Jump to content
Dogomania

Beta&Czata

Members
  • Posts

    682
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Beta&Czata

  1. I ja także... Tym bardziej, że coraz częściej widzę w oczach mojej 12-letniej ON-ki ten sam wyraz, co u Serwa na ostatnich zdjęciach sprzed wyprawy za TM. Wiem, że to już niebawem nastąpi, ale tak mi trudno i smutno.
  2. [quote name='GoskaGoska']z tym zapalenie 3powieki, to kurcze nie tak latwo wyleczyc. Mojej znajdzie to się często powtarza i prawie non-stop na kroplekach do oczu jedzie. Ponoc z tego psy wrastają ok 1 roku. Trzymam kciuki, oby ta Pani się w nim zakochala[/quote] Ciotki, na Ursynowie (Hawajska 16) jest vet, Przemek Bryła, który rewelacyjnie wyleczył DON-ke mojego syna. Długo to, co prawda, trwało - ale było warto. On robił doktorat w GB z okulistyki i w ramach badań testował na Małej jakieś nowe krople. Może nowym włascicielom warto przekazać namiar na niego (nie doczytałam jeszcze wątku do końca, nie wiem co z tymi potencjalnymi domkami, ale ta informacja może się którejś z Was przydać w przyszłości). U mojej suczy walka z trzecią powieką 10 lat temu to było wyskrobywanie dwukrotne pod pełną nqarkozą + krople.
  3. [URL]http://zaginionepsy.waw.pl/viewtopic.php?t=3549[/URL] Sprawdźcie to. Niby nie ta strona W-wy, ale dla psa to nie odległość.
  4. [URL]http://zaginionepsy.waw.pl/viewtopic.php?t=3470[/URL] Na pierwszy rzut oka niepodobna, ale - biorąc pod uwagę, że mogła się długo błąkac - trzeba sprawdzic...:roll:
  5. "W dniu 5.12.2007r wieczorem w okolicach ul. Ostródzka/Trasa Toruńska zaginął roczny pies rasy Berneńczyk ( czarny , biały krawat, brązowe łapy ).Był w obroży i ma tatuaż. Znalazcę czeka nagroda i uśmiech właścicielki 3 letnej Zosi. tel.600 203 246" Powyższe ogłoszenie znalazłam na zgubione/znalezione - Warszawa. Czy to możliwe, żeby sie tak długo błąkał ???.
  6. [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img113.imageshack.us/img113/3798/zdjcie008st5.jpg[/IMG][/URL] Ona jest podobna do pewnego "upiornego" piesia imieniem Jet Garet III Jr z działu "Już w nowym domu", którego wątek śledzę z ukrycia:lol: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23905"]www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23905[/URL]
  7. Mieszkańcom południowej Warszawy polecam łąki wilanowskie. Chodzę tam od 11 lat. Co prawda od jakiegos czasu sie "kurczą", ale jest jeszcze sporo terenów zupełnie dziewiczych, szczególnie od stron: północnej i południowej. Można stosunkowo łatwo podjechać samochodem i zostawić go na np. ul. Nowoursynowskiej (najlepsze zejścia na łąki są na przedłużeniu ul. Ciszewskiego i przy dawnych stajniach SGGW). Jesli się wchodzi od tych stajni - jest spory, kilkuhektarowy, pustz teren - nawet ogrodzony. Mozna tam fajnie powiczyć. Tamtejsi spacerowicze to przede wszzstkem psiarze.
  8. W dziale "przygarnę psa" Salux poszukuje karmiącej suki z dowolnego miejsca Polski. Kopiuję tel. do niej: 507 07 88 49. Jeśli ma jeszcze mleko to może....
  9. Moje Potffory razem... [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=486c82ed1c7606ed"][IMG]http://images28.fotosik.pl/53/486c82ed1c7606edm.jpg[/IMG][/URL] i kolejno z najlepsza przyjaciółką: [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=93c6ae22c1b151a0"][IMG]http://images30.fotosik.pl/53/93c6ae22c1b151a0m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=d0f7f7a92eab700f"][IMG]http://images23.fotosik.pl/53/d0f7f7a92eab700fm.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=84158065614e486a"][IMG]http://images25.fotosik.pl/53/84158065614e486am.jpg[/IMG][/URL]
  10. Gdyby nie to, że mam już w domu dwa potfffory tej samej rasy na niespełna 50-ciu metrach...:shake: ... Podnoszę Cię, Baronku.
  11. Witaj. Piękna psica. Ja w temacie "wieczorna głupawka". Moje wszystkie psy, jako szczenieta i podrostki, miały cos takiego. Jednym ze sposobów - w naszym przypadku najskuteczniejszym - był intensywny, długi, wieczorny spacer, połaczony z elementami pracy. Najpier piesy szalały z kolegami "z psiej górki", później aportowanie (bardzo to lubiły), poźniej ćwiczenie znanych komend - typu; do mnie, siad - zostań, waruj - zostań etc. Do tego dużo pochwał i troche smakołyków za prawidłowe wykonanie komendy. Pierwsza sucz (w typie jamnika szorstkowłosego) wyrosła z głupawki gdzieś po 6-ciu miesiacach. Druga - dziś już leciwa ON-ka - długo była mentalnie dzieckiem - tak do ok. 2 lat. Teraz ma 11 i najchętniej sobie leży. Trzecia, też ON-ka, ma dziś 17 miesięcy i jeszcze ją to, niestety, nachodzi. Jeśli w czasie wieczornego spaceru, gdzies po 1 - 1,5 godzinie psica co chwila sie kładzie, a jęzor wisi jej do ziemi - to znak, że jest już dostatecznie zmęczona i po przyjsciu do domu i wypiciu 5 l. wody padnie i będzie spała do rana. Jeśli nie pada od razu, to robi jeszcze po mieszkaniu z 5 kółek, uciekając przed goniącym ją kotem:evil_lol: , a później obie, tj. psica i kocica, idą spać. W ogóle posiadanie przez psa "własnego kota" uważam za genialne. Młodsza psica trafiła do mnie z kotem jako "gratisem". Starsza - o dziwo -kota pokochała od pierwszego wejrzenia i razem tworzą b. zgrane trio. Dodatkowo - gdy pies i kot chowaja sie razem - nie ma w zasadzie problemu z agresją w stosunku do kotów (owszem, pogonią, gdy jakiś obcy kot ucieka, ale na zasadzie gonienia króliczka). Dodatkowo - pozostawione same w domu mniej się takie psy nudzą (u mnie np. kocica "podrzuca" sukom zabawki, leżące na niedostępnej dla nich wysokości) Życzę powodzenia w wychowywaniu osobnika z ADHD (wiem cos o tym, mój syn to miał) Pozdrawiam, Elżbieta
  12. Od blisko 9 lat borykam się z podobnym problemem. Moja sunia (w typie ON) w wieku ok. 1 roku została dotkliwie pogryziona przez inna ON-kę. Od tamtej pory stała sie agresywna (chyba na początku ze strachu, teraz już z nawyku) w stosunku "do wszystkiego, co sie rusza", ale na szczęście jedynie na własnym terenie (mieszkam w bloku, więc ten "jej teren" do obszar mojego osiedla - tam najczęściej chodzimy na "techniczne" spacery). Nie wiedziałam wówczas jeszcze wielu rzeczy, nie wiedziałam, że są specjaliści, którzy mogliby mi pomóc zwalczyć ten strach i wynikającą z niego agresję - w myśl przysłowia, że najlepszą forna obrony jest atak..:diabloti: Musiała się pogodzić - i ja też - że tego typu spacery to oczy dookoła głowy, smycz, kaganiec, komenda "równaj" gdy tylko na horyzonice pojawi sie inny pies (kilka toleruje, ale naprawdę tylko kilka). Na szczęście poza tym "swoim" terenem jest zupełnie inaczej i b. rzadko dochodzi tam do ostrzejszych scysji - co najwyżej odpędza intruzów od swojej zabawki. Jakiś czas temu - po lekturze forum - nabyłam obrożę uzdową i jest dużo lepiej. Poczytaj o niej na forum. W moim przypadku chyba się sprawdza, choć zachowania negatywne są dość mocno utrwalone i cudów nie oczekuję. Życzę powodzenia.
  13. Irmo droga Historia Serwo sprawiła, że znalazłam się na tym Forum, a lektura wątków spowodowała, że na sprawy ludzko-psie spojrzałam z nieco innej perspektywy. To nowe spojrzenie zaowocowało powiekszeniem mojego stadka o drugiego psa i o kota.... Przeglądanie najnowszych wieści zawsze zaczynałam od wątku Serwusia. Kibicowałam z daleka i w milczeniu Waszej wspaniałej historii. Dobrze, że na tym świecie są tacy ludzie, jak Ty, Haniu. Ludzie przez duże "L". Serwusiu, jeśli za TM spotkasz gdzieś małą, szurpatą Gamę (poznasz ją na pewno, - na głowie szorstkowłosego jamnika ma owczarkowe uszy, bardzo podobne do Twoich) - powiedz jej, że pamiętamy... Irmo, jestem z Tobą.
  14. Aszot. Serwo ...- to Psy, które sprawiły, że zaglądam na Dogo (ich losy śledziłam od poczatku i cichutko kibicowałam Wam, Kasie i Irmo). W takich chwilach przywołuję z pamięci moment sprzed 12 lat, gdy pomagałam przejść przez TM mojej wspaniałej Gamie po blisko 18-tu latach wspólnego życia. Aszociku, lubisz malutkie suczki. Gdy spotkasz tam Gamusię, pozdrów ją ode mnie.... Kasie, trzymaj się.
  15. Dawno, dawno temu wychowywałam małe dzieci - moją córkę i suczkę - przybłędę. Pies nie był planowany, pewnego dnia po prostu zostal 'zgarnięty" z ulicy, córka miała wówczas pół roku, a psoak własnie zaczynał zmianę zębów, czyli miał ok. 3 miesięcy. Nie było wtedy nie tylko dogo, ale i internetu, a jedyną dostępną książką była "Psy - rasy i wychowanie" Smyczyńskiego. Postępowałam intuicyjnie, bo to był mój pierwszy pies i pierwsze dziecko. Od momentu, gdy mała zaczęła raczkować - obie "chowały się" na podłodze i oczywiście kotłowały się jak dwa szczeniaki. Córka nawet podgryzała psa i to chyba częściej niż pies ją. Miałam dużo szczęścia, że w tym czasie, gdy suka dorastała, nigdy nie zrobiła większej krzywdy dziecku (i vice versa). Przez następne 18 lat (tyle żyła Gama) - były to najlepsze, najlepiej rozumiejące się przyjaciółki. Miały swój język (gestów, pomruków etc) którym się znakomicie porozumiewały. Ja i mój TZ nigdy tego języka nie opanowaliśmy. Po kilku latach w domu pojawiło się drugie dziecko i to córka "wprowadzała do stada" nowego członka. Życzę Autorce wątku, aby jej dziecięco-psia koegzystencja ułożyła się jak najlepiej. Dzieci z takich "związków" są bardziej odpowiedzialne, wrażliwsze na to, co sie wokół nich dzieje, otwarte na potrzeby stworzeń słabszych, zależnych od człowieka... Pozdrawiam.
  16. Można zadzwonić do Straży Miejskiej.
  17. Mam starszawą ON-kę (ponad 10 lat), do której 2 miesiące temu dołaczyły: mloda DON-ka (obecnie rok) i póltoraroczna kocica, która chowała się z młodszą suczą. Miałam sytuację przymusową, z dnia na dzień w poukładadanym świecie mojej psicy pojawił się nowy pies i kot... Byłam pełna obaw, tym bardziej, że następnego dnia musiałam towarzystwo zostawić w domu na ładnych kilka godzin.... Okazało się, że kocica dosłownie zafascynowała Czatę. Przez pierwszy tydzień chodziła na nią krok w krok, w następnym zaczęła próbować bawic sie z nią jak ta młoda (młoda daje sobie wylizywać pysk i oczy, albo bierze kota za szyje i ciąga po podłodze. Kot jest chyba zadowolony, bo nie protestuje - wręcz się takich ekscesów doprasza). We wzajmenych kontaktach 0 pazurów czy zębów. Teraz Czata (ta starsza sucz) śpi z kotem, pozwala zaglądac do swojej miski (nie wolno tego robić młodej psicy) - generalnie sielanka. Czata dotychczas miała zaledwie kilka sporadycznych kontaktów z kotami. Nie miała wobec nich morderczych zapędów, ale jak kot uciekał, to go oczywiście pogoniła. Czata i kot; [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/ab9ed9943a008346.html"][IMG]http://images1.fotosik.pl/293/ab9ed9943a008346m.jpg[/IMG][/URL] Rodzinka w komplecie: [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/08dedabb80845301.html"][IMG]http://images2.fotosik.pl/237/08dedabb80845301m.jpg[/IMG][/URL]
  18. Myszsza - ON-ki tak mają. Moja Czata (po PT-O) jakiś rok po kursie, "uratowała" rower mojej córki. Córka przygotowywała się sie wtedy do egzaminów na studia. Często robiła to w plenerze. Brała rower, koc, książki i jeździła na łąkę na obrzeże Lasu Kabackiego. Tam puszczała Czatę, która bawiła się patykami, a sama "ryła". Pewnego razu podeszło do niej trzech wyrostków, jeden stanął nad nią, a dwaj - za rower (na tamte czasy b. dobry i drogi). Córka, chciała wstać i wrzasnęła "sp...j". I wtedy z krzaczorów wyprysnęła Czata i bez jednego szczeknięcia skoczyła w kierunku tego draba przy córce, przewróciła go swym ciężarem i złapała go za ramię. On narobił wrzasku, córka krzyknęła "zostaw", pies karnie usiadł nad drabem i zaczął warczeć z zębami na wierzchu. Dwaj przy rowerze zgłupieli. Córka przywołała psa i grzecznie zapytała, czy coś jeszcze do niej mają. Nie mieli.... . Te obronne zachowania ma nieźle utrwalone, mimo, że od kursu minęło blisko 9 lat (nie chodziłam na doszkalanie). Często wychodzę z nią b. późno i wówczas zwalniam ją ze smyczy. Pusto, ciemno. Jeśli z przeciwka idzie np. facet (obojętnie jaki - młody, stary, podpity czy nie), psica zawsze ustawia się tak, żeby być pomiędzy mną, a potencjalnym napastnikiem. Kiedyś jeden taki - podpity - zaczął coś dziamgać, że pies bez smyczy (była w kagańcu bo jest "gó..nojad"). Czata natychmiast usiadła przed nim i zaczęła powarkiwać - tak groźnie, gardłowo. To go rozsierdziło i zaczął się odgrażać, że zaraz "załatwi" tego psa. Ja odpowiedziałam, żeby uważał, bo w/g mnie to pies jego załatwi. On - krok w naszą stronę, ja - odpiełam kaganiec. On - drugi krok, ja - komendę "uważaj" i rękę na kark. Czułam, jak się jej napinają wszystkie mięśnie do skoku. On zamachnął się (na psa, na mnie - nie wiem, to się działo b. szybko) i bluznął stekiem przekleństw. W momencie, gdy podniósł rękę - Czata skoczyła i tak mu na tej ręce zawisła (była zima, był w grubym ubraniu). Powisiała ze 2 sekundy, ja wrzasnęłam "zostaw" i pies tak śmiesznie odpadł od tego rękawa do pozycji "siad". Jej "usmiech" był naprawdę imponujący. Typ wycofał się na bezpieczną odległość i dopiero z tej dalszej odległości dał słowny upust swemu niezadowoleniu (a klął naprawdę koncertowo), a ja na miękkich nogach wróciłam do domu. Czata jeszcze przez dobre kilkanaście metrów oglądała się i bulgotała.
  19. Miałam niedawno ten sam problem. Trafiła do mnie na dłuższy tymczas psica mojego syna. Miała wtedy 10 miesięcy. Mimo, że znała nas i nasz dom od początku - często u nas bywała, czasem nawet nocowała - gdy przyszło jej u nas zamieszkać (sprowadziła się ze swoim posłaniem, miskami, i innym wyposażeniem) po dwóch dniach zaczęła intensywnie niszczyć. Nie tylko swoje posłanie zresztą. Także inne rzeczy. W ciągu tygodnia 'zamordowała" 4 posłania, fotel, rant stołu (ale na stole przebywał kot, który akurat nie miał ochoty na zabawę z nią - to "jej" kot, też jest na tymczasie - dlatego stół jej wybaczyłam). To niszczenie było przejawem silnego stressu. Jej uporządkowany świat nagle stanął na głowie. Nie mogła sie odnaleźć w nowym, w którym na dodatek przebywa moja sucz - rezydentka, która przez pierwsze dni pokaywała Mlodej, kto tu rządzi - np. kładła się na posłaniu Młodej, a ze swojego ją wypędzała. Od tamtego momentu upłynęły dwa miesiące. Młoda już nie niszczy. Uznała dominację starszej, odnalazła swoje miejsce w nowej rzeczywistości i jest o.ok.
  20. Moja 10-letnia Czata jest w miarę normalną ON-ką, czyli piłki, doły etc. Ale od dwóch miesięcy mam na tymczasie Castę (roczna DON-ka mojego syna) i - także tymczasowo - kocicę, stanowiąca całość z Castą. O noszeniu małego kota w pysku już tu było. Ale co powiecie na ciągnięcie przez Castę dorosłej kocicy za głowę przez cały pokój :lol:? Żeby nie było wątpliwości - te ekscesy prowokuje kocica. Aparat mam zawsze w pogotowiu, ale to się dzieje tak szybko, że jeszcze nie udało mi się ich sfotografować. Jak tylko mi się uda - spróbuję wstawić zdjęcie albo filmik. "Obgryzanie" kota przez dwie ON-ki mam codziennie.... Fajne są także zabawy pt. "kot otwiera szawkę pod zlewem, a my sortujemy odpady, bo ta głupia Pani wszystko wrzuca do jednego kubełka" - własnie wczoraj przez godzinę sprzatałam pozostałości po takiej fajnej zabawie.
  21. elainfo, wysłałam Ci PW w sprawie bociana. Daj znać, czy doszło. Jestem "bocianomaniakiem" - amatorem, więc sama niewiele wiem o pomocy takim, które zostały, ale podałam Ci namiary na ludzi, którzy są w tym temacie profesjonalistami. Myslę, że Ci (jemu) pomogą. Pozdrawiam Ela
  22. Domowy sposób na nieprzyjemny zapach psa, który praktykuję od dawna, to codzienne szczotkowanie, a później "polerowanie" kawałkiem flaneli. Oczywiście kapiel, ale nie za często *ja Czatę kapię dwa razy do roku, codziennie wyczesuję, szczotkuję i na koniec uzywam flanelki. Nic nie śmierdzi, nawet jak pies jest mokry (mokry pies, jak wchodzi do ciepłego domu po spacerze - wydziela specyficzny zapach mokrej sierści, ale to nie smierdzi, raczej nieco inaczej pachnie.). Czta jest karmiona dobrą karmą - to owczarek, a więc ma bardzo wrażliwy przewód pokramowy, ale, że jest już leciwa - ma kamień nazębny i nieprzyjemny zapach z pyska. Kupuję u veta tabletki bodajże z chlorofilem. Nie są drogie - 10 zł za opakowanie 100 szt. Dodaję po jednej do jedzenia. Pomaga. Pozdrawiam i życzę sukcesów w zwalczaniu przypadłości Twojego psiura.
  23. Mój syn ma kota i psa. Pierwsza była kocica, pies - szczenię ON, 8-tygodniowe - dołączył do stada, gdy kotka miała ok. pół roku. Na początku kocica "ustawiła" psa. Po dwóch chyba dniach łaskawie "zniżyła się" do jego poziomu, tj, do poziomu podłogi. Teraz kot ma 14 miesięcy, a więc jest już dorosły, suka skończyła 8 miesięcy i jest to para najbardziej na świecie kochających się zwierzaków. Czasem, gdy syn i synowa wyjeżdżają - my przejmujemy pas do siebie, a kocica zostaje w domu (ja też mam sunię ON-kę , która toleruje co prawda koty, ale nie mamy odwagi zostawić na 8 godzin dwóch psów i kota bez dozoru). Gdy odprowadzamy psicę syna do domu - witają się z kocicą tak radośnie, że nie ma najmniejszej wątpliwości, że bycie razem sprawia im ogromną frajdę. Widać to przywiązanie także, gdy chodzimy karmić kota, gdy pies rezyduje u nas. Mnie i męża kot prawie nie zauważa - szuka psa: wychodzi na klatkę, rozgląda się, obwą****e nas etc. Dopiero gdy upewni się, że psica nie wróciła - łaskawie zjada obiad czy kolację. Myślę, że nie powinniście więc mieć żadnych problemów, tym bardziej, że kot byłby pierwszy. Powodzenia
  24. Też mam ON-kę i podobny problem. Mam ja już 10 lat, więc chyba nieco doświadczenia - tak sądzę. U Czaty łupież - bez względu na to, czy karmię ja marketowym friskies'em, który uwielbia, mimio, że w/g mnie jest :shake: czy Royalem - pojawia się w okresie intensywnego linienia (ona linieje - jak to wyczytałam na Dogo - 2 x w roku przez 6 m-cy, ale są takie dwa okresy, gdy jest to bardziej intensywne). Radzę sobie w ten sposób, że: po pierwsze - dzień w dzień jest dokładnie wyczesywana, nastepnie szczotkowana, a na koniec "polerowana" miękką flanelką, po drugie - dostaje do karmy nieco oleju z pestek winogron (codziennie po łyżce), po trzecie - w okresie, gdy wyłazi z niej nie tylko podszerstek, ale gdy dodatkowo zmienia włos okrywowy (wtedy jest więcej łupieżu) - dodaję do żarcia specjalny prerapat od veta (nie pamiętam nazwy, ale moge się jutro spytać). To wszystko działa, a łupież znika po paru dniach na kolejne 5-6 miesięcy.
  25. Ufff....:multi: :multi: :multi: Droga Irmo, Muszę przyznać, że ten okres braku wiadomości o Serwusiu kosztował mnie (a myślę, że nie tylko mnie) trochę nerwów. Na szczęście na jednym z innych wątków znalazłam kilka dni temu informację jednej z Dogomaniaczek, że nadal nie masz dostępu do netu, co mnie nieco uspokoiło. Historię Serwo, a także jego współtowarzyszy i poprzedników śledzę od samego początku. Mało kto tak pięknie potrafi pisać o psach. Dziękuję i pozdrawiam. Elżbieta
×
×
  • Create New...