-
Posts
21459 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mar.gajko
-
Badania krwi nawet, nawet. Wszystkie podstawowe parametry: wątroba, nerki, morfologia OK. Tarczycowe niskie, trzeba podnieść dawkę i jonogram taki sobie, ciut podwyższone fosfor, potas, sód, chlorki i białko. Podobno waha się przy tej tarczycy. Podwyższone nie jakoś strasznie, ale normy przekracza. Podniosłam dawkę i zrobimy znowu profil tarczycowy za dwa, trzy tygodnie. Tak jak patrzę na zdjęcia Reksia poprzednie i teraz, to on się zrobił dorosły piesek :) i tę mordkę ma teraz taką myślącą i łepek już taki poważny :) on chyba był faktycznie szczeniaczkiem podrośniętym, a teraz robi się "stary chłop" z niego :)
-
No tak edukacja nei jest naszą najmocniejszą stroną. Oczywiście sami się edukujemy i np. opanowaliśmy wynoszenie kapci przez kocią dziurkę w łazience. Jak Pańcia się kąpie, to Reksiu cichaczem kapcie wynosi. Chytry jest i przemyślny. Bo jak mu się łepek z kapciem nie mieścił, to myślał, myślał i wymyślił. Podnosi kapcia do samej dziurki, wychodzi, wkłada łepek i go zabiera :) Zrobiliśmy badania, największy pakiet :) super wypas. Wyniki pewnie będą jutro. Tylko siku nam się nie udało, bo nawet na podłogę nie chciał zrobić. A wymyłam wrzątkiem, wysuszyłam, zabrałam podkład i czekałam, czekałam... a Reksio nic. Ale może się uda, tu już nie musi być na czczo :) i w sumie obojętnie kiedy.
-
Dzisiaj odwiedziłam Ptysia i jego rodzinkę. Zaniosłam ciasteczka od Dreag i smyczkę. Ptyś zapatrzony w Panią Małgosię, oczkami patrzy na nią i przytula się. Śpi przeważnie na kanapie, w nocy z Panią Małgosią. Troszeczkę pomrukuje jeszcze na Pana, ale daje się głaskać. Jak nie ma Pani Małgosi to nie ma najmniejszego problemu :) wtedy Pan też jest super i razem wychodzą i Ptyś przychodzi na wołanie. Bardzo przeżywał wystrzały na Sylwestra. Sam w domu, co zdarza się bardzo rzadko wprawdzie, ale zostaje bez najmniejszego problemu, nie ma szczekania, piszczenia czy niszczenia. Na spacerach zachowuje się doskonale, nie zaczepia psów, nie obszczekuje, bardzo grzeczny jest. Pani Małgosia zakochana :) i Ptyś też :) Zrobiłam kilka zdjęć, oczywiście na kanapie, przytulony do p. Małgosi, to jak zgram z telefonu, to wkleję.
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
mar.gajko replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
I nie będzie reaktywacji? Za czas jakiś? -
Bierze. Zrobię mu poziom hormonów w najbliższym czasie, może uda się mi w jakoś w tym tygodniu co będzie. Tylko na czczo musi być, a ja mogę dopiero po pracy. Zje mi koty, Frania i co w zęby wpadnie, jak śniadania nie dostanie. A nawet może gdzieś zadzwonić i sie poskarżyć, jak go znam :) Ale on taki jest, trochę nad aktywny. No i tyle zajęć, zamierzeń, planów...
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
mar.gajko replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny, a co u Ewy Erki?? Tak mi się przypomniało. -
No właśnie, mniej więcej: he,he. Reksio albo kurcgalopkiem lata, albo nieśpiesznie oddala się kręcąc pupą i machając ogonkiem, przy pierwszych lekcjach manier psich :) a jak wołam do siebie, to staje, patrzy macha ogonkiem szybciutko i leci załatwiać swoje pilne sprawy, niewątpliwie pilne. Sznurek musi natychmiast znaleźć, piłeczkę, kota pogonić, albo poskakać po łóżku i pociągać poduszkę. Takie to są pilne psie obowiązki :)
-
Muszę pouzupełniać wpłaty, myślałam, że już to zrobię "na zakończenie rozliczenia", ale... W grudniu były stałe od Konfirma i Dulskiej, a teraz w styczniu stała za cały (tfu, tfu) 2018 w wysokości 400 od GabiM. Jakoś za chwilę to ponanoszę w poście rozliczeniowym. Jak zwykle Helli nas poratowała i wpłaciła do Mureczki dodatkowe 300 zł na transporty. WIELKIE dzięki.
-
TEO za TM:( Owczarek BOS znalazł wreszcie swój dom i swoich ludzi:)
mar.gajko replied to Tola's topic in Już w nowym domu
Deklaracje dla Teo? To teraz komu? Havance? Konta nie mam nowego. Mogę? -
Postanowiliśmy z Nowym Rokiem rozpocząć edukację Reksia. No bo on nic a nic nie umie. Ani "siad" ani "na miejsce" ani "stój", nie mówiąc o innych umiejętnościach :) a nie może być jedynym pieskiem w domu, który jest nie wyedukowany zupełnie :) Biorąc pod uwagę jego żywiołowość, to nie wiem jak skupię uwagę, bo on rzadko jest w miejscu, chyba. że śpi, a tak to jak z ADHD się zachowuje. Ale jak nie spróbujemy, to się nie dowiemy, czy się da, czy nie :)
-
Może słów kilka. Pani mieszka sama z 3 kotami. W okolicy bliskiej rodzice i brat. Domek jest parterowy. Twierdzi, że pies do domku. Schodów do pokonywania nie ma. Przedtem miała dużego psa, nie chcę okłamać, chyba nowofundlanda jak pamiętam, ale odszedł. Pani w wieku młoda-pracująca. Mówiłąm o problemach Maxa z uchem, możliwości wznowienia stanu zapalnego i że stawy siadają ze względu na wiek. Ja uważam, że owczarka da się przyswoić do domowych kotów. Na zewnątrz będzie gonił, ale domowych nie ruszy. Takie mam doświadczenia. Mogę poprosić Panią, aby zadzwoniła jeszcze do Murki i porozmawiała. Właściwie w ogłoszeniach dawałam nr Murki, ale musiał mój wskoczyć i nie zmieniłam.
-
Drogie panie, oczywiście, że lęk separacyjny, chociaż uważam, że w przypadku Kaśki jest on do wypracowania, bo jest "szczątkowy" jest waznym problemem. O tyle takie sformułowanie w ogłoszeniu nic ludziom nie mówi. Bo 90% ludzi nie ma pojęcia co to jest lęk separacyjny. I wprawdzie uczynne i pomocne koleżanki próbują stworzyć wrażenie, tu na wątku, że to on był powodem "zwrotów" Kaśki z adopcji, a właściwie zatajenie o tym problemie. Otóż, nie, żeby była jasność, nie były to powody, jak widać z treści watku. Kaśka była w dwóch domach, gdzie zasadniczo zawsze ktoś przebywa w domu i to było działanie świadome. W pierwszym przypadku niepracująca pani domu + babcia, w drugim informatyk pracujący w domu + babcia i były to pewnego rodzaju warunki konieczne. Nie wyobrażam sobie zostawianie Kaśki na 8-9 godzin w zimie na zewnątrz i do takiego domu jej nie wydam. Dziękuję za wszystkie rady, chociaż prosiłam Murkę aby nie wdawała się w dyskusję z Usiatą i innymi, bo zlecą się "koleżaneczki" Usiatej i będą bruździć i wyzłośliwiać się, co niczego nie wniesie. Raz jeszcze proszę Murko, podaj koszta transportów w obie strony do Kozienic.
-
Reksio dzielnie zniósł wszystkie atrakcje sylwestrowe :) Strzelali już w dzień, jak chodziliśmy na spacerki, nie było tragedii. Poniewaz Nestor nie zwraca uwagi na takie rzeczy myślę, że to dobrze robiło Reksiowi i też nie było jakichś nerwów. A o pólnocy jak zaczęły się wystrzały rozdawaliśmy nagrody i to takie niecodzienne, bo domowy pasztet i chłopcy byli zajęci bardziej pasztetem niż tym co się dzieje za oknami. Także, myślę, że nei nabawiliśmy się traumy sylwestrowej i dzielnie znieśliśmy sylwestrowe atrakcje.
-
Helli to nigdy nie wiadomo, moja poprzednia sunia Zulka panicznie się bała, jeszcze poprzednia Oneczka Jana - nic a nic.. Teraz ani Franio ani Nestor w ogóle nie reagują na wystrzały. Nawet im nie drgnie powieka :) co do Reksia to się okaże jak zaczną strzelać.On bardzo wzoruje się na Nestorze. Jak Nestor będzie spokojny, to może i Reksio nie będzie panikował? Zobaczymy.
-
Strach choinkowy pokonany. Nie rusza się, świeci tylko i nie wydaje odgłosów. Może być. Teraz trochę statystyki :) można powiedzieć, że kupska mamy w proporcji 80/20 na korzyść spacerów. Sikanko tak 50/50 (no może to trochę optymistycznie, ale niech ma :) Gości w święta znosiliśmy dzielnie, trochę poszczekując od czasu do czasu, jak ktoś do Reksia zagadał, lub chciał pogłaskać, ale trwaliśmy przy stole, nie salwując się ucieczką.
-
No widzicie. Jesteście lepsze. Ja się cieszyłam z babci. Kaśka ma lęk separacyjny - do wypracowania pewnie, ale cieszyłam się, że ZAWSZE w domu ktoś jest o będzie łatwiej ją wyprowadzić, bo nie będzie sytuacji, że zaraz o adopcji będzie musiała zostać sama na 8 godzin, jak to bywa w większości domów.