej. Czata ma apetyt (aż za duży, ale to nic nowego - zawsze łakomstwo było jej główną cechą - za coś do jedzenia zrobi wszystko), ale panujemy nad tym. Kurcze jeszcze wystepują, ale coraz rzadziej - na szczęście. Intuicyjnie chyba robię prawie tak, jak napisałaś (od poduszek do tułowia) - tylko krócej, bo Czata jest niecierpliwa. Chodzi samodzielnie - czasem jeszcze się potyka, ale już nie przewraca. Głowę ma nieco przechyloną w lewo, ale mniej, niż na początku. Chyba gorzej też widzi na lewe oko (miała w nim masywniejszy wylew) ale generalnie ma już kiepski wzrok. Chętnie jednak skorzystam z Twojej fachowej pomocy. W której części Ursynowa mieszkasz ? (ja na Imielinie). Może się jakoś umówimy ? (jeśli znalazłabyś chwilę - to poproszę o wiadomość na PW) Pozdrawiam Ela
-
Jakie szelki są najlepsze dla psa, który biegnie obok roweru?
Beta&Czata replied to Sonika's topic in Pies i rower
Witan Moja Czata przez długie lata biegała przy rowerze (od 3 lat już nie biega, bo to staruszka 13-letnia). Kupiłam jej znakomite szelki z taśmy, ale dość porządnej - sztywniejszej niż typowe szelki z zoologów i nie namakającej (Czata uwielbia wodę). Szukałam zdjęcia, ale jak na złość te, na których dobrze je widać, zostały na dysku komputera, który był łaskaw odmówic współpracy. Spróbuję więc opisać: jest coś jakby obroża, ale luźna (zatrzymuje się przed łopatkami). Od tego z jednej strony odchodzi (na kółku) dłuższa taśma przez piersi, pod klatkę piersiową, a od góry (też na kółku) krótszy kawałek (kończy sie za łopatkami) z uchem do przyczepienia smyczy. Do tego krótszego kawałka jest doszyta "obejma" pod klatkę piersiową. Tę obejmę przekładam przez "ucho" na zakończeniu dłuższego kawałka i zapinam z boku (zapięcie jak przy plecakach - łatwo sie zapina i wypina, ale b. dobrze trzyma). Aha - i ma regulację - zarówno na tej "nibyobroży" (po dwóch stronach) jak i na obejmie. Jesli uda mi sie dotrzeć do zdjęcia - wstawię. Szelki kupiłam około 10 lat temu i służą mi do dziś. Co prawda już, niestety, nie do biegania - tylko do podtrzymywania psa na schodach i podczas spacerów. 22 sierpnia moja staruszka miała wylew i ma klopoty z chodzeniem, ale "idzie ku lepszemu". p.s. Skąd jesteś? W W-wie, na Ursynowie, jest dobry sklep MeraDog, mają duży wybór szelek - zwykłych i "profesjonalnych". pozdrawiam Elżbieta p.s.2 Na stronie sklepu internetowego "zooplus" ([URL="http://www.zooplus.pl"]www.zooplus.pl[/URL]) w zakladce "szelki" znalazłam b. podobny model - Krazy Scotty - Vario Rapid (te w niebieską kratkę). Tylko tam piszą, że są z miękkiego nylonu; moje są nieco sztywniejsze. No i płaciłam zdecydowanie taniej (poniżej 100 zł) za rozmiar dla owczarka niemieckiego (chyba L). Ale to było wieki temu.... -
Gusiu, czytałam o Vario [*]... Wiem z tej lektury, że masz doświadczenia z psem po wylewie. Czy Vario po tych wylewach miał kurcze mięśni łap? Jeśli tak, to czy i kiedy należałoby wprowadzić jakieś masaże czy bierne ćwiczenia mięśni? Czata (ON-ka, 13-letnia) miała wylew w ubiegłą sobotę. Do tego dnia była w zankomitej, jak na swój wiek, formie. Dochodzi do siebie, ale kurcze pojawiły się u niej dopiero w środę i - niestety - ich częstotliwość się nie zmniejsza. Raczej odwrotnie. Oczywiście, oprócz całego zestawu leków powylewowo-nasercowych, dostaje potas. Jutro skonsultuję z vetem dodanie magnezu, ale może z doświadczenia znasz "pozalekowe" sposby, żeby jej nieco ulżyć ? Będę wdzięczna za radę. Pozdrawiam Elżbieta
-
To ja jeszcze dodam, że kiedyś podejrzałam współpracę między Czatą i moją kocicą. Na regale, którego górna krawędź była na wysokości czatowego nosa (gdy ona stała na tylnych łapach) stała miska z orzechami włoskimi. Wszak orzechy to podstawowe pożywienie psów - nieprawdaż ? No i Czata stała przy tym regale, jęczała i się oblizywała, ale nie mogła dosięgnąć. Widocznie kot zrozumiał, co ona tam pod nosem nadaje. Wskoczył na regał, wyłuskał łapą orzecha i z premedytacją strącił go na podłogę... Czata go porwała, zaniosła na miejsce, rozłupała, wyjadła i wróciła pod regał.... I tak 3 razy. I jak tu nie kochać tych zwierzaków:loveu:
-
Zdarzaja się psy, na ktore nic nie działa... Należy do nich moja Czata. Od 12 lat (ma 13) kradnie co się da. Długo z tym walczyłam - miedzy innymi "podkladając" kąski nafaszerowane różnymi ostrymi przyprawami (tak mi radzono), ale okazało się, że smakowy gust Czaty to "im ostrzejsze, tym lepsze" (chyba w poprzednim wcieleniu mieszkała gdzieś, gdzie jadano b. ostry kus-kus i inne tego typu wynalazki). Ona oczywiście wie, że źle robi, ale łakomstwo jest silniejsze.... Po 2 latach odpuściłam i od 10 lat mam niesamowity porządek w kuchni. Nic na wierzchu (nawet owoców nie mogę zostawić ani surowych ziemniakow, ani cebuli...., Ostatnio uchowała się główka czosnku:evil_lol:). Druga sucz - 3-letnia DON-ka (mojego syna, ale często mieszka u nas) nie weźmie nic, co nie leży w jej misce. Na dodatek nie wchodzi na kanapę:-o - chyba nienormalna. Prawie ideał, gdyby nie nienawiść do małych psów)
-
Trzymaj się. Choć stara baba jestm - czytałam i wyłam. W oczach stanęly mi chwile sprzed kilkunastu lat, gdy musiałam zrobić to samo - pozwolić odejść blisko 18-letniej Gamie. Myślałam, że tego nie przeżyję. Ale Gama (wierzę w to głęboko) zesłała mi Czatę, która jest z nami już 13 lat... A kiedy przyjdzie jej czas (czasem ma już "to" spojrzenie) też pozwolę jej odejść na tyle wcześnie, by uchronić ją od niepotrzebnego cierpienia, Spróbuj tak do tego podejść - podejmując tę ostateczną decyzję - oszczędzamy naszym Przyjaciolom cierpienia. Choć zawsze pojawia się pytanie, czy zrobiliśmy wszystko. I na nie nie ma prostych odpowiedzi... Ściskam Cię gorąco Elżbieta
-
Pięknie napisane... A ja truję o jakimś głuypim jeżyku... Hektorku:roll: Sanmych szczęśliwych dni ci życzę. I morza szmaragdowej tarwy podftymi biednymi kopytami
-
Czy moj pies bedzie mnie pamietal po rozlace???
Beta&Czata replied to magdaanna's topic in Wszystko o psach
Będzie pamiętał. Moja sucz po ponad roku spotkała hodowcę (byla zabrana od niego w wieku kilku tygodni). I na jego widok wpakowała mu sie na kolana, posiusiala sie ze szcześcia i zalizała niemal na smierć.... -
Sposoby najszczęśliwszego psa na świecie :)
Beta&Czata replied to anndzia's topic in Wszystko o psach
Pozostawienie sam na sam z jak największym, otwartym worem jakiejkolwiek karmy... (takiego łakomczucha, jak Czata, w życiu nie widziałam). Jako, że karmę ma wydzielaną od samego początku, to chyba nie jest szczęśliwa :shake:....... A na poważnie - wywieźć nad morze i pozwolić przez dwa tygodnie na przemian moczyć się w wodzie, a nastepnie kopać transzeje. A ja jestem najszczęśliwsza, gdy ładuję do samochodu mokrego i zapiaszczonego owczara. A mój TZ uwielbia później ten samochód przez dwa kolejne tygodnie odkurzać :evil_lol:. -
Najkoszmarniejsze chwile w życiu z psem
Beta&Czata replied to agata_lodz's topic in Wszystko o psach
Oplułam monitor, gdy czytałam o tych pchłach:-D.. Ja miałam kilka hisrorii - śmiesznych i strasznych zarazem. Moja poprzednia sucza była z tych tarzających się. Szłam na urodziny kolegi mojej rocznej córki (w wózeczku rozkładanym, więc niskim). Obie "odstawione", bo okazja uroczysta. Z nam jak zwykle Gama. Musiałam przejść w pobliżu działek. Na nasze nieszczęście facet na działce podlewał gnojówką pomidory. Gama w te pędy pod krzak i wytarzała się w tej gnojówce, która jeszcze nie zdążyła wsiąknąć. Następnie podbiegła do nas i otrząsnęła się z mieszaniny gnojowo-ziemnej. Z urodzin nici. Z moją obecną miałam zdarzenie, które mogło się źle skończyć. Miała ok. pół roku, gdy zafundowałam jej cielęcą kość (pierwszy i ostatni raz w życiu). Po około dwóch godzinach dostała b. silnego ataku boleści, a była to Wielka Sobota. Suńka starała się "uciec" od bólu. Wyła, skakała po parapetach i nie było z nią kontaktu. No to my w samochód i do veta całodobowego na Książęcą. jej już trochę przeszło, ale dalej była oszołomiona. Ten vet posłuchał opowieści, co się działo i nie skojarzył efektów z kością. Stwierdził, że to padaczka i pies ma przechlapane. Dał jakiś zastrzyk i wydawało się, że sytuacja opanowana. Następnego dnia pojechaliśmy do lasów chojnowskich na wycieczkę i atak się - niestety - powtórzył. Pies był bez smyczy i znów zaczął "uciekać od bólu" w ten las. Jakoś udało się go złapać, ale strachu się najedliśmy, A później okazało się, że to była kolka jelitowa. Ta sama Czata uwielbia wodę. Chodzę z nią częśto na łąki wilanowskie, gdzie jest sporo cieków wodnych. Gdy zaczęły się tam budowy - poziom wody się obniżył i w rowach zostało głównie czarne błoto.Parę lat temu były tam zarówno pierwsze budowy jak i ogrodzone działki pracownicze. Czata wlazła do błota. W tym czasie jakiś gość wyjechał z działek i wysiadł z samochodu, żeby zamknąć bramę. Dzwi zostawił otwarte. Czata uwielbia jazdę samochodem i postanowiła się załapać na powrót samochodem. No i wlazła prosto z tego błota na siedzenie kiwerowcy (jasna tapicerka):shake:. Myślałam, że się ze wstydu sama schowam do tego rowu, ale gość okazał się psiarzem:lol: -
Jakbym patrzyła na ON-ke długowłosą mojego syna. Casta w grudniu skończyła 3 lata i dopiero od ok. 2 miesięcy przestała wybrzydzać i nabiera masy. Przedtem wyglądala podobnie jak twój piesio. A karmienie to byla męczarnia (jak z dzieckiem - niejadkiem: "za mamusię, za tatusia, no.. jeszcze pare kulek...i oczywiście wszytko z reki). Jak się zaparła, to potrafiła 2 dni nic nie tknąć. Teraz je nutrę, którą wczesniej omijała szerokum łukiem, na zmianę z RC dla owczarków. Jeśli pies zdrowy, to jeszcze poczekaj, może zaskoczy. Jeśli nadal będzie taki chudy - może warto zrobić badania, bo może ma uposledzone wchłanianie i stąd chudość i duże kupska. Pozdrawiam i powodzenia
-
Witajcie w klubie...:evil_lol:. Od ponad 12 lat mam w domu złodziejkę. Kradnie notorycznie wszystko, co tylko da się skonsumować. Bezipeczne jest tylko to, co jest w zamkniętych szczelnie opakowaniach, typu słoik czy puszka. W związku z tym wszystkie jadalne rzeczy są głęboko pochowane (jaki mam porządek w kuchni !!!). A zaczęło sie tak pozytywnie. Gdzieś do 9 - 10 miesiąca życia rozumiala znakomicie "nie wolno", czy "feee". Jedzenie państwa było święte. No i raz zostawiłam mocno przyprawione steki wołowe, przygotowane do smażenia. Było tego ze 6 sztuk. Czata zeżarła wszystkie:mad:. Dostała opr, ale od tego momentu uznała widac, że ten opr to nic, w porównaniu z korzyścią ze zwędzenia czegoś pysznego. A a jest - niestety - absolutnie wszystkożerna. Cytryna jest pycha, mięsko, ciastka, owoce w każdej postaci, warzywa gotowane i surowe, surowe kartofle, marynaty - też. Chili - mniam, mniam. Pieprz - dlaczego nie?. Nawet chrzan jest dobry.Dlatego też świadome zostawianie nafaszerowanych ostrymi przyprawami kąsków nic nie dało. Na dodatek sucz ma problemy z przewodem pokarmowym i gdy świadomie dam jej coś innego, niż sucha, weterynaryjna karma - mam 3 dni (i noce) z głowy, bo biegunka - gigant. I wyobraźcie sobie - kradzione nigdy jej nie zaszkodziło. Jej rekord - gdy miała ok 5 lat - do 2, 5 kg zapeklowanego mięsiwa, które zeżarła (usuwając obciążoną pokrywkę z misy, w której się toto peklowało) w ciągu kilku minut gdy wyszłam ze śmieciami. Na spacerach bez przerwy szuka czegoś do zjedzenia (z koo :shake: swych pobratymców włącznie - masakra. Nie ruszamy sie więc bez kagańca z podwójnym dnem, a w domu obowiazuje zasada: nic jadalnego na widoku. Mam także drugą ON-kę, która z kolei nie ruszy nic, co nie znajduje sie w jej misce. Czasem łaskawie weźmie coś z ręki
-
Wani, ja osobiście nie miałam do czynienia z psimpsychologiem, ale mam kłopot z ON-ką syna i ktoś mi ich polecił (agresja lękowa).
-
[url=http://www.psipsycholog.pl/psi-psycholog-oferta.html]Psi Psycholog - konsultacje prowadzi psycholog zwierz oczywiście wskoczyło nie to, co napisałam, tylko link do strony i to niepełny. Nie wiem, co z tym dogo ię dzieje :shake:
-
Czy Wasze psy pójdą z obcym człowiekiem?
Beta&Czata replied to AjriszZona's topic in Wszystko o psach
Moja poprzednia psica (*) za nic nie poszłaby nawet ze znajomym. Kiedyś bylam chora, mąż w pracy, a Gama prosila na dwór. zadzwonilam do zaprzyjaźnionego sąsiada, który znał ja od szczeniaka, coby ja wysiusiał. Doszła do windy i dalej ani kroku.. Czata, moja "bieżaca" sucz byla szkolona, więc raczej - mimo, że okrutnie łakoma - tez chyba by nie poszła. Kiedyś, gdy była jeszcze młoda, chciano ja ukraść spod sklepu. Zaparła się i gościu został ze smyczą i obrożą w ręce, a Czata usiadła metr dalej i nie dała do siebie podejść. Od tamtego momentu staram się nie zostawiać samej. Najlepszy numer wykonał ON znajomych, który miał chyba wszystkie stopnie szkolenia obronnego. Siedział sobie przed sklepem w kagańcu, a smycz, przywiązana lekko, zwisała na jakiejś barierce. Piekny był i ogromny. Dwóch meneli odwiązało psa w celach wiadomych. Przeszli dwa kroki i Ares sprowadził ich do parteru i przytrzymał do wyjścia znajomych ze sklepu