Sowa
Members-
Posts
5053 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sowa
-
No to teraz wystarczy, aby wszystkie ćwiczenia przepracowane na zajęciach z trenerem powtarzała codziennie cała rodzina - i w domu i na spacerach, żeby powtarzała je Twoja Żona , Ty i dziecko - i za kilka tygodni pies zmieni się w czworołapego anioła:-)
-
Pies wszedł w okres dojrzewania, a w szczenięctwie nie został nauczony, że człowiek decyduje o wszystkim i że nie gryzie się ludzkich rąk. To także bardzo często okres wtórnego gryzienia wszystkiego w domu. Proponuję znaleźć takiego trenera, który nauczy Was jak psychicznie zmęczyć psa, jak ograniczyć gryzienie do niezniszczalnego konga, i także jak nauczyć zwierzaka na co i na ile może sobie pozwalać wobec Was i dziecka.
-
Zamiast "nie rusz" - wystarczy uniwersalne "nie", które ma oznaczać dla psa "zachowuj się inaczej", ale natychmiast trzeba wskazać zachowanie prawidłowe i prawidłowe nagrodzić. To trochę jakbyś uczył dziecko ortografii - dziecko pisze "cherbata", mówisz "nie,źle" i natychmiast pokazujesz pudełko z napisem "herbata" , pilnujesz poprawnego napisania prowadząc rękę dziecka, chwalisz i nagradzasz. Nie musisz mówić "nie pisz cherbata", "nie pisz rzyletka" , za każdym razem starczy "nie" i wskazanie poprawnej pisowni/poprawnego zachowania, np warowania obok mebla. I gryzienia konga w nagrodę. Oczywiście, da się nauczyć psa, że "waruj" oznacza to samo w domu, na spacerze i na placu treningowym, i przy innym psie, ale na widok uciekającej sarny to samo hasło nie musi podziałać tak od razu:-) Czyli kolejna zasada - podczas szkolenia jakikolwiek hasło można podać tylko wtedy, gdy jest możliwość wyegzekwowania i nagrodzenia - niekoniecznie żarciem. A utrudnienia trzeba cierpliwie stopniować.
-
Pies nie rozumie słów tak jak człowiek - odnosi je tylko do konkretnej sytuacji. Komenda wyuczona w domowej sytuacji nie jest zrozumiała dla psa w innej nowej sytuacji. Pies może uwarunkować się np na obecność trenera czy konkretne boisko i wtedy nie reaguje w innym miejscu lub pod nieobecność trenera. Uniezależnienie od sytuacji wymaga długiej pracy i nie jest w 100 procentach możliwe. Jeśli chcesz, aby pies nie gryzł mebli - naucz go, co może gryźć - zamiast mebli i ucz warowania obok mebli, gdy miałby ochotę je gryźć. Daj i puść - nie ma lepiej ani gorzej nadających się komend, każda ma oznaczać konkretną czynność. Pies może oddawać do rąk cokolwiek na komendę "akuku", a wypluwać w dystansie na hasło "bierzgo". Poszukaj trenera, który nauczy Ciebie jak uczyć psa. To najlepsze i najtańsze rozwiązanie.
-
teoś * Teoś ma swój kochający dom! Kolejna zamojska bieda liczy na cud
Sowa replied to b-b's topic in Już w nowym domu
Słowami nie tak łatwo przekonać, tym bardziej że ogłoszenia adopcyjnych psów z oczywistych powodów pisane są tak, by wzruszyć. Naprawdę wielu ludzi uwierzy w Disneya i 101 dalmatyńczyków, a nie w poradnik szkoleniowy. Zwróćcie uwagę, że w obecnym pokoleniu ważny jest obraz - na filmie, w komórce - nie tekst pisany. Gdyby przekazując psa pokazać tylko jak pies siada i chodzi na smyczy, pokazać, jakie słowa pies rozumie, pokazać jakich gestów unikać - może i psom i nowym właścicielom byłoby łatwiej się zrozumieć. No i zwracać uwagę, by ludzie na dzień dobry nie zmieniali imienia psa - niech bodaj ten jeden znany już dźwięk ułatwi zwierzakowi "oswojenie" nowego domu. Paniom prowadzącym DT w mojej okolicy (Kraków) chętnie pokażę jak to może wyglądać - oczywiście nieodpłatnie. -
teoś * Teoś ma swój kochający dom! Kolejna zamojska bieda liczy na cud
Sowa replied to b-b's topic in Już w nowym domu
Mile Panie, przekonujcie adoptujących psy, że reagowanie raptem na 7 słów - dobrze, nie, siad, noga, czekaj, do mnie, daj - nie przekracza możliwości żadnego psa. A niesłychanie ułatwia życie obu zainteresowanym stronom - pies czuje się bezpieczniej, gdy rozumie czego człowiek oczekuje, człowiek ma ułatwiony kontakt ze zwierzakiem. Przeciętny pies ponoć kojarzy co najmniej dwieście słów. nieprzeciętny - dwa tysiące. Myślę, że w każdym DT można wdrażać trzy absolutnie konieczne - dobrze, nie i siad. -
Zmień trenera. Nic innego nie da się radzić na odległość.
-
Spróbuj zmienić trenera - nic innego poradzić się nie da.
-
A możesz napisać, czy behawiorysta pracował także z Twoją siostrą i chłopakiem? W pierwszej wypowiedzi napisałam "zmień trenera". Nie oceniam Ciebie, tylko efekty pracy behawiorysty.
-
Dla psa całkowicie starczyłoby "nie". Jeśli ktoś uczy zbitki słów "nie wolno", to już dla mnie jest mało poważny. Sygnał blokujący niedopuszczalne zachowania powinien być krótki, zawsze taki sam. Mówienie do psa np "skacz", a w innej sytuacji "nie skacz" jest tak samo nonsensowne. Pies, jak piszesz, zachowuje się poprawnie wobec Twojej siostry i chłopaka. Jeśli oni też uczestniczyli w zajęciach z behawiorystą, to znaczy, że behawiorysta nie umiał nauczyć tylko Ciebie. Jeśli nie uczestniczyli - to znaczy, że behawiorysta więcej zepsuł w relacjach psa z Tobą niż naprawił. Wnioski wyciągnij sama.
-
Przy tak agresywnych zachowaniach psa wszelkie rady na odległość są po prostu niebezpieczne. Jeżeli mimo regularnych spotkań z behawiorystą pies zachowuje się tak jak opisujesz - to znaczy, że behawiorysta nie umie pracować z Twoim psem lub w ogóle nie ma pojęcia o pracy z psami trudnymi. Poszukaj trenera z prawdziwego zdarzenia - nic innego nie można radzić. I jeszcze jedno - bardzo wiele psów nie toleruje brania za przednie łapy, zwłaszcza przez nowego właściciela. Wszelakiego "przybijania piątki" czy "daj łapę" można uczyć gdy pies sam dotyka łapą człowieka. Znacznie lepiej było uczyć siadania na hasło, bo to pomaga kontrolować psie emocje.
-
Domino - Alaskan Malamute - ma już nowy kochający dom
Sowa replied to michalm's topic in Już w nowym domu
Jeśli pies przez tydzień był głównym tematem w szkole, to może obecni właściciele zorganizowaliby w tej szkole - za zgodą dyrekcji i rodziców dzieci (zgoda rodziców jest konieczna, jeśli ma być pies - żeby potem ktoś nie wystąpił z pretensjami, że dziecko się przestraszyło, albo dostało uczulenia), - spotkanie Domino z uczniami i kimś, kto przekaże dzieciom elementarne informacje jak zachowywać się wobec psa, jak można go uczyć, co to jest odpowiedzialna opieka, także - że suczka do szczęścia nie potrzebuje mieć szczeniąt. Prowadziłam tego rodzaju spotkania dla dzieci w Krakowie - i jak się potem dowiedziałam, niejeden rodzic obecny na spotkaniu był przekonany, że te szczeniątka to koniecznie muszą być bodaj raz... W szkole dzieci nadal uczą się przekroju liścia i budowy pantofelka, a nie ma ani jednej godziny poświęconej informacjom o zwierzętach, z którymi będą spotykać się na co dzień. Tak dla ewentualnego prowadzącego, sprzedaję pierwsze pytania - kto chciałby mieć psa - z reguły wszystkie dzieci z niższych klas krzyczą - ja!!!! No to pytanie drugie - a kto będzie codziennie sprzątał psie kupy? I tu już zapada cisza.... Program spotkania musi być oczywiście dopasowany do wieku dzieciaków. Na pytanie - do którego psa nie wolno podchodzić - dzieci z klas II-III odpowiadały chórem - do czarnego.... -
teoś * Teoś ma swój kochający dom! Kolejna zamojska bieda liczy na cud
Sowa replied to b-b's topic in Już w nowym domu
Każdy robi jakieś błędy - i nie ma kolejki czekających na bezpańskie psy, aby za jakiś błąd przekreślać od razu. Może dobrze byłoby zrobić listę zaufanych, sprawdzonych szkoleniowców w jakimś okręgu czy mieście, dołączyć do psa, tylko informując, że w razie konieczności to już nie za darmo byłaby pomoc. Przypuszczam, że po nieudanych próbach wynoszenia psa - pies uciekał od nich także ze strachu przed ich emocjami, bo na pewno sami byli w takiej sytuacji zdenerwowani. A swoją drogą, pies nie przywykły do brania na ręce, może traktować to jak śmiertelne zagrożenie - warto o tym informować nowe domy. -
Tęczowy Most wirtualnie - Dla niepogodzonych ze śmiercią przyjaciela....
Sowa replied to Manu's topic in Tęczowy Most
I charakterek miał, oj miał - najpierw chapnął, a potem przyniósł zabawkę - w psim języku powiedział w ten sposób, że już wybaczył człowiekowi - jak człowiek będzie grzeczny i posłuszny, to więcej nie oberwie... Do takich wspomnień można się uśmiechać - nawet przez łzy. -
Tęczowy Most wirtualnie - Dla niepogodzonych ze śmiercią przyjaciela....
Sowa replied to Manu's topic in Tęczowy Most
Boguś, psy po narkozie wybudzają się najpierw pozornie, ale często jeszcze przez 24 godziny nie odzyskują świadomości, nawet nie rejestrują obecności właściciela. Dlatego doświadczony wet. ostrzega, że pies w takim stanie może nie rozpoznać i nawet zaatakować właściciela jak obcego człowieka. Twój przyjaciel mógł odejść w głębokim śnie, bez bólu, bez lęku, tylko pozornie wybudzony. I tak prawdopodobnie było. -
teoś * Teoś ma swój kochający dom! Kolejna zamojska bieda liczy na cud
Sowa replied to b-b's topic in Już w nowym domu
Nawet jeśli Teoś wychodzi sam - przekonywałabym właścicieli do bodaj jednego-dwóch spotkań z trenerką, niekoniecznie już w domu. -
Jeśli dasz radę wyprowadzać szczeniaka i w dzień i w nocy najrzadziej co dwie godziny, ustawicznie obserwować, reagować na każde szukanie miejsca, po jedzeniu, przed jedzeniem, w trakcie zabawy, po każdym przebudzeniu - to możesz usunąć matę. Jeśli nie - to na pewno będzie musiał załatwić się w mieszkaniu. Na mate lub na podłogę. Taki mały szczeniak nie wytrzyma dłużej niż dwie godziny bez oddawania moczu.
-
Szkolenie - najpierw np uczę psa, że ma znaleźć moje klucze zgubione na spacerze, a potem - praca - gubię mu klucze codziennie, albo i coś mniejszego = np dziesięciogroszówkę w trawie - żeby zwierzątko miało co robić i czuło się potrzebne, żeby zarabiało na pochwały i było we własnym odczuciu pełnoprawnym, współpracującym członkiem naszego stada. Możesz więcej niż cztery godziny, ona wytrzyma:-)
-
Przy tak impulsywnym zwierzątku lepiej to drugie - ale też nie za darmo. Najpierw spokojne siedzenie w ciszy, potem kong. Uwaga - nagradzanie ciszy oznacza, że pies dostaje nagrodę ZANIM postanowi szczekać. Jak się rozszczeka - nie ma nagrody. No i szkolenie łącznie z pracą na każdym spacerze i z trenerem do czterech godzin codziennie. Za cztery tygodnie Twoje najgrzeczniejsze psiątko siądzie przed Tobą i oczkami bez słowa zapyta, czy mogłoby coś dla Ciebie zrobić:-)
-
teoś * Teoś ma swój kochający dom! Kolejna zamojska bieda liczy na cud
Sowa replied to b-b's topic in Już w nowym domu
Pani, na którą dałam namiar, jest i doskonałym szkoleniowcem-praktykiem i behawiorystką. Byle doszło do spotkania. -
+Ładna bestyjka, a że jej aż za dobrze to widać. Problem w tym, że ona nauczyła się schematu - "szczekam - milknę - dostaje żarcie". No to warto zaczynać szczekać, bo wszystko się szczekaniem wymusza. Małgosiu, opancerz serce. Gdyby na spacerze pies tak na mnie skakał, ręka ze smyczą i psem na końcu smyczy sama odskoczyłaby mi w bok i w górę, tak aby smycz była lekko napięta - aby pies sobie skakał w powietrzu tak długo, aż siła ciążenia i niemiłe lądowanie na pupie nauczyłoby zwierzątko że nie warto. Zlikwidowałabym w domu dostępną - widoczną dla psa miseczkę ze smakami, bo to ją nakręca. Spacer ma być wypełniony ustawiczną pracą. Próby gryzienia smyczy natychmiast skutkowałyby nakazem siadu i położeniem tejże smyczy na głowie zwierzątku, tak aby zwisała po obu stronach pyska i pies nie śmiałby chwytać. Albo przedtem owinięciem tejże smyczy dookoła pyszczka, albo nakazem siadu i majtaniem tejże smyczy psu przed nosem z zakazem chwytania. Problem w tym, że ona zupełnie nie rozumie słowa "nie" - czyli "zachowuj się inaczej". Problem w tym jak w przypadku wielu adopcyjnych psów - właściciel chce wynagrodzić zwierzątku dotychczasowe złe życie, i zamiast od początku uczyć spokojnie praw nowego życia - pozwala na wszystko i obsypuje czułościami nie w porę. Musisz w tej chwili liczyć się z tym, co się nazywa "wybuch wygaszania". Jeśli psu było wszystko wolno (a było), to wprowadzenie jakichkolwiek nowych zasad skutkuje oczywistym zdumionym buntem - pies próbuje tym silniej dawnego zachowania. I wtedy absolutnie nie wolno ustąpić. Tylko pozytywnie skrajnie rozemocjonowanego i - o każdy zakład - rozpieszczonego młodego psa wychować się nie da. Ona jest jak dzieciak rzucający się na podłogę w sklepie z wrzaskiem "ja chcę, ja chcę", a Ty jak nieszczęsna mama takiego potworka szybciutko zgadzasz się na to, czego upiorne dzieciątko chce, byle zamilkło na chwilę. W następnym sklepie dzieciątko rozwrzeszczy się bardziej. Po pierwsze - NZD - NIC ZA DARMO.. TYLKO za wymagane zachowanie możesz pochwalić, pogłaskać. Po drugie - konieczny jest od wczoraj sensowny trener. Ale żeby nauczył Ciebie, bo to nie sztuka, jak pies przy trenerze jest idealny, a z właścicielem robi co chce. I jeszcze jedno - mata węchowa w tym przypadku jest absolutnie niewskazana. Bo szukając smakoli w macie, pies nagradza się sam. a ona może mieć to co dobre tylko od Ciebie. Wskakiwanie na meble dopuszczalne jest tylko na hasło i tylko jeśli w każdej chwili zwierzątko na inne hasło zeskoczy z mebla i grzecznie zawaruje obok. Naprawdę pies nie czuje się szczęśliwy gdy mu wszystko wolno i wszystko wymusza. Pies tak jak dziecko czuje się bezpiecznie pod opieka i kierunkiem rodzica - Ty masz o wszystkim decydować, to zdejmiesz jej z łebka ciężar odpowiedzialności za Ciebie i dom. I będzie wtedy spokojna.
-
Mizuhi, to nie jest kwestia winy, tylko doświadczenia w pracy z psami. Może poszukaj psiej szkółki, w której prowadzi się zajęcia w grupach, aby Twój pies koncentrował się na Tobie i Twoich poleceniach w obecności innych psów.
-
Suka nie może być nagradzana za szczekanie - jeśli zaczyna szczekać i dostaje jedzenie czy kong - to zachęca ją do dalszego szczekania, do upominania się szczekaniem o jedzenie czy zabawkę. Nagradzaj tylko ciszę. Suka poszczekuje - odeślij na legowisko, nakaż warowanie, po chwili ciszy - ZANIM zacznie szczekać - podejdź, hasło - idziemy, siad gdy napełniasz miskę i dopiero jedzenie tylko po chwili ciszy, nigdy po poszczekiwaniu. Podobnie ze wszystkim. Spacery, jakie przeważnie możemy dać zwierzakowi, nie zmęczą na pewno psa fizycznie - tylko pracą można psa zmęczyć psychicznie - najlepsze efekty daje praca węchowa. Najłatwiej nauczyć psa szukania tego co specjalnie gubimy czy chowamy w domu. Aportowanie, żeby nie było przesadnej ekscytacji - może być tylko w nagrodę za poprzednie reagowanie na polecenia. Rzucanie aportu ot, tak, dla zmęczenia psa daje odwrotny efekt. Naucz warowania przy odłożonym aporcie - zero samowolnego wybiegania po aport, zero pozwolenia na aportowanie jeśli przedtem szczeka. Chyba przydałaby się wizyta trenera w domu - mógłby pokazać, jak np zobojętniać hałasy na klatce schodowej i uczyć czekania w ciszy na wezwanie przewodnika, no i jak ciszę nagradzać szukaniem.