Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. No więc;) Wyniki są dobre- wszystko w normie:multi: Większość tego na skórze, to takie brodawki, raczej niegroźne; gorzej z guzem na sutku i tą naciekniętą listwą... no i podobno jest też powiększenie w obszarze macicy- w związku z tym nie czekamy- we wtorek sterylka połączona z wycięciem guzów!!! PROSIMY O WSPARCIE FINANSOWE!!!!!! :oops:
  2. Takie kurduple to świetne wierzchowce i mocno ambitne:multi: trochę jeździłam, bo posturę i wagę mam nie za wielką, wiec mogłam; a fakt faktem- na takich się fajnie jeździ i do ziemi w razie czego niedaleko... oj, Greven zazdrość mnie zżera:oops: Natomiast w samym temacie- dziś właśnie byłam świadkiem jak menel próbował ukraść psa sprzed sklepu... Zdążyłam zareagować, wyrwać mu psa i zawołać ze sklepu właścicielkę, niestety nie udało mi się dodzwonić na policję i facet zwiał:mad: Oczywiście NIKT nie zareagował, kiedy w środku miasta obszarpany oprych odwiązywał sprzed sklepu szczekającego na niego, super zadbanego pieska... Zastanawia mnie też, że psina była co prawda śliczna i zadbana, ale to taki zwykły kundelek, jakich pełno- nawet by go nie sprzedał:shake: mam paskudne podejrzenia i piekielnie żałuję, że nie udało sie z policją...
  3. No dziadygi waleczne, całe życie i jeden i drugi byli wojownikami, to im raczej na starość nie przejdzie:evil_lol: a powody... no cóż KrAksa, miska, bliskość drzwi wejściowych, każdy powód dobry;) Skorson ma sie w miare ok, tzn. dziura pozębna się goi, kaszel osłabł... Tylko wiadomo- wiek swoje robi, więc a to łapki sie trzęsą, a to nosem w ścianę zaryje, a to serduszko gorzej pika... ale póki apetyt ma, a panny go kręcą, znaczy nie jest jeszcze całkiem źle;)
  4. Witokret, masz byyććć!!!! Koniecznie!!!
  5. Tak sobie myślę, ze jeśli sie do niedzieli nie odnajdzie, to trzeba by sprawdzić miejsca, gdzie sprzedaje sie zwierzęta... tylko nie iwme, gdzie to teraz jest, bo ze Świebodzkiego ich wywalili... :shake:
  6. Trzeba się dzielić, bo psich sierotek tyle... :-( Na razie nic konkretnego nie wiem, bo biopsja jednak jutro, reszta i tak wyniki nie będa od razu; dziś za to pobieraliśmy krew, wyniki też jutro odbiorę.... mam nadzieję, że będą dobre, bo się martwię o babcię. Tym bardziej, że dziś zrobiła rzadką kupkę z krwią:placz: No i chudsza jest niż myślałam- zaledwie 10 kg, a powinna o dobre 5 więcej.... :shake: No i na razie wydałam 87 zł, a jutro kolejna wizyta...
  7. No tymczas to on ma :evil_lol: więc szukamy jeśli coś to tylko domku stałego... Ale Czarna, dzięki kochana za chęci:loveu: Skorkos czuł sie dziś zdecydowanie lepiej, chociaż z noska jeszcze kapała trochę krew i ropa. Za to kaszel lżejszy:multi: Dotał kolejny zastrzyk w doo, ale to dzielny chłopak i nic nie mówił;) Ale teraz wróciłam i chyba znów się chłopaki pobili, bo obaj są oślinieni na sztywno, a Skor wygląda jakby wyszedł z wentylatora... konkretnych obrażeń brak. Oj zabieram się za wychowywanie zbójów:mad: Bo za to rano, jak ich jakiś kundelek zaczepił na dworze, to mu usiłowali solidarnie łomot spuścić, stare dziabągi :mad:
  8. Przeklęta choroba :placz: kolejny psiak przegrał... Marta, tak mi okropnie przykro :-( :-( :-(
  9. Napisałam to już w "kubusiowych opowieściach", ale tu też wkleję: Nazywam się Mila. Urodziłam się jako jedna z kilku puchatych, słodkich kulek, pamiętam moja mamę, była taka ogromna i ciepła.. Potem urosłam trochę, pewnego dnia przyszli jacyś ludzie i zabrali mnie do siebie. Mieszkałam z nimi w domu z ogrodem, na dole. Chyba nawet mnie kochali? Na pewno... lubiłam wciskać swoja głowę do głaskania, podawałm łapę, która robiła się wciąż większa i większa... Wyrosłam na piekną bernardynkę- może nie całkiem rasową, ale wielką, o mocnych, prostych łapach. Niestety- z czasem zaczęłam chorować- co jakiś czas coś złego działo się z moja skórą, strasznie swędziało, drapałm się nieustannie, aż sierść wypadała i robiły mi się rany... Państwo patrzyli na to z rosnącą niechęcią, szczególnie, ze w tamtych okresach bardzo interesowały mnie psy, a i one biegały za mną. Nie pamiętam dokładnie, co sie stało potem- czy uciekłam sama? Czy to moi ludzie pewnego dnia pozbyli się problemu? Nie chcę tego pamiętać... Dość, że potem byłam już sama w lesie. Zaczęłam się chronić w zaroślach, próbowałam polować, ale nie umiałam sama zdobywać jedzenia. Inne psy mnie przepędzały, ludzie ze strachu ciskali we mnie kijami i kamieniami. Tak bardzo się bałam...:-( Urodziłam dzieci, małe puchate stworzonka. Próbowałam je karmić, ale byłam wciąż bardziej i bardziej głodna, nie miałam dość mleka, moje dzieci płakały głodne:-( Potem, jedno po drugim cichły i zasypiały... trącałam je nosem, lizałam, próbowałam ogrzewać, ale leżały takie ciche i zimne... Wstałam i poszłam, byle dalej przed siebie. Głód był obezwładniający, łapy nie chciały mnie już nieść. Znów napadły mnie psy- gryzłam je, więc uciekały. W końcu położyłam się- nie miałam już siły iść dalej. Wszystko mnie bolało- chora skóra, sutki, pusty od wielu dni żołądek, poranione łapy, pokąsania... chciałam zasnąć. Wtedy zjawili się jacyś ludzie- zamachałam na ich widok słabo ogonem, nic więcej nie mogłam zrobić. Zabrali mnie do auta, a potem do dziwnego, niemiło pachnącego miejsca, pełnego obcych psów. Nie lubię psów. Jeść! Dali mi jeść! I położyli na kocu! Wreszcie mogłam odpocząć... Po jakimś czasie trafiłam do boksu z innymi psami- niektóre chciały się zapoznać, inne warczały. Użyłam zębów- tego nauczyłam się żyjąc dziko. Zrozumiały i zostawiły mnie w spokoju. Wokół kręcili się ludzie- niektórzy dawali nam jedzenie, inni... inni czesem przychodzili i zabierali któregoś z nas ze sobą. Patrzyłam z zazdrością jak kolejni szczęśliwcy odchodzą do nowych domów. Mnie nikt nawet nie chciał pogłaskać- chudą jak szkielet, wyłysiałą, poranioną:shake: Widziałam coraz bardziej zafrasowane miny pracowników. Coraz częściej padało słowo "uśpić"- nie wiedziałam, co ono znaczy, ale brzmiało... groźnie :shake: Tamtego dnia ruch był większy niż zwykle. Wtedy zobaczyłam dziewczynę, idącą wzdłuż boksów- patrzyła uważnie, czasem coś zagadała. Spojrzała na mnie... serce mi zabiło... odeszła. No tak. Oczywiście... Nie- wraca! Niemożliwe- podchodzi do mnie!!! Zamerdam ogonem, poliżę po ręce. Uśmiecha się? Znów gdzieś idzie... Wraca z pielęgniarzem i... zabiera mnie na smycz? Naprawdę? Jestem już Twoja??? Potem... potem był dom, moje posłanie, moja własna miska. Długie spacery. Pani miała jeszcze inne psy, ale z nimi się nawet dało zaprzyjaźnić. Pani usiłowała mi wytłumaczyć, że nie można atakować obcych zwierząt... ale jak wyrzucić z pamięci rany? Starałam się słuchać, choć cała rwałam się do walki. Teraz już byłam silna, już bym się nie dała pogryźć. Rany na ciele goiły się powoli, te w sercu- jeszcze wolniej. Chwilami robiłam szkody- kiedyś rozdrapałam łóżko pani, aż się popłakała, kiedy to zobaczyła... Zjadałam wszystko, co znalazłam, bo ciagle tkwiło we mnie wspomnienie strasznego głodu. Pani krzyczała, czasem klęła- kiedy zjadłam 9 jajek, albo owoce na kompot wigilijny, albo całą szynkę... Niestety, czułam sie coraz gorzej:-( PAni zabrała mnie do weterynarza- jednego, potem drugiego... Usłyszałam kolejne dziwne słowo- "chłoniak"... Oj, niedobrze, pani sie martwi... ale ty chyba mnie teraz nie wyrzucisz, prawda? Pani przytuliła mnie mocno, "będziemy walczyć" szepnęła... Potem dostawałam paskudne tabletki, które pani przemycała w smakołykach. No i okropne zastrzyki, ajjjjj... Ale czułam sie całkiem dobrze, pani częściej się uśmiechała. Często siedziała przed pudełkiem z obrazkami- "komputerem" i stukała w guziczki. Mówiła, że to dzięki ludziom z pudełka może mnie leczyć. Kiedyś zaczął mnie boleć brzuszek, leżałam i pojękiwałam- wtedy pani zabrała mnie znów do weterynarza, gdzie zasnęłam, a kiedy sie obudziłam, już mnie nie bolało, tylko miałam małą ranę na brzuszku, ale to nic... Były Święta. Lubiłam Święta, bo pani wtedy miała dużo czasu, zawsze można było wysępić coś smacznego, albo nawet wepchnąć się do łóżka. Tamtego popołudnia pojechaliśmy na daleki spacer, po polach. Zawsze uwielbiałam ganiać po polach, tam tak pachnie, można węszyć za myszami, tarzać się w liściach, no i bawić patykami z panią. Biegałam wzdłuż ścieżki... Pani klepnęła mnie żartobliwie, wiec podskoczyłam, żeby pobiec za nią... Nagle coś mnie jakby w środku szarpnęło, zatrzymało, łapy zmiękły... wtem ucisk puścił, więc pobiegłam dalej, przede mną było jasne światło... zaraz, jakie światło? przecież już się ściemniało? Obejrzałam się zdezorientowana za panią... usłyszałam jak mnie woła jakimś dziwnym głosem i zobaczyłam, że klęczy... klęczy nade mną? Nie, moment, przecież ja jestem tutaj... Wtedy zrozumiałam, co się stało. Czułam, że muszę iść już dalej. Do Światła. Szepnęłam "Nie płacz. Będę na ciebie czekać. Zawsze..."
  10. Ela, nie ma problemu, tylko do voodoo trzeba mieć coś należącego do "obiektu"- co najmniej fotografię, a jeszcze lepiej włosy itp... :diabloti:
  11. Ano, to własnie moja ciocia, wiecznie obłażona przez stada moich i swoich psów:evil_lol: Dzisiaj Skor czuje się jakby odrobinę lepiej, ale ciągle prycha i kaszle....
  12. Ja mam Flexi, która ma chyba ze 20 lat... no kilkanaście na pewno. Kupiona dla Koralinki, fakt- ona była małym, spokojnym pieskeim, ale chodził na niej też Pałek, a on już spokojny to nie jest. :shake: Teraz uzytkuje ją Skorson, więc pewnie jeszcze pociągnie;) Właśnie przyszła nowa Flexi dla Pałka, medium, ciekawe ile ta wytrzyma:evil_lol:
  13. Jakby wszyscy- nawet zdrowi ludzie mieli tyle energii... :diabloti:
  14. Pięknie dziękujemy :multi: Kochany staruszek- tak ślicznie wczoraj sępił za kiełbaską z ogniska:
  15. To prawda- Kra jest chyba najradośniejszym psem, jakiego znam :cool3: a że jest przy tym troszkę obłąkana... :evil_lol: A oto dowody: [IMG]http://img510.imageshack.us/img510/5585/image015aqa1.jpg[/IMG] Wierzcie, lub nie- kilka sekund po zrobieniu tej fotki, KrA pokonała to drzewo:crazyeye: [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/124/image017abe2.jpg[/IMG] A przez to, jak widać, już jej się nie udało przeleźć (spokojnie, zaraz potem ją ratowałam;) ) a przejąć, nie przejęła się wywrotką wcale ;) [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/28/image021afa0.jpg[/IMG] Tu usiłowałam zrobić ładną fotkę krzaka, usłyszałam dziwny hałas, odwróciłam się.... cóż- tytuł powinien brzmieć "na sekundę przed katastrofą" :evil_lol: [IMG]http://img411.imageshack.us/img411/8626/image022aaw7.jpg[/IMG] "Nikt nie patrzy? To zaraz coś ukradnę..." w tle ognisko, a w nim belka, którą Aksa wywlekła- ta wielka z prawej strony...
  16. [quote name='olenka_f']a gdyby tak uśpić dziada:angryy:[/quote] Jak dla mnie to za humanitarnie... :mad:
  17. Myslę, że ok 14 kg, ale powinna przytyć, bo chuda jest upiornie- nie widać tego pod kudłami, ale sterczą jej żeberka i kości miednicy jak u zagłodzonego ptaka:-( No, ale apetyt ma, więc jak znam moja ciocię, niedługo tej chudości przed Karusią;)
  18. Niefajnie :shake: bo jak tak wymiotuje ciagle, to może sobie naruszyc jakieś naczynko choćby w przełyku i potem będzie krwawić... no i same wymioty nie słuzą organizmowi, a przecież koty sie łatwo odwadniają...
  19. No i na razie guzik wiadomo, bo Skor się poczuł tak źle, że to jego zabrałam do weta... a z Karusią jadę jutro z rana:shake: trudno, jej guzki jeden dzień wytrzymają, a Skorowi ropa sie zrobiła w dziurze pod zębem i serduszko nienajlepiej też pracuje...
  20. Kurcze... nie jest dobrze:shake: Dziś Skor cały dzień czuł się źle, pokładał się, spał.. więc go zabrałam do weta... no i co wyszło- ten ząb, co się ruszał, został wyrwany, a pod nim wielka dziura!!! a z noska to mu kapie nie katar, tylko rozwodniona ropa:placz: Dostał silny antybiotyk, ale jest jakiś taki biedny... No i jest poza tym okropnie gorąco i duszno, więc małe, stare serduszko Skorkowe też pracuje nienajlepiej:shake: teraz mu parzę głóg. Żeby tylko się poczuł lepiej, mój biedny malutki staruszeczek:placz:
  21. Taki prawie-posokowiec. ;) Rozumiem, że sucz ma już dom?
  22. [quote name='Pianka']Jak mi się uda to zrobie to jutro;) A kto to ten Żuczek? Długa i smutna historia: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22143
  23. Trudno, królewna musi sie pogodzić z utratą statusu jedynaczki :razz: Ale, Fona, wiesz Ty co? Może jednak nie odbieraj więcej telefonów i nie wychodź na ulice, a juz schrony itepe są zakazane...
  24. Jeszcze nie. Zaraz wychodzę, a potem ciotka zawiezie nas do Niedzielskich... obejrzymy sucz, no i twedy zdecydujemy, co dalej- biopsja? Wycinanie i badanie? Ale wesolutka jest strasznie:lol: aha- domaga sie wyjścia na dwór poszczekując i biegnąc do drzwi. Wobec kotów- przyjaxnie zainteresowana:cool3:
×
×
  • Create New...