-
Posts
21459 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mar.gajko
-
Zapraszam n abazarek dla Kasi i Owczusia Maksia
-
Z tym zamykaniem to nie bardzo. Koty tam mają swoją jadalnię, a kuwetki w łazience i drugim pokoju. Ale nabyłam prześcieradła tzw. podkłady wielokrotnego użytku :) żeby materaca całkiem nie zaszczał :) w ogóle ilosć podkładów jednorazowych, wielorazowych :) którą nabywamy, to jakbyśmy mieli stado szczeniaczków. I środków piorących :) Jak pisałam, Reksio zagryzł aparat w telefonie, ale pożyczyłam na chwilę aparat, aby obfocić fanty na bazarek i przy okazji kilka zdjęć ancymonków moich porobiłam.
-
Sama prawda. Nestorek już nie wychodzi na zewnątrz. Po domu chodzi spokojnie. Ma apetyt, nawet bawi się piłeczką. Ale po schodach zejść nie chce. W czwartek po południu miał okropną sraczkę, jak wróciłam z pracy to w domu był sajgon, nasrane wszędzie na rzadko i niestety Nestor się slizga i w to przewrócił. A do brodzika wejść już nie chce, a 45 kg nie włożę. Cośmy mieli mycia na balkonie. Dobrze, że gorąco jest. Musiałm wziąć urlop na piątek i jakoś go dostarczyć do weta. Dostał zastrzyki. Jak wrócliśmy, okazało się, że Reksio ma sraczkę i obesra znowu. Dzięki bogu sam się nie ubrudził. Więc znowu posprzatałam i poleciałam do weta z Reksiem. No i Reksio to mnie doświadcza za wszytskie moje grzechy, te popełnione i te co zamierzam popełnić ja i chyba całe dwa następne pokolenia. Już chyba nie mam w domu powierzchni tapicerowanej nie obszczanej kilkunastokrotnie. W domu już mam "zapaszek" Reksiowski. Jest wredny dla Franka, zastrasza go. A jak interweniuje to to małe gówno na mnie warczy. Urządza poszczeki w środku nocy, trzecia, czwarta. Tym piskliwym głosikiem na pełen regulator. No tyle.
-
Tak się przestrasza nagle i zaczyna szczekać i warczeć. I nie można tego opanować, ani komenda ostrą ani szczebiotaniem. Jakby nie widział i nie słyszał w tym czasie. Jak każe mu "Przestań" "Spokój" to rzuca się z zębami. Poważnie. Ze zdrowiem OK. Robiliśmy krew, ale to pisałam. Było wszytsko w porządku. Zaszczepiliśmy wirusówki, chyba tez pisałam. Apetyt ma bardzo dobry. Kupki ładne. Energii ma za 20. Sierstka błyszcząca, boczki gładkie :) Możę jutro się wykąpiemy? Zobaczymy.
-
Wstyd i hańba!!! :) Nie ucierpiał, ma dosyc gęstą sierstkę, tylko się obejrzał, ale tak raczej zdziwiony niż z bolesności. Kiyoshi, jak mam Ci miec za złe???? Co Ty?? No, chyba że dzwonisz i go namawiasz do tych wyczynów :) Reksio ma jeszcze bardzo dziwne ataki, nie wiem jak to nazwać, "agresji", "zapamiętania". Muszę to ogarnąć i może zapytać jakiegoś behawiorysty. Bo nie potrafię go uspokoić, tak się nakręca w warczeniu i szczekaniu, że nic nie pomaga. I nie wiem z czego to wynika.
-
Na pewno ciekawi jesteście co tam u Reksia słychać? ;) Reksio ostatnio korzystając z mojego telefonu ( a tak prosiłam, żeby uważać) zagryzł obiektyw od aparatu. Takie małe ząbki, a takie mocna, kto by pomyślał. I w ten sposób zostsliśmy pozbawieni możliwości uwieczniania Reksia na fotografiach i filmikach. Ponieważ Nestorek bardzo źle już chodzi i nie zawsze chce wyjść na spacer, to Reksio teraz chodzi na spacery z Franiem. Franio jest na spacerach "dobry" do psów. Nie zaczepia, wącha się ładnie, bawi z niektórymi. Myślałam, że Reksio się odrobinę zsocjalizuje i nie będzie rzucał się na wszytsko co widzi. Ale chyba nam nie wyszło. Dzisiaj widzieliśmy się z takim mocno starszym psiakiem, dużym, czarnym, większym od labradora. Franio się ładnie wącha i cos tam podryguje, tamten go wacha i tek sie witali. Postanowiłam dac Reksiowi powąchać tego pieska. Zapytałam Pana, poczekałam aż się odwróci tyłem i zluzowałam Reksia, żeby podszedł do niego. I co zrobił Reksio? Upierdzielil go w ogon. Dopadł i złapał. Nie wiem co ja z nim zrobię, z tym Reksiem? Dalej sikami i kupamy w domu. Gryziemy wszystko co wpada w zęby. Szczekamy, że szklanki pękają, tak przenikliwie i głośno. Śmieci mam na blacie kuchennym, moje nowe "luksusowe" łózko ochrzczone w każdy możliwy sposób. Nic, tylko oddać na parówki tego Reksia.
-
Czorcik już doszedł do porozumienia z szeleczkami i już nie namawiają go do złego. Nawet nie udało się ich zagryźć całkowicie :) Natomiast stoczył zwycięską walkę z 12stopakiem papieru toaletowego. 5 rolek padło całkowicie, 4 odniosły poważne obrażenia, reszta niewielkie rany szarpane :) Jak go nie widzę przez 5 minut, bo gdzieś sie udaje, to od razu skóra mi cierpnie, co tam wymyśli? Co zbroi?
-
Reksio zagryzł nam pilota. Czyli lecimy bez. Nie wiem czy sam go wydostał z kabiny :) czy koty mu pomogły, bo to wysoko było, ale stawiam na Reksia. Ostatnio nowe szeleczki Reksia zabraniały mu sikać i robić kupkę na spacerku. To ewidentnie wina tych szeleczek. Cały spacerek Reksio usiłował je spacyfikować, możę lekko zagryźć, albo co się uda. I one w odwecie zakazały mu załatwiać się na spacerku. Takie to niedobre szelaczki.