Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Złoty pies, co znosi jajka? Coś wam się bajki nie pomyliły? :evil_lol:
  2. Dokładnie. U mnie pani w sklepie sprowadziła dla KrA kaganiec jak to określiła "szczekający" :evil_lol:
  3. Odpowiedź na pytanie- jak mnie ugryzł pies. Raz jak oganiałam się od amantów, kiedy sucz miała cieczkę zarobiłam zębami od zeźlonego jamniora. Ładną mam bliznę:diabloti: Aha- i podczas odławiania psów w Żmigrodzie raz mnie dziabnął śmiertelnie wystraszony, wcześniej ciężko pobity psiak (ale miałam grube rękawice, więc skończyło się na siniaku, poza tm mogłam tego uniknąć, puszczając go, ale wtedy by zwiał...) i raz ostrzegawczo złapał drugi. Poza tym jedynie piękny siniak nabity zębami przez własną sukę która nie trafiła w patyk:shake: A nie można powiedzieć, żeby nie było okazji do oberwania. Chociażby podczas właśnie działań przy odbieraniu psów babie ze Żmigrodu. Przecież te psy były zestresowane, na łańcuchach, wcześniej bite i głodzone. A jednak, jak widać jestem cała. A poza tym nie raz rozdzielałam gryzące się psy, w tym bernardyna walczącego z dobermanem. Albo mam szczęście, albo... refleks:eviltong:
  4. No mnie ugryzł :diabloti: . I co z tego? Mam panikować na widok każdego psa, który idzie luzem bez kagańca? Czy na widok małego pieska spokojnie grzejącego kolana swojej pani? Wystarczy mi realna ocena zagrożenia;)
  5. Hehe, żeby ten głupi totek chciał dać wreszcie wygrać kasę na dom z ogrodem...;)
  6. No właśnie na tym polega problem, że czasem to nie jest parę minut, tylko pół godziny, albo lepiej... wrocławskie korki :mad: A niestety nie każdy ma psa wychowanego od poczatku, zdarzają sie też psy których pewnych rzeczy nie nauczysz. I nie mów mi, proszę, że to niemożliwe... Koralik na kaganiec reagowała bardzo prosto- padała na ziemię jak martwa i nie reagowała na nic. mozna ją było ciagnąć jak zwłoki, podtykać smaki, krzyczeć, namawiać, nie zareagowała nawet na obwąchiwanie przez obcego psa, ani na pozostawienie tak przez 20 minut... po zdjeciu kagańca trzęsła się jeszcze długo. A ja nie jestem dręczycielem. Metoda smakowa też nie dawała rezultatu. A że grubcia agresji nie miała w sobie ani krzty, to zrezygnowałyśmy z kagańca;) Teraz jest Skorek, piesek śmiertelnie chory, który na nawet leciutki kaganiec reaguje dusznościami z nerwów. Tylko mi brakuje, żeby przez takie coś wysiadło mu serduszko:shake:
  7. Marmara, litości... oczywiście, że pies to pies, ale moim zdaniem kaganiec nie powinien obowiązywać małych psów, trzymanych na ręku, chyba, że są agresywne. Bo w imię stwierdzenia "pies to pies" to właśnie rodzą się genialne przepisy, typu "pies tylko w kagańcu i na smyczy". I takie prawo w efekcie staje sie martwe, bo zbyt restrykcyjnych przepisów ludzie nie będą przestrzegać...Albo się je brutalnie egzekwuje, co w efekcie unieszczęśliwia i ludzi i zwierzęta.
  8. Obowiązuje niestety wszystkich. Co jak mówię, dla mnie jest absurdem...
  9. Marmara, tylko powiedz mi po jakiego diabła mam zakładać kaganiec SKorkowi? Szczególnie, że on się denerwuje wtedy i dostaje duszności...:shake: A dość trudno mi zapychać na piechotę z psem na rękach kawał drogi do weta. A bywamy tam często. :-( Skorek nie ma szans nikogo ugryźc, bo raz- jest u mnie na rękach, dwa- nie ma prawie zębów, trzy- nie widzi i nawet trafić by nie trafił, cztery- nie gryzie nawet weta robiacego mu przykrość. Co innego nawet niewielkie psy stojące na ziemi, ale kurdupel naręczny??? W swoim czasie jeździłam do weta z Koralikiem, wtedy miała ponad 20 lat, trzeba ją było nosic, poza tym żyła we własnym świecie i miała głęboko w doo.. wszystko dookoła. Drugą stroną medalu są właściciele psów, którzy katują je klasycznymi, lub co gorsza kagańcami "na rzepa", lub bullowate w przyciasnych kagańcach ze skóry z kilkoma dziurkami :-( Sama widziałam, jak taki pies zemdlał. Autobus, upał, mnóstwo ludzi, duszno, a biedak w kagańcu nie mógł dyszeć...jak w końcu upadł na ziemię, to się opamiętał i właściciel i współpodróżni. Oczywiście, kiedy wcześniej proponowałam, że może by tak zdjąć kaganiec, wszyscy dziko protestowali :shake: Okazało się, że pies niezgryźliwy, tyko własciciel bez wyobraźni:mad:
  10. Albo wystawić na bazarku z przeznaczeniem na jakąś sierotkę;) Ja właśnie zamówiłam prenumeratę z Flexi i jest super, akurat mi z rozmiarem utrafili:evil_lol: Jedyne, co szkoda, to to, że kiedyś wszystkie zdjęcia miesiąca dostawały w nagrodę aparat, a teraz tylko zdjęcie roku...
  11. A ja właśnie jeżdżę bez kagańca- tzn.mam go w kieszeni, na wszelki wypadek, jakby ktoś się czepiał. Oczywiście nie ze wszystkimi psami, ale uważam za absurd kagańcowanie Skorka- to ślepy starowinek, 4,5 kg, zawsze na rękach. Bezzębny prawie:shake: W kagańcu prawie zawsze jeździ Aksa, bo nawet na wózku, to jednak mix owczarka i może robić groźne wrażenie, jeśli ktoś się boi. Ale już Mila nosiła kantarek- bo w ten sposób miałam nad nią lepszą kontrolę i pewność, że nikogo nawet nie dotknie pyskiem. Bo ugryżć by na pewno nie ugryzła, a stuknięcie kagańcem przez bernardyna może być bardzo bolesne. Przepisy sa moim zdaniem zbyt restrykcyjne, a co za tym idzie- martwe. Bo naprawdę głupotą (lub złośliwością) jest domaganie się kagańca dla yorka lub chihuahua, czy innych siedzących na rękach u właściciela, mikroskopijnych stworków.
  12. Panadol to średnio dobry pomysł u psa. Jeśli już, to lepsza pyralgina w czopku... ;) Dr Szczypka świetny wet, zgadza się, jeden z niewielu, którym bym powierzyła operację psa problemowego. My też posterylkowe- znaczy Karusia, dla odmiany ciął ją dr Niedzielski, tez bardzo dobry wet, akurat tak się złożyło, bo tam robiliśmy pełną diagnostykę. No i liczy nas taniej, może dlatego, że ostatnio leczy całą ferajnę :evil_lol: i chyba sam się już gubi, ile mam zapłacić za którego psa;) Trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia Berusi:multi:
  13. Na tej fotce widać, jakie ma kłaczki: [IMG]http://img242.imageshack.us/img242/4085/image010ii8.jpg[/IMG]
  14. Odświeżę temat, może mi ktoś podpowie :cool3: TA sunia: [IMG]http://img112.imageshack.us/img112/8648/image012api3.jpg[/IMG] [IMG]http://img185.imageshack.us/img185/5416/image013abu7.jpg[/IMG] ...to chyba mieszaniec PONa, prawda? (Na pierwszej fotce akurat jej kudełki są na łebku do tyłu, ale generalnie spadają jej na oczy) No i właśnie pytanie odnośnie sierści- strzyc, czy nie? Okropnie gubi futro, czy tylko czesać i czesać, czy lepiej jednak starszą panią pozbawić kłaków? JEśli nie strzyc, to jak pielęgnować? Dodam, że kołtunów nie ma.
  15. Carissima na szczęście zniosła operację bardzo ładnie, wszystko co trzeba juz wycięte:eviltong: I doszlismy wreszcie, co jest przyczyna kópotów trawiennych- SIERŚĆ!!! Ona linieje w niezłym tempie, a ma słonnosci do wylizywania się, więc nłykała sie mnóstwo kłaków. Ostatnia koopa składała się z nich w 95 %. Teraz jest częściej czesana, a i zapakowanie w kubraczek nie sprzyja zjadaniu fufra. Kubraczek ma bardzo twarzowy, w moro- podobno to współgra z jej charakterkiem- ustawiła wszystkie psy w szpitaliku :p
  16. Witam "sąsiada" :cool3: Na spotkanie szansa jest całkiem spora, bo my również dość często bywamy zwrówno w Rędzinie, jak i w Lesie Osobowickim- najczęściej w niedzielę... Można nas namierzyć po dzikim ryku "AAAKSAAAASTÓÓÓJJJJ!!!!! ;) albo "IDĘĘĘ SOOBIEE!!!!!" No i jak z daleka widać coś dziwnego złożonego z czarnego psa, prętów, kółek i ogromnego patyka/gałęzi/krzaka to wiadomo, że to KrA:evil_lol: Za pomoc nie da sie ukryć będę wdzięczna :oops: nawet bardzo, bo w ciągu ostatnich dwóch miesięcy wydatki weterynaryjne na stadko przekroczyły 1000 zł :shake: a głupi totek nie chce dać wygrać:mad:
  17. No wiewiórka to zwierzątko rude- to skojarzyłam... :oops: Ale w sumie jesli Wiewiórka nie jest wegetarianką, to tort parówkowy może być nader oryginalną odmianą....:eviltong: a całusy i tak posyłamy, może nie od wszystkich, bo jeszcze ucieknie, ale na pewno od Aksicy i Skora- łone całuśne stwory som:evil_lol:
  18. Ej, to proszę wytarmosić i obcałować pannę od nas!!!! I tort upiec trzeba! Parówkowy.... PS.Z Karusią wszystko na szczęście w porządku, ufffff.....
  19. Wszystko dobrze, świetnie zniosła operację, już jest całkiem wybudzona i w ogóle wesoła. Odbieram ją za ok. 2 godziny. Hurrra!!!! :multi:
  20. [quote name='Behemot']Jasne. Historia ta od daaawna krąży po necie. Kolejna legenda :cool3:[/quote] Nie jestem do końca przekonana, czy to nie ma rzeczywistych podstaw... :shake: Do Wrocka w penym okresie przyjeżdżali masowo "ruscy", no i nie da się ukryć, że przybyło potem trochę "dziwnych" zwierzątek. Chociażby gadów. Z kolei w innych miejscach pojawiły się wilki lub ich mieszańce. Np. Szimi z Korabiewic... Skóry z niedźwiedzi sama widziałam, a czy i młodych trochę nie przyjechało? :shake: Skoro wiadomo, że i dorosłe niedźwiedzie potrafili wozić ze sobą? Pewne rzeczy dość trudno sobie wyobrazić- np. 2 niedźwiedzie na 13 pietrze wieżowca w Moskwie... ...sorry za offa...
  21. [quote name='brazowa1']kto przebije olenke????[/quote] Jaaa!!!! Pamiętam jedne na praktyki ze studiów- Muszkowice... Wyobraźcie sobie takie lato, cos ze 35 stopni w dzień i burza prawie co wieczór, a my mamy dwa stanowiska do wyboru- leśne i polne. Polne to łysa górka, zero cienia, patelnia totalna, ziemia wyschnięta i zbita na granit. Leśne- rozkopany juz głęboko kurhan w ilasto-gliniastej ziemi, słabo przepuszczalnej, więc co rano po nocnej burzy wiadrami wybieramy błoto i wodę. Do tego meszki i gorąca, dusząca mgła z parujacej w upale wody. Więc do wyboru- solarium, albo sauna połączona z kapielami błotnymi:evil_lol: Plus spacer 4 km co rano i ćwiczenia fizyczne z haczką/łopatą/sitem/wiadrem... Jak mi ktoś jeszcze raz powie coś o pędzelku:mad:
  22. Każda pora jest dobra na bijatykę, nie wiesz? :evil_lol: No ale w końcu upał pokonał nawet małych wojowników i dziś cały dzień psy mi się tylko po kątach rozkładały...
  23. Kasiu, od tego są nocne ciotki, żeby inne nie wariowały:evil_lol: A dziś to chyb amnie bedziecie ratować, bo odstawiłam Karusię do kliniki na operację i mam ją odebrać jutro, AAAAA!!!!!! Foty piękne, RUDE rzondzom!!!!!
  24. Co ciekawe takie zdolności przewijają się u mnie w rodzinie... stąd np. unikamy mówienia "życzę mu, żeby....", bo a nóż się sprawdzi...
×
×
  • Create New...