Madziamm tak mi przykro.
Trzymaj sie kochana cieplutko i pamiętaj, nasze aniołeczki się zaopiekują się NINIULKĄ i oprowadza ja po najpiękniejszych zakątkach TM
Psoniu
Wczoraj co rusz próbowałam wejść na dogo, ale niestety nie działało.
Około 18 rozpętała sie u nas potężna burza.
Zuzia podobnie jak ty oglądała z nami, ale biedna Balbisia czym predzej myknęła do łazienki i owinęła sie wokół muszli. Co kawalek do niej zaglądalismy,i nagle zniknęła nam z pola widzenia. Bidunia jak trzaskało ze strachu wskoczyła do wanny. Znalazła sobie nowy azyl. Nie miałam innego wyjscia jak wymościc jej gniazdeczko we wannie i tak przesiedziała cała burzę.
Nie powiem, wygodniejsze to dla mnie,bo przyjamniej nie muszę jej nosic juz na rękach cała burzę, a tak było.
Czy ta bidunia kiedykolwiek wyleczy sie z tych pozostalych lęków?
Psoniu trzymaj za mnie łapiny !
A teraz wkleję tobie i innym aniołkom piekne lilie wodne