Mnie się wydaje, że to nie tylko nawyki(wynikające z ciężkiego losu), ale i charrrakter ;). Bliss miała ciężki los, bezdomność, schronisko, przedtem (chyba) kojec. Śmieci z ulicy, zjadała, jak była wyniszczona. Szybko zrozumiała, co znaczy Fe! i że pełna miska w domu - gwarantowana. Nie żebrze przy stole. Jak coś dostanie pierwszy raz(smaki), to długo myśli, czy to zjeść, czy - nie?
Lerka, jak ja znalazłam, wyniszczona nie była (chyba znalazłyśmy się w pierwszym dniu jej bezdomności). Cały czas "jest żarta" - rzuca się na jedzenie jak wygłodniały bezgranicznie pies, przeszukuje podłogę w poszukiwaniu okruszków, żebrze przy stole(chociaż nigdy nie dostaje), na spacerze, gna pod balkony szukać choć trochę jadalnych śmieci, więc spaceruje na smyczy.