-
Posts
21461 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mar.gajko
-
Reksio, jak to Reksio. Znowu ma fazę sikania i srania na kanapę. Myślałam, że już mu przeszło, ale teraz zaczął znowu. Nie wiem dlaczego. Nie ma dnia, żeby tam się nie zsikał, a i zdąży zrobić kupę. Dalej ma napady szczekliwości, często o 3, 4 w nocy. Do gości w domu już jest dobrze, nie obszczekuje. Na spacerach nie lubi zainteresowania i jak ktoś chce pogłaskać to szczeka i ucieka. Tak ogólnie, to wiem, że on jest zadowolony i szczęśliwy :) macha tym ogonkiem jak wiatraczkiem, wpycha się na kolana i siedzi zadowolony. Apetycik ma, z Frankiem się bawi, chociaż za bardzo się zapamiętuje i czasami z zabawy wynika atak na Frania, jak sobie nie może poradzić z zabraniem zabawki..
-
Tak ma. Owszem wyróżniam. średnio pakietami maxi. Ze stroną główną, odświeżaniem, itp. Są telefony - raz, dwa razy w miesiącu i tyle samo zapytań mailem. Ostatnie to studentki, które przeprowadzają się "na mieszkanie" i chcą pieska i Pan z Krakowa - całkiem do zaakceptowania - nie oddzwonił po uzyskaniu informacji o lęku separacyjnym i incydencie z zagryzieniem - miał przedyskutować z żoną. Zapytań jest kilka w miesiącu i nic z nich nie wynika. Prosiłam o pomoc w Duchu Leona - może ktoś szuka łagodniejszej suni - do mieszkania - bez zainteresowania najmniejszego. Nie wiem co mam zrobić jeszcze. Chyba ją zabrać do siebie tylko, czego zrobić nie mogę ani nie powinnam. To, że tu się nie klepie z aktywnością wielką, nie znaczy, że Kasi nie ogłaszam. Równie intensywnie ogłaszam Maxa bez uszka, z telefonem Murki, też promuje ogłoszenia, podbijam, odświeżam. Z tych ogłoszeń Maxa była jedna korzyść na "jego miejsce" znalazła dom Julka - onka też od Murki.
-
Kiyoshi to nie jest tak. On jest normalnym pieskiem. Tylko ma takie swoje ułomności. Nie ma porównania z tym jak sie zachowywał rok temu jak przyjechał. On przecież prawie nie miał kontaktu z otoczeniem. W DT biegał za ta sunią i nie zwracał uwagi na nic. Teraz to normalny piesek. Upierdliwy, wrednawy ale wesoły, uśmiechnięty. Jak on slicznie biega i się cieszy. Do sikania już przywykłam :) zwłaszcza, że ostatnio sika prawie wyłacznie na podkład. Z kupami też lepiej. Bywa, że cały dzień nie ma w domu. A bywa że są dwie. Ale też w okolicy podkładu. Cieszy się straszliwie jak wracam i nawet nie szczeka na gości, przeważnie. Może i coś tam trochę mu nie styka w neuronach w łepku, ale i tak nie oddalibyśmy go za góry złota :)
-
No właśnie. Z tym Reksiem dobrze nie jest. Po pierwsze zabronił ogłaszania publicznie moich uwag co do jego czynności fizjologicznych. Stwierdził, że co i gdzie robi to jego prywatna sprawa i naprawdę nie rozumie! NIE ROZUMIE czym się tak ekscytować?? Kupą, siku w domu. Żenada i tyle. Nie życzył też sobie żadnych, ale to żadnych uwag, co do spacerów po stole, gryzienia książek i tym podobnych drobiazgów. Ostatecznie to jego dom i może robić co uważa za stosowne. Nie wartym wspomnienia również jest naganne zachowanie i nie wpuszczanie Franka i kotów na spanie. Dodam moje spanie, bądź kocie spanie. Leży i warczy bo lubi, i tyle w temacie. Mam się cieszyć, że na mnie nie warczy i mogę spać na łóżeczku. Ostatnio po przeczytaniu dwóch Cobenów, stwierdził, że on nie może być "Reksio", tylko Reksio i pop prostu Reksiu. On chce być Renatto Remigliusz Rex. Po dłuższych dyskusjach ustaliliśmy stosowne zdrobnienia: Renio, Remik, Reksio :) Łaskawie się zgodził na szczepienie na wściekliznę. Też po długich negocjacjach zaszczycił weterynarza z chorą nóżką. I nie radził pytać jak ją sobie uszkodził. Koty powiedziały, że z kanapy skoczył na stolik w pokoju i się ześliznął. Dostał dwa zastrzyki w tłustą dupcię i tabletki do niedzieli. Jak ktoś ma konkretne zapytania ;) to kazał spisać i dać mu, to się zastanowi.
-
Ależ możecie pisać :) zawsze dobrze rzucic okiem na problemy i rozwiązywanie. Sama mam odwieczny problem z Frankiem. Wiele złych zachowań porzucił, ale dalej gryzie po stopach i nijak nie mogę go oduczyć :( a to nie jest pieszczotliwe. Potrafi dziabnąć do krwi i buta przegryźć. Co do Kasi, to miałam kolejny telefon. Pani mieszka nad morzem. Opowiedziałam. Pani ma przemyśleć. Ale tu raczej czarno widzę, Pani pracuje i Kasia zostawałaby sama na 8-9 godzin. W tym krakowskim domu, co byłam, Pani nie pracowała, a Pan pracował przy komputerze w domu, wprawdzie intensywnie, ale był cały czas.
-
Nawet nie pisałam, było 4 telefony, z czego 2 do sprawdzenia. Byłam na wizycie w Krakowie. Dom OK. Ale powiedziałąm o Kasi wszytsko. Z lękiem separacyjnym i incydentem z małą sunią, którą zagryzła. Państwo po przemyśleniu mieli dzwonić do Murki, nie dzwonili. Cóż lepiej tak niźli mieli by ją oddać, chociaż dom obiecujący bardzo.
-
Wróciliśmy z wakacji cali i zdrowi, mniej więcej. Franio znaczy dale w tubie na głowie, bo wrzodzik rogówki mieliśmy. Dzisiaj byliśmy na kontroli i jest lepiej. Reksio bardzo dobrze czuł się u mamy. Biegał. Podgryzał jej Felkę, wynosił z domu wszystkie kapcie, klapki i co tam znalazł.Oczywiście mama go ciut podkarmiła "przekąskami". Jest jak mały czarny błyszczący krecik.
-
Jolantina nas wyczuła. Wczoraj przyjechaliśmy się urlopować. Reksio nadzwyczaj grzeczny był w aucie, podczas całej drogi, a to ponad 5 godzin. I co najlepsze, nie zsikal się ani razu, co ma pewne znaczenie bo to auto mojego brata. Niestety grzecznośc mu się skończyła jak wysiadł z auta i na wstępie chciał ugryznąc sunię mamy :) i dzisiaj znowu próbuje i próbuje. Na razie chodzi po posesji w szeleczkach i przypiętą smyczką, gdyż do tak małych psów posesja nie jest przygotowana, co więcej jest celowo niedostosowana. Między podwórkami w furtkach są "otworki" by kotki mogły spokojnie przechodzić, bez konieczności wspinania się. Ale się pilnujemy. Reksio bardzo przeżył odejście Nestorka, trochę osowiał na tydzień, szukał go po spacerkach. Wyraźnie mu go brakowało. Z rzeczy codziennych, to średnio pogrzecznieliśmy. Dalej sikamy, robimy kupale, gryziemy wszystko i szczekamy przenikliwie. Reksio zyskał przydomek "nieśmiertelne wcielenie szatana" i cała młodsza część rodziny drży, komu, w związku z ową nieśmiertelnością Reksio zostanie zapisany w spadku :)
-
Konfirm, Niziołek nie ma specjalizacji pulmonologicznej, ma kardiologiczną. Nie robił jej ani w Polsce ani poza. U nas nie ma. Za granicą coś robił z kardiologii. Może ma doświadczenie, nie przeczę, ale nie ma specjalizacji. Chyba. że ktoś ma jego pieczątkę przybitą :) z zaznaczoną taką specjalizacją, to uwierzę.
-
KOnfirm ale my już zdiagnozowani, bronchit. POczytaj, że i u ludzi nie jest łatwo z przewlekłym nieżytem. U psów pewnie jeszcze trudniej. I ja mówiąc szczerze u nas w Polsce to nie spotkałam psiego pulmonologa, jest gdzies taki w ogóle? Bo chyba na uczelniach - weterynarii - takiej specjalizacji nie ma oficjalnie.