Jump to content
Dogomania

Sowa

Members
  • Posts

    5053
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Sowa

  1. Dla takich psich bieduli dobrze jest ukucnąć, ręka w bok od ciała, głowa w bok od psa, zero kontaktu wzrokowego, na nieruchomej dłoni smakol. Jeśli pies nadal nie bierze z ręki - smakol upuszcza się na ziemię, ręka wycofuje się powoli. Można też siedząc i nie patrząc na psa odrzucić smakol z wyciągniętej ręki w stronę psa, ale koniecznie ruchem w poziomie, bez unoszenia ręki.
  2. Można podejście do drzwi stopniowo zobojętniać - siad przed drzwiami, nagroda, nie wychodzimy, siad przed drzwiami - otwieranie drzwi - nagroda, nie wychodzimy, siad przy otwartych drzwiach, przejście progu, nagroda, powrót i tak dalej, Ciekawam co zasugeruje behawiorysta, bo różne są sposoby.
  3. Byłoby mi miło mieć Lawi na tymczasie, ale dla niej nieporównanie lepiej, że ma już własny dom, i to taki dom! Nie podjęłabym się dłuższej niż kilka miesięcy opieki ani nad psem większym ani nad chorym - nie dałabym rady, ludzie pod osiemdziesiątkę mieszkający samotnie to nie najlepsze stałe miejsce dla psa. Co do Natki - w zoologach wobec dzikich zwierząt doskonale sprawdza się kliker - jako sygnał nagrody-jedzenia. Gdyby na początek kliknąć, jak podchodzi do miski, podając miskę kliknąć - mogłaby taki dźwięk, nie ludzki głos, którego boi się straszliwie, skojarzyć z jedzeniem, potem można by wyłapywać ruch w stronę miski i klikać, spojrzenie na człowieka i klikać i rzucić coś dobrego, potem takie samo klikniecie mogłoby trochę zmniejszyć lęk przed dochodzącym z miską człowiekiem. Jest wiele artykułów o zastosowaniu klikera właśnie wobec dzikich zwierząt. W taki sposób uczy się je przechodzenia z klatki do klatki - tygrysa nie przeciągnie się na smyczy. A ona jest dzikuską - czy cokolwiek wiadomo o jej przeszłości, przed schroniskiem? Dotykać lepiej byłoby miękkim kocykiem, nie gołą ręką. I siąść obok klatki, wrzucać smakole do środka, klikać, jak je.
  4. To już może doradzić ktoś, kto jest i wetem, i behawiorystą.Pod Warszawą jest J. Iracka, w Krakowie H. Bobka - gdzie indziej nie znam.
  5. Na fotkach sunia demonstruje całą sobą gest odcięcia - pokazuje wyraźnie "umieram ze strachu, odejdź, nie dotykaj, bo będę musiała się bronić". Niełatwo przyjdzie ją oswoić.
  6. Dostałaś odpowiedź. Albo suka jest chora - stres to też choroba, albo szczeniaki chore, albo nieodpowiednie warunki odchowu. Innych możliwości nie ma.
  7. Jeśli suka pozbywa się szczeniąt, to albo jest w koszmarnym stresie, albo szczeniaki są umierające już w chwili porodu, już poprzednio należało porozumieć się z wetem. Dlaczego kryjesz sukę, która albo nie ma odpowiednich warunków do spokojnego odchowu, albo rodzi chore szczenięta? Prawidłowo żywiona i zdrowa suka nie ma problemu z wykarmieniem siódemki szczeniąt. Jest jeszcze taka możliwość, że suka nie zdołała obronić szczeniaka przez małym i bardzo zwinnym drapieżnikiem.
  8. Chwila moment. Zajrzałam - w umowie jest sformułowanie, że "opiekun zobowiązuje się otoczyć opieką adoptowanego psa". Patmol, Ty jest przebiegła w paragrafach i sformułowaniach prawniczych, prawda? Czy określenie "adoptowany pies" nie wypełnia rozumienia, że adoptujący jest wlaścicielem adoptowanego zwierzęcia? Ale czy do adopcji może przekazać zwierzę ktoś, kto nie ma jeszcze prawa własności? Psy odebrano interwencyjnie - to nie wyrok o pozbawieniu własności - teoretycznie to sąd chyba może orzec, że psy wracają do Radys
  9. A te dowozy na każde żądanie we wskazane miejsce to też na koszt opiekuna? A potem oddanie psa i dopłacenie dwóch tysięcy? Całkiem niezły interes - nakarmię, zaopiekuję, wyleczę, i oddam z dwoma tysiącami w posagu. Najwyższy czas na projekty obywatelskie zmieniające ustawę o ochronie zwierząt. Po pierwsze, po drugie i po ostatnie - wreszcie skutecznie ograniczające rozród.
  10. Ja na pewno nie. I zapytałabym prawnika, co o tym sądzi. Czy psy z Radys zostały już wyrokiem sądu przekazane na rzecz PDZ? W jaki sposób PDZ zamierza pokrywać koszty utrzymania psów w DT?
  11. Świetnie, a ile razy po "dobrze" był minismakol? Bo ona dopiero uczy się, co znaczy słowo "dobrze". Ruch może być, byle nie pod górę, po równym to jeszcze ujdzie, ale z dźwięków cisza jest najpiękniejsza, popieram.
  12. Jeszcze o "dobrze", cytuję "Co oznacza sygnał „dobrze”? Nie tylko zapowiedź nagrody (uwaga: nagrody nieregularnej i odsuniętej w czasie), ale także przywołanie najlepszych psich emocji. Aby wdrukować w pamięć szczeniaka sygnał zapowiadający nagrodę, nazywam słowem lub sygnalizuję gestem każde akceptowane zachowanie, spontaniczne czy sprowokowane. I potwierdzam sygnałem „dobrze”. A więc siad, dobrze, idziemy, dobrze, zabawa, dobrze, śpij, dobrze - znaczenie słowa „dobrze” tłumaczę okazjonalnie podawanym smakołykiem. Drugie, emocjonalne znaczenie słowa „dobrze” utrwalam powtarzając ten sygnał gdy szczenię jest szczęśliwe - przy pełnej misce, w zabawie z opiekunem lub zaprzyjaźnionym psem, podczas najbardziej radosnych biegów w domu i na spacerze. Nie muszę dodawać realnej nagrody – skojarzenie słowa „dobrze” z najlepszymi psimi emocjami ułatwi w przyszłości nie tylko potwierdzenie zachowania, ale i zaakceptowanie nowej sytuacji." Poker, masz poradnik 'Zwykły niezwykły przyjaciel" ? To zajrzyj jeszcze na str. 30.
  13. Tyćka jest łakoma, prawda? No to polowa dziennego żarełka będzie używana dla celów szkoleniowych, ręka wyciąga się TYLKO z żarełkiem i naprowadza coraz bliżej ludzia. A potem najpierw pochwała, a potem żarcie. Bez patrzenia na Tycią, głowa w bok, bez kontaktu wzrokowego. Jak podchodzi i waha się, czy podejść bliżej - poturlasz smakola, co dzień o 10 cm bliżej siebie. Uwaga - nie rzucasz, ręką od dołu turlasz w jej stronę. W domu - wszystko zaczyna się w domu. Mniej słów, więcej gestów, ale gesty tylko gdy żarcie w ręce. Tylko pomruk, uśmiech "ziający", przechylona głowa. Bez zalewu słów. Na spacer razem z drugim psem i karmienie tego drugiego na spacerze, a jak się zainteresuje, że drugi dostaje, to dostanie i ona. Takim strachulcom doskonale robi nauczenie reakcji na tylko kilka słów - przede wszystkim nauczenie, że słowo "dobrze" zapowiada nieregularnie dawane żarcie. Zrób mi przyjemność i załóż zeszyt szkoleniowy.. Zapisuj ile razy dziennie powiesz "dobrze" - mówisz zawsze wtedy kiedy ona dobrze się czuje i przed podaniem żarcia i kiedy je, i kiedy wolno jej wskoczyć na kanapę i kiedy drzemie wyciągnięta słodko i kiedy popatrzy na Ciebie i przed każdym podaniem smakola, nigdy po jedzeniu. Co piąte "dobrze" zrób sobie krzyżyk czy kółko w zeszycie szkoleniowym.. Jak wieczorem zobaczysz, że 50 (słownie - pięćdziesiąt) razy w ciągu dnia powiedziałaś "dobrze", to znaczy, że jej w ogóle nie chwalisz...
  14. Pies pozostawiony u groomera na ogół jest mniej pewny siebie, a poza tym widok psa stojącego na śliskim stole i podczepionego na obroży tak, że nie może się odwinąć ani zeskoczyć ze stołu, ani zmienić pozycji (głowa na napiętej lince uniesiona do góry plus pas pod brzuchem) budzi często lęk u właściciela - jednak miłe to dla zwierzaka nie jest. Są psy, które znoszą to z rezygnacją, są oczywiście i takie, które, zaprzyjaźnione z groomerem, tolerują łatwiej wszelkie zabiegi
  15. Gdyby to rozumiał, nie sikałby w domu. Pies nie rozumie, że to jest problem dla nas. Zorganizuj tak wyjścia, by nie mógł się wysikać w domu przed wyjściem - polecenie siad gdy się ubierasz i otwierasz drzwi, a potem szybki marsz. Na siedząco sikać nie będzie przecież. Obserwuj psa - pies nie chodzi bez celu po mieszkaniu, wyłapiesz momenty, kiedy chce sikać. Ewentualnie pomyśl o domowej klatce - tylko trzeba psa cierpliwie przyzwyczaić, że to jest miejsce odpoczynku, nie przymusowego zamknięcia. Wtedy gdy nie możesz zajmować się psem, czy obserwować go, pies byłby na swoim legowisku w klatce. Zawsze można na wszelki wypadek zbadać mocz - żeby wykluczyć problemy z pęcherzem.
  16. Rozsądnie, jak to sowa... Na zawsze nie mogę dać domu suni tak młodziutkiej.
  17. I jeszcze jedno - jeśli do końca sierpnia nie znajdziecie bardzo dobrego domu, pogadamy o BDT. Mieszkanie w bloku w Krakowie przy terenach zielonych, jedzenie za free, zwrot kosztów weta tylko w razie poważnych problemów (oby nie), 3x dziennie krótkie wyjścia dla fizjologii, 1x dziennie 40-minutowy spacer na lince - we wrześniu będzie chłodniej, więc spokojnie dam radę. Przy 30-stopniowych upałach wysiadam. Zasadniczy minus - gdybym poważnie zachorowała, trzeba by ją awaryjnie odebrać.
  18. Byloby dobrze, jakby ktoś dał jej zajęcie sensowne - to może być bodaj szukanie celowo chowanej piłeczki na spacerze. Foksiczka, którą kiedyś szkoliłam, w rękach ludzi po raz pierwszy pracujących z psem, prześlicznie zaliczała"cywilne" egzaminy z tropienia i poszukiwania, na własnych i obcych śladach, inna znana mi sunia - też foksica gładka - pracowała w policji przy wyszukiwaniu narkotyków, silny popęd na łup sprawia, że taka praca jest dla nich samonagradzalna. To nie jest trudne dla żadnego właściciela psa - celowo zgubić cos na spacerze i posłać psa, by szukał - i pies będzie czul się szczęśliwy, bo ma co robić.
  19. Sunia ma w sobie coś z gładkiej foksicy. To jedna z moich ulubionych ras - te, które znałam, były bez porównania łatwiejsze w szkoleniu niż szorstkie, nie szczekliwe, bardzo serdeczne w kontaktach. Jeśli trafi do Krakowa, ma u mnie pomoc szkoleniową nieodpłatnie. Zauroczyła mnie, ale jestem dla niej co najmniej o 20 lat za wcześnie urodzona, trudno.
  20. Szanta w aucie spokojnie patrzyła w oczy Pani... a to już jest oznaką zaufania. Sądzę, że ogromny wkład w "unormalnienie" Szanty zrobili opiekunowie w hoteliku - no i trafiła też do spokojnego domu. W domu chodzi za Panią - czyli szuka w niej podpory. I doskonale, tak ma być.
  21. Sterylizacja przed pierwsza cieczką zaburza normalny rozwój organizmu - tak twierdzi moja wetka. I swoje suki - nie zamierzała rozmnażać - sterylizowala po ukończeniu drugiego roku życia, w dwa-trzy miesiące po cieczce. Co do Tyci - oczywiście, że jeśli ma iść w świat, to musi być wycięta. Jakoś mi się wydawało, że zostanie tam gdzie jest...
×
×
  • Create New...