Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Ooo... KrAksa sie ucieszy:multi: A my właśnie sie wybieramy po nowy kaganiec- sprzęt absolutnie niezbędny. Zamówilismy jak to pani ze sklepu ujęła "szczekający" :evil_lol: czyli po prostu fizjologiczny;) Ciagle usiłuję ją oduczyć zżerania wszystkiego jak zostaje sama- i ciągle klapa.... więc bywa, że zostaje w kagańcu, a w te upały to musi mieć możliwość dowolnie szerokiego ziania/ziajania:eviltong: Dzis np. szkody niewielkie- jedynie wyjęty i rozpirzony worek ze śmieciami. Ale ostatnio zdezelowałą i obkupkała pożyczone z biblioteki czasopisma (zwaliła z biurka) i utopiła w sedesie książkę, również z biblioteki....
  2. http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=27914&highlight=vanilia To jej stary, zapomniany wątek.... A tu było dużo o jej losach: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=4778936#post4778936 Biedna sunia, która nie ma szczęścia...
  3. Oj, żeby się tak ochłodziło.... ja mam wszystkie okna od południa i to na ruchliwą ulicę :placz: KOSZMAR!!!! Wolę burzę, grad i tornado, niż takie duszne gorąco... Co do radzenia- z trudem... tym bardziej, że ciocia usiłuje prowadzić sklepik z tkaninami, przez tą nogę jest uziemiona, a jej przyjaciółka, która jej w tym pomaga ciężko zachorowała- jest na chemii, ma nowotwór :-( W dodatku, ciotki, kojarzycie Vanilkę z Psiego Losu? Okazało się, że za skarby swiata nie pogodzi sie z psami p. Orzechowskiego, grozi jej zagryzienie, albo schron... kombinuję, komu ją upchnąć, bo u mnie już podłogi brakuje :shake: JA SIĘ UTOPIĘ. ALBO ZASTRZELĘ Z ŁUKU BEZSZMEROWO.......
  4. No macie rację co do sposobu postrzegania psów przez ludzi na wsi. Ale to nie jest powód, żeby sobie odpuścić "bo tak było i ja na pewno nic nie poradzę". Można spróbować podejscia dyplomatycznego, chocby tak jak Greven. Można "na księdza"- czaem się trafia na ludzkiego. można za pomocą odpowiednich cytatów z Biblii i świętych. Ale- niestety ideałem byłoby odgórne ustalenie i wyegzekwowanie prawa. Bo to jest w sumie bardzo proste- gdyby po wsiach pojeździły busy sterylizacyjne, gdyby każdy pies MUSIAŁ byc zaczipowany (powiedzmy piewszy za darmo, nastepny 30 zeta) i byłoby to sprawdzane. Gdyby tylko pies zaczipowany i "sterylny" był zwolniony z podatku i znowu było to egzekwowane. To zaraz by sie okazało, że się po prostu nie opłaca wymieniać modelu.... bo można sprawdzić, ile psów zniknęło, bo koszt czipa podnosi wartość psa, bo nie ma nadprogramowych szczeniąt. Tylko dla władz jest wiele znacznie większych problemów, niż los jakichs tam psów....
  5. Sterylka Karusi niestety się przesunęła na jutro wieczór- tym razem ciotce się z nogą pogorszyło i byłam z nią u lekarza..... ścięgno zerwane, potrzebna operacja:placz:
  6. Skorson po początkowym załamaniu dzielnie sie przystosowuje do upałów. Ale ogólnie u mnie w chacie jest koszmarnie, psy i reszta zwierzyńca leży i dyszy, a ja zaraz padnę:shake: W dodatku okazało się, że ciotka sobie całkiem zerwała ścięgno, czeka ją operacja, a ja mam pod opieką ją, 5 psów, 3 koty, 2 gołebie i królika. W dwóch domach....
  7. Kam, dziekuję!!! :multi: Pięknie zrobione!!!!
  8. Skorson woła- tylko trzeba szybciutko zareagować, jak nie, to sika jak fontanna:evil_lol: ale doszliśmy do porozumienia i korzysta w tym celu tylko z kuchni lub łazienki, a tam łatwo sprzątnąć;) Dywany- ja juz od dawn anie mam nawet skrawka, przy Aksicy to nie ma sensu... jeszcze muszę kupić linoleum do przdpokoju i cała podłoga będzie zabezpieczona przeciwwilgociowo:eviltong:
  9. No to wiadomo ;) w najgorszy upał wcale go nie wyprowadziłam- umyłam za to podłogę w kuchni.... Skorson się nie krępuje- jak go nie wywalić na dwór, to sika w domu i już:p
  10. Strasznie jest... tak sie boje, zeby on nie odszedł- w zasadzie Skoruś żyje przecież pożyczonym życiem:-(
  11. Pałek nieźle, choć jeszcze nie mamy wyników, za to coraz bardziej niepokoi mnie Skorek... nie wiem, może to serduszko, a może przez upał :shake:
  12. [quote name='Cambel']To samo miałam napisać :roll: :cool3: Człowiek wytwarza jakieś hormony, które świadzczą o jego stanie psychicznym. My, jako inni ludzie raczej tego nie wyczuwamy, ale, że pies ma o wiele bardziej wyczulony węch, czuje dany zapach. Kiedy spotkamy np. jakiegoś bezdomnego psa, który wyglada na agresywnego, raczej boimy się. Pies od razu to wyczuwa, toteż idzie za nami, nie zeby nas straszyc, lecz ten zapach jest mu obcy, chce go poznać, nie ma nawet żadnych złych intencji..Jest po prostu ciekawy. ;)[/quote] To akurat prawda- niekiedy zapach strachu, lub agresji potrafi byc na tyle silny, że staje sie wyczuwalny dla co wrażliwszych węchowo ludzi. To ja jeszcze Wam opowiem o pewnym niesamowitym zdarzeniu, które spotkało mnie, kiedy byłam jeszcze gówniarzem. Pomieszkiwałam wtedy na wsi, a że upilnowac mnie było trudno, to podobnie jak wiejskie dzieciaki łaziłam samopas. Tyle że najczęściej samotnie i po lesie:roll: Tamten dzień był wyjątkowo upalny- wiecie, taki, kiedy powietrze "stoi", wiatru nie ma ani odrobiny, a wszystkie zapachy i kolory zdają się wręcz krzyczeć; kiedy zwierzęta zaszywają się w gęstwinie, słychać tylko w wilgotniejszych miejscach natrętne brzęczenie muszek.... Jak zwykle wybrałam się na włóczęgę, nie trzymając sie ścieżek... w pewnej chwili zupełnie znienacka, otworzyła się przede mną ukryta w gąśzczu maleńka, idealnie okrągła polanka, na samym środku stał zmurszały, pokryty mchem pieniek, a na nim leżała, również omszała, czaszka sarny- koziołka. Było w atmosferze tego miejsca coś tak niesamowitego, niemal jak nastrój w swiątyni. Nie miałam jakoś odwagi podejść do pieńka; cofnęłam się w krzeki i odwróciłam, żeby szybko odejść. Nagle za plecami usłyszałam szelest krzaków, więc (podskakując ze strachu) zrobiłam w tył zwrot i zobaczyłam sporego kozła sarny znikającego w krzakach po przeciwnej stronie polanki. Polanka wydawała się nie zmieniona, ale... pieniek był pusty- CZASZKA ZNIKNĘŁA... Do dziś zastanawiam się co wtedy właściwie zobaczyłam....
  13. Żeby nie cioteczki bazarkowe, to byłaby klapa total:shake: Biedny, malutki Skorek wyraźnie źle znosi upał, który nastał we Wrocku, leży taki biedny i posapuje. Doszłam do wniosku, że on jednak wcale nie widzi:placz: tylko radzi sobie tak dobrze dzięki innym zmysłom... Dzisiaj jadę po siatkę do sklepu, osiatkuję balkon, bo na razie to nawet wietrzyć porządnie nie mogę.
  14. A co! Ja sie czaję, czytam, czytam, tylko cichutko siedzę:eviltong:
  15. [B]KŁOPOTY!!!!!![/B] Właśnie siędowiedziałam, że od tygodnia Kondze się pogorszyło- znów łysieje i ma chorą skórę i uszy... Trzeba jechać do weta:-( Niestety problem leży w tym, że domek, chociaż kochajacy, to niezamożny, a ja o stanie swoich finansów wolę nie myśleć... Nie wiem, co zrobić: - szukać jej innego domu, a więc zabrać ją z miejsca, gdzie się czuje szczęśliwa, bo brak kasy? Tak nie można:shake: Zbierać kasę? Przecież bezdomna nie jest...
  16. Może by sie ją udało umieścić u Niedzielskich.... wiem, że mają zpchane, ale tam by miała świetna opiekę, tylko kurcze to kosztuje:-( chociaż i tak takie "sierotki" liczą taniej...
  17. Jakbym jej rozrywki nie dostarczała, to bym nie miała pewnie gdzie mieszkać... gołe ściany do cegły by zostały.... :diabloti: Reszta, hmm.... Skorson pokasłuje, ale słabo, ciągle kombinuje z kością AKsy- Aksa broni gnata jak może- aktualnie na nim śpi:evil_lol: Pałek biedny, ale po nospie mniej zbolały;) odsypia chorobę; Karusia- z tego co usłyszałam, narzeka na nieruchawą ciotkę (noga ciotki ciagle popsuta) i domaga się spacerków po trawce:evil_lol:
  18. Pomijając oczywista bzdurę, jaką jest "krycie dla zdrowia"- niestety jest to bzdura wciąż szerzona przez niedouczonych, pazernych wetów; pominąwszy ryzyko, jakim jest rozmnażanie psa o nieznanym pochodzeniu (choroby dziedziczne itp.)- to warto pomysleć, że dzieci naszej ukochanej suni, te słodkie złote kuleczki moga trafić w zupełnie nieodpowiednie ręce... No bo co zrobić jeśli urodzi się ich np. 8? Albo 10? Wśród znajomych tylu psów się nie "upchnie". Kupi je ktoś, może kierujacy się moda na rasę... A za kilka lat trafią do schroniska- jako już niepotrzebne zabawki, może zaniedbane, może chore... Może zostaną cudownie adoptowane? A może zagryzione... lub uśpione. Albo skończą jak Ozzy. Albo jak znany mi golden, który był tak psychicznie zniszczony przez właściciela, że uśpienie go było aktem łaski...
  19. Mój chyba rozumie:evil_lol: Kiedyś się zdarzyło, że jeden facet wybitnie utyskiwał na psy nad bajorkiem... Ja mu zaproponowałam, żeby w takim razie wybrał się na basen- tam nie ma psów. Ale facet dalej swoje.... na co Pałek podszedł i z ponurą mina nasikał gościowi do klapek, które leżały na brzegu:evil_lol:
  20. Poker, to ją bierz :evil_lol: a co tam- trzy psy, cztey psy.... co za różnica:evil_lol:
  21. No i poza tym u dorosłych widać zasadniczą różnicę w ogólnej budowie.... Zgredek-Wredek jest potężny, ma szeroką pierś, a Dama jest szczupła i delikatna;) To żeby nie robic całkowitego offa- poreklamuję sobie Karusię :cool3: Kara umie przeslicznie prosić, np. o spacer, albo jedzonko- najpierw daje jedną łapkę, potem drugą, a potem siada na pupci i nie dość, że najpierw ślicznie służy, to potem złożonymi łapkami błagalnie macha:cool3: Chyba można by jż już wstawiać powoli na różne portale ogłoszeniowe, co?
  22. Oj cioteczki, cioteczki.... żeby tak sikanie było nie do przskoczenia, to ja bym juz w chacie nie miała ani KrAksy, ani SKorsona :eviltong: ani Mili wcześniej... Czy wiecie ile siusków miesci się w chorym bernardynie na sterydach? Ja juz wiem.... :crazyeye: Pepe też po prostu musi znaleźć jakiegoś wariata, co mu siki niestraszne:evil_lol:
  23. Gołębica na szczęście czuje się dobrze. Po telefonie do weta drugi raz ja zdezynfekowałam na skrzydełku (pierwszy wczoraj od razu:evil_lol: ). Rana się zasklepiła, obejrzałam ja sobie- staw cały, kości takoż. Jest więc spora szansa, że ptaszydło jeszcze sobie pofruwa:multi: Na razie wylała już dwa razy wodę, jeść je, a ogólnie jest ufniejsza i milsza od Wredka ;)
  24. A wam to tylko jedno w głowach:shake: :evil_lol: Aksica była dziś na długaśnym spacerze razem z Guciem i Agą. Było pięknieee... :lol: spotkaliśmy mnóstwo psich kumpli do zabaw, nawet jedną koleżankę niepełnosprawną ze zdeformowaną łapka- i też przygarniętą:multi: KrA jest wybiegana, syta wrażeń i wybitnie zadowolona:p
  25. Tiaaa..... wezmę ja do siebie, ożenię z Pałkiem i będę sprzedawać szczenięta na allegro po 300 zł, jako mini-appenzellery :cool3: będzie na utrzymanie bandy:evil_lol: A tak poważnie- i tak miała szczęście dziocha, że na Ciebie trafiła... jak sie właścieciel nie znajdzie, to ją poogłaszamy i wyszukamy dobry dom....
×
×
  • Create New...