Sowa
Members-
Posts
5053 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sowa
-
Konsultacja u weta - konieczna jak najszybciej. W Krakowie - dr Jerzy Gawor, specjalista stomatologii weterynaryjnej. Czy to hodowla zrzeszona w ZKwP? Nie było przeglądu miotu? Tak duży tyłozgryz musiał być zauważony i wpisany w kartę przeglądu, hodowca nie uprzedził?
-
Chyba bym próbowała albo skojarzyć z jakimś słowem mizianie, które lubi, z braniem na ręce z takiej pozycji, albo ustawiłabym kilka poduszek - tak, żeby z łóżka złaziła sama. No i nawet pieseczek o bardzo małym rozumku kojarzy co najmniej do dwustu ludzkich słów z oczekiwaną/wymaganą przez człowieka czynnością. Cholernie trudno uczyć takiego malucha, bo kręgosłup boli od schylania się, i fizjologiczne reakcje są trudniejsze do wyłapania, i utuczyć nagrodami zbyt łatwo, ale nie znam innego sposobu...
-
Byłoby jeszcze lepiej, jakby Pani Kasia przed podaniem smaczka wypowiadała ciepłym tonem zawsze to samo słowo. choćby "dobrze", bo to dla nas najłatwiej. Słowo zapowiadające przyjemność prędzej czy później ułatwi kontakt z psem, pomoże zaakceptować dotyk, ułatwi wszystkie dalsze kontakty. A więc najpierw dobrze-smakol, a potem dobrze-dotyk-smakol.
-
Jest jeszcze jeden częsty błąd w kontaktach z psem. Pies, który bierze jedzenie z ręki, to już super łatwy pies do prowadzenia. Ale jeśli NAJPIERW dajemy smaczek, a zaraz potem chcemy głaskać, to jest nieprawidłowa kolejność. Jeśli najpierw pies będzie dotknięty, a potem dostanie smaczek, skojarzy dotyk człowieka jako zapowiedź następującej po tym przyjemności jedzenia. Jak nas ktoś zaprasza na kolację, to najpierw jest powitanie, wymiana uprzejmości, potem siadamy do stołu.
-
Elik, znam tego psa tylko z lektury na Dogo. I z fotografii. Każdy pies potrzebuje kontaktów socjalnych, ale w różny sposób. Potrzebą typową dla psa, dla gatunku, gwarantującą pełny dobrostan, jest nie tylko bezpieczeństwo od głodu czy cierpienia, ale i możliwość współpracy w grupie rodzinnej lub niekoniecznie rodzinnej, lecz wspierającej się, połączonej wspólnym terytorium. Dlatego Binio ma cholerne szczęście, bo trafił do domu, gdzie nie tylko jest głaskany, ale uczy się coś robić razem, choćby przychodzić na zawołanie czy bez lęku - bo właściciel wspiera swoja obecnością - przechodzić obok płotu, za którym szczekają inne psy. Jeśli Kacperek nauczy się choć trochę rozumieć słowa, gesty i zachowanie człowieka - tego człowieka, z którym jest obecnie - poczuje się bezpiecznie, a wtedy dotyk nie będzie czymś niepożądanym. Co do dr Irackiej - prowadzi płatne konsultacje telefoniczne. I w takim celu może telefonować każdy, bez polecenia.
-
Oglądałam ostatnio w TV tłumaczkę języka migowego - tłumaczyła teksty piosenek nie-zakazanych. Jak ona fenomenalnie mową ciała, gestami, wyrazem twarzy, całą sobą budziła i budowała emocje! Nawet nie znając języka migowego chciało się być razem z nią. Nasze psy odbierają nasze emocje tłumaczące słowa. Kochani - jak to jest, że jak ktoś mówi psu co chwilę "nie szczekaj, nie skacz, nie ciągnij" - to nikt z bliźnich nie podejrzewa, że coś z głową ma nie tak. A przecież pies nie rozumie zdań przeczących, może rozumieć samo "nie", jeśli zaraz po "nie" usłyszy co powinien robić, żeby usłyszeć "dobrze". Jak chwalimy psa i cieszymy się, że jesteśmy razem, to bliźni mogą podejrzewać, że mamy żle w głowie... No to chyba o bliźnich świadczy nie najlepiej?
-
Szkoda, że nie byłaś dziś w Krakowie... w celach szkoleniowych dla pewnej grupy w trójkę odgrywałyśmy scenkę - ja robiłam za zaginioną staruszkę idącą o kiju, bardzo krzykliwie bojącą się psów, jedna znajoma była psem ratowniczym, a druga - przewodnikiem tegoż psa. Chodziło o zademonstrowanie, najpierw na ludziach, do jakiego stopnia należy psu ratowniczemu zobojętnić zachowanie odnalezionego człowieka:-) A potem - omówienie kolejnych etapów takiej pracy.
-
No i ślicznie. Pies ma inne pole widzenia - gdy szedł przed Tobą, odwracał minimalnie głowę, to starczało na to, by utrzymywał kontakt. Jezdnia go nieco jeszcze peszy - oblizywanie się - ale został podbudowany pochwałą i jezdnia stała się mniej groźna. Przechodząc obok płotu ze szczekającymi psami co chwilę upewniał się, że mu nie przepadłeś i ma poparcie w szefie, wreszcie na końcu ładnie, mięciutko wychwalony - tylko tak dalej!
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Sowa replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Ale bezwzględnie powinien być szkolony, tak żeby go cieszyło reagowanie na polecenia ludzi, łatwiej i bezpieczniej znajdzie się w tym nowym dla niego świecie. -
Dwa latka stuknęły. Lilek zostaje z nami !
Sowa replied to Mazowszanka13's topic in Już w nowym domu
Brawo, doskonała nauka. -
Wrócą za tydzień czy dwa z wyjazdu - to postaram się zorganizować wspólny trening dla Binia i Niki-borderki. Sunia jest szalenie miła i łagodna do psów, to Binia nie zje na pewno. I będzie ją naśladować - jeszcze nie w szukaniu ludzi:-), ale w zabawie i aportowaniu na pewno. A że jej przewodnik zawsze potrzebuje nowych pozorantów, to korzyść będzie obopólna.
-
Nie wiem. Raczej jednak spodobało mu się - ale być może zamknięty przyzywał Cię, bo nie miał wyboru innych zachowań, w ten sposób okazywał stres. Psy azylowe też często skaczą na pręty klatek i łaszą się do wizytujących, krata z jednej strony daje im poczucie bezpieczeństwa, a po otwarciu klatki, gdy mają wybór, uciekają na oślep.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Sowa replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Cisownica - obok jakiego większego miasta to? Gdyby potrzebowali pomocy trenera, żeby ew. kogoś wskazać. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Sowa replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Traktuj go bardzo chłodno, tak po macoszemu do poniedziałku... I niech będzie rzetelnie głodny. No i wszystkie jego rzeczy i jeszcze jakieś pachnące Tobą powinny pojechać razem. -
Tamte psy pewnie nie miały za sobą takiej przeszłości jak Binio. Trzeba albo zmienić rodzaj aportu, albo sposób przeciągania się. Jakiś wspólny spacer z drugim psem aportującym z pasją może by się przydał, ale musi być chłodniej - jest taka znajoma borderka, z licencją psa ratowniczego, ona pokaże Biniowi conieco, naśladownictwo dobrze robi, a Ty zapozorujesz jej przewodnikowi zaginioną ofiarę, żeby Cię znalazła...
-
No to pora na aport na sznurku - z jednej strony linki pies, z drugiej aport, filmiki jak to robić dostałeś:-) Nie za dużo - raz i przerwa, on ma tego bardzo chcieć, to ma być nagroda. Jeśli lubi się przeciągać troszkę - to najpierw ma oddać, potem można się przeciągać w nagrodę. Można zacząć szukanie zguby - zajrzyj na stronę nosem.pl, cykl tekstów Taki praktyczny nos.