-
Posts
21459 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
34
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mar.gajko
-
Moje koty mają jedną kuwetę w łazience, aby w spokojności mogły to i owo. Drugą w pokoju. Do łazienki wchodzą dziurką w drzwiach. I to małe wyczaiło jak sie tam wchodzi i bez żenady łazi w tę i tamtę. Wkłada łepek, pilnie się rozgląda, co tam można podwędzić i przełazi szybciutko. Wieczorem, jak sie kładziemy pilnie znosi wszytskie skarby. Po pierwsze żółty piesek, zakopać, potem zabawki, jeszcze moje kapcie, może ścierka z kuchni, i co tam się trafi. Wszystko jest na łóżku. Potem zaczynamy zaganianie stada. Pańcia jest. OK. Franio jest OK. Ale ten Nestor!!!! Dotąd tupie i biega do Nestora, nawraca, biega, nawraca, skuczy aż Nestor przyjdzie i położy się koło łóżka. Reksio sprawdza stan obecności i spokojnie się układa. Kotów nie zagania, o dziwo.
-
Problemy łóżkowe tego typu już opanowaliśmy :) Reksio to jest półdiable weneckie. Wstałam rano, poczłapałam do kuchni, nastawiłam wode na kawę, ukroiłam sernik, poszłam do łazienki. Wracam, zalewam kawę, czekam chwilę, dolewam śmietanki i idę siadam do stołu. Siorbię tę kawę, jak to rano w małej przytomności, sięgam po sernik ... i kurna pusto na talerzyku. Nic to. Umysł o porannej porze mało dzialający, wstaję ide do szafki - może nie ukroiłam, tylko pomyślałam - ale krojone, bo całe pół blachy było i odkrojone jest. Odwracam się do stołu a to małe, wredne, chytre półdiable siedzi na stole i wylizuje talerzyk!!!! I hop na krzesło, z krzesła na podłogę i macha tym cienkim ogonkiem i się śmieje pełnym pyszczkiem. Była lekka sraczka, ale bez tragedii. Ale to chytrusek jest. Mało tego, jeszcze jedną chytrość wykombinował, ale to za chwilę.
-
Daje się brać. I nie ma jakichś sikań czy co. Może nie przepada za noszeniem, ale lubi na kolanach posiedzieć chwilę, jak mu czas pozwoli, bo przecież biegac trzeba i sprawdzać wszystko co się dzieje w domu. Teraz jest gorzej z przychodzeniem. Bo on pięknie leciał do reki i na głaski. A teraz jak zaczęłam mu wkładać szelki - przed wyjściem, to cwaniak ucieka i nie daje się złapać :) i już nie tak bez zastanowienia leci do rąk. Taki chytrusek jestem. Dzisiaj się siłował z zasłoną, koniecznie chciał ją gdzieś zaciągnać, a tu się nie da. On w ogóle ma świra na punkcie szmat różnorakich.
-
Reksio jest rasowy pies łóżkowy. Nie ma mowy już o żadnym kennelu. Więc chyba go zlikwidujemy całkiem, bo tylko miejsce zajmuje. Natomiast spacery to nie jest to co Reksio lubi. Oj, nie. Boimy. Byliśly dzisiaj 2 razy. I może nie ma paniki, ale niepokój wielki. Nie udało nam się nic zrobić, mimo, że byliśmy z Frankiem i on sikał i nawet Reksio powąchał to sikanie i myślałam, że za przykładem coś tam zrobi. Ale nie. Będziemy próbować i próbować. Możę też jednak miejskie otoczenie, auto zawsze jakieś jedzie gdzieś. Odgłosy inne. Natomiast w domu, to on już się bawi lata zabierają sobie z Franiem zabawki, uciekają, gonią się.
-
No niestety, przyznajemy się do błedów. Jedyne wytłumaczenie, które mogę - to, że to i wina i moja ale też i trochę Reksia. No może moja większa, bo ja człowiek rozumny jestem. Uległam. Widocznie mam słaby charakter. No i Reksio dzisiaj w nocy to w łóżku spał, pod koniec nocy. Rozrabiał w kennelu, i stało się. Wypuściłam, to wlazło na kołdrę, zakopałao się i spało. Trochę usiłowało zagryźć mi włosy, ale szybko przestało i czeluściach łóżka, gdzieś zanikło...
-
KIyoshi pieniązki możesz spokojnie przeznaczyć dla Buźki. My sobie poradzimy z Reksiem. Mamy małe osięgnięcie :) zmieniliśmy troche logistykę i była piękna kupa, ale nie została rozdeptana i rozniesiona. Czekała w calości na mnie :) i sprzątnęliśmy po powrocie z pracy. Muszę koniecznie kiedyś zrobić filmik jak on kradnie papucie i niesie. To strasznie śmiesznie wygląda.
-
Helli oprócz wzmożonego zużycia detergentów :) nie ma jakis wydatków okropnych. Reksiulek mój ci jest już, i jak mawiała moja Mama jak Franio gryzał, sikał i srał na dywan: "Jest jaki jest, ale już nasz i trzeba kochać jaki jest" i tak samo z Reksiulkiem "jest jaki jest, ale już mój i kochac trzeba". To nie wina psa, przecież, że jest taki. Nestor, jak go wzięłam też sikał tak, że stały siki na podłodze i sraczkę miał taką, że zgroza i też nie wytrzymywał, jak wracałam było nasikane i czasem kupsko. Ale jakoś się unormowaliśmy. Franiowi się zdarza do dzisiaj posikać, albo zrobić kupsko, tak ma i już. Mimo, że chodzimy 4 x na spacer. Jedno co wiadomo, to na 100%, jak się Reksio ogarnie, kupimy nowe spanie dla Pańci :) bo ta kanapa, to nam już się trochę zużyła.
-
rozi napisał: 29 minut temu, mar.gajko napisał: Rozi, to głupota co piszesz. Gdyby tak, to żadna pracująca osoba, po pierwsze nie mogłaby wziąć szczeniaka; psa ze schroniska; psa niesocjalnego; psa starego, itd. Do dyspozycji były psy w wieku od 2 do 7, nauczone czystości, zdrowe, bez problemów behawioralnych :), a jak się trafi inny to oddać, jak się pracuje. Ja nie pamiętam, żebym miała takiego psa w dorosłym zyciu :) Głupota, masz rację. Przecież byłaś rozumnie przygotowana na te wszystkie utrudnienia, a tylko nie wiem, czemu Cię one dziwią i sprawiają kłopot taki, że aż rozpisujesz co musisz wysiłkiem wielkim ogarniać, co prać, co wycierać i gdzie to musisz położyć, bo tak cuchnie, że do kosza nie można. Zdecyduj się - wiedziałaś na co się porywasz, czy nie. Bo jeśli wiedziałaś, to po co teraz opowiadać, jaka jesteś zmordowana. To uwłacza psu. **************************** To mądry kolejny wywód Rozi :) Wprawdzie szybciutko go usunęla, ale ... musicie wiedzieć, że uwłaczam psu, jak piszę co Reksiulek wyprawia :) Chociaż o "wielkim wysiłku" raczej nie pisałam. Kłopot jak kłopot, nie powiem, że moim ulubionym zajęciem jest czyszczenie kanapy z wdeptanych gówienek. Bo chyba byłabym nienormalna :) Tylko poczytać i zapytać, poco taka Rozi pisze? Po co w ogóle bywa na Dogo? No własnie po to :)
-
Mam bardzo sensownego. Chodzimy do dra Orła, lub dra Kobiałki. Obaj maja po 3 specjalizacje. I jak pisałam pójdziemy na "przegląd". O jakich hormonach piszesz? Bo jak wzrostu, to on jest już za dorosły i nic to nie pomoże. Natomiast jak o progesteronie to nie. To miało byc na przytycie i zaokrąglenie się. On ładnie je. I żeberka mu nie sterczą. A tuczyć go nie będziemy, bo te krzywe, cienkie łapinki chyba nie uniosą zbyt dużo.
-
Rozi, to głupota co piszesz. Gdyby tak, to żadna pracująca osoba, po pierwsze nie mogłaby wziąć szczeniaka; psa ze schroniska; psa niesocjalnego; psa starego, itd. Do dyspozycji były psy w wieku od 2 do 7, nauczone czystości, zdrowe, bez problemów behawioralnych :), a jak się trafi inny to oddać, jak się pracuje. Ja nie pamiętam, żebym miała takiego psa w dorosłym zyciu :)
-
Helli, w pokoju jest kuweta ze żwirem, dla moich kocików, ale Reksiulek nie umie i w ogóle się nią nie interesuje. Ponieważ dzisiaj było to samo, to już nie będę pisać :) jakie były atrakcje. Napiszę szczegółowo jak atrakcji nie będzie. Dowiedziałam się, że jest w Krakowie inny piesek z karłowatością, adoptowany ze schroniska jakiś czas temu. Muszę go jakoś znaleźć :) mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do właścicieli. Ogólnie Reksio-Sreksio w bardzo dobrym humorku.
-
No więc tym i ja zadziwiona jestem. Bo Franek jaki jest, każdy wie, co go widział. Masa wdzięku i wredność wielka. Mimo pogryzania stóp, nawet Kasię z mężem jak przywiozła Reksia, to trochę chyba zauroczył :) a malucha przyjął pozytywnie. Nawet nie było dużo pracy z nim. Ze dwa, trzy dni na smyczce i już.
-
Materacyk Nestorka, ten wielki, zwijamy i dopiero rozwijamy na noc, więc tam już nie sika. Dywanik schnie po praniu. Nie ma gdzie sikać :( wszystko zabrali Reksiowi. I musi na podkład. Troche mi przeszło to postrzyknęcie, więc będziemy zaczynać spacerować, próbować przynajmniej. Moje brałam na zacisku, żeby się nie schylać, bo ciężko było. A Reksia się bałam, bo czy na ręce, czy by się szarpał, albo bał, to bym się tak nie schyliła do niego, a na zewnatrz trudno klękać :) Tak myślę, że jakoś w przyszłym tygodniu podjedziemy do weta. Niestety, nie znalazłam w Krakowie weta, który miałby styczność z karłowatością, ale tak ogólnie obejrzec. Oczka nam troszeczkę łzawią i tak jakby w jednym troszeczkę ropki jest? Obejrzymy, zważymy, osłuchamy serduszko, może doktor każe USG. No co tam trzeba.
-
Niestety, dzisiaj była powtórka z wczoraj. Błędem było kładzenie dodatkowego podkładu. Dużym. Tak to załatwiał się w kennelu, a biegał po pokoju, łóżku i spał sobie spokojnie na łóżeczku. A teraz robi kupę na podłodze i rozdeptuje, no i dalej spi na łóżeczku :) wzięłam ostatnią kołdrę i poduszkę "gościnną" :) z wczoraj jeszcze schnie z dzisiaj się pierze. Obicie kanapy też trochę nie bardzo. Jak się Reksio ogarnie, to pójdzie na stróża do roboty i naskłada na następną :) On tak ładnie śpi już na boczku, pomiędzy Nesorkiem a Franiem. Wyluzowany. Czasami ma takie napady szczekliwości. Ze strachu chyba. Jak nałożyłam juz cieplejszą psią kurtkę, czyli inną, niż do tej pory, to jak zobaczył, to obszczekiwał.
-
Kiyoshi kochany jest. Ogonkiem macha, wita się. Na ręce bez problemu. Nawet sam się pcha, jak siedzę, na kolanka. I wydaje się zadowolony, już potrafi, jak w tej chwili na przykład, spokojnie położyć się z moimi psami. Nie lata i krąży, tylko one leżą w kuchni i on się położył i grzecznie leży z Frankiem na materacyku. Wyciszył się juz odrobinę. Nie jest taki niespokojny, nie biega non stop.