Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28481
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Trzymam kciuki z całej siły. Marzę, że by ten dzien był najpiekniejszym dniem dla dogomaniaków i Bordunia wrociła do domciu. Bordusia, słowo daję, no, nie bądz taka uparta, daj sie złapac!
  2. Bordunia, nie badz taka uparta!!!!! Ciesze sie ogromnie, ze nic jej sie nie stalo. Trzymam mocno kciuki, za powodzenie w zlapaniu, tego malego uciekiniera. Jak sie uda, to mimo, ze nigdy nie pije - chyba walne kielicha szampana.
  3. Mossi czy mozesz mi napisac co z jej cysiami. Czy dostala cos na wstrzymanie laktacji? Troche sie o to martwie,zeby nie dostala jakiegos zapalenia.
  4. MOSSI! To co zrobilas i robisz nadal dla sunki jest ogromnym ociazeniam dla ciebie. Nieprzespane noce, bieganie do weta.Matkowanie maluszkom. Niestety. natura zrobila swoje. Daleka jestem od osadzania ciebie i twojej opieki nad tymi zwierzatkami. To co robilas podkreslam bylo wspaniale.Walczylas z determinacja o zycie tych maluszkow, o sunie. Podziwiam cie za to. Jestem chyba ostatnia osoba, ktora by cie krytykowala.Sama nie zrobilabym tego lepiej. Przepraszam, jesli moje sugestie odnosnie obserwacji suni cie urazily. Powiedzialam to w dobrej wierze i moja rada plynela z glebi serca. Przezylam to na wlasnej skorze i chcialabym zebys uniknela podobnej sytuacji. Podkresle , ze moja sunia na 3 dni przed operacja byla badana przez 2wetow i niczego sie nie dopatrzyli. A jednak, o maly wlos nie zeszla z tego swiata. Nie maial wowczas robionych analiz. Nie mozesz sobie osobiscie nic zarzucic.
  5. Strasznie mi przykro, ze tak sie stalo. Mossi wspolczuje i tobie i sunce. Tak bardzo trzymalam za nia kciuki i za maluszki. Niestety dzis sie dopiero dowiedzialam o tym, ze maluszki odeszly ( nieczytalam wczesniej. bo mialam pogrzeb wrodzinie) . Mossi jesli cokolwiek moge doradzic, bo widze, ze niektorzy napadaja tu na nowych to zbadaj koniecznie sunie. Pisze o tym, bo moja adoptowana sunia ze schroniska o malo nie przejechala sie na tamten swiat, Rozwinelo sie u niej po porodzie ropomacicze. Najgorsze bylo to, ze bylo to ropomacicze zamkniete i praktycznie nie miala zadnych objawow. Tylko moja spostrzegawczosc uratowala jej zycie. Dlatego faktycznie zrobilabym jej morfologie, biochemie i USG. Moja dodatkow miala zapalenie obu listw mlecznych ( zaleganie pokarmu). Na dobe przed adopcja sprzedano jej szczeniaczka. Sadze, ze niepotrzebnie napadlyscie na Menriqe. Ja rowieniez przez przypadek weszlam na to forum . Nie wiem jak wy, ale ja uwazam,ze podzielila sie z nami wszystkimi swoimi spostrzezeniami i powinnismy na przyszlosc wyciagnac wnioski. Nie odnioslam wrazenia, ze byla zlosliwa, a wrecz przeciwnie musiala miec wiedze na ten temat skoro, rzeczowo wyjasnila przyczyny. To co napisala jest bardzo logiczne.Ja osobiscie jestem jej wdzieczna za takie uwagi, bo nie wiem czy w zyciu nie znajde sie w podobnej sytuacji. Nikt z nas nie watpi , ze Mossi jet wspaniala, ze robila wszystko co w jej mocy zeby ratowac i sunie i maluszki. Jest to osoba o bardzo wrazliwym sercu i oby takich bylo wiecej.jednak to co pisla Menrigue wyjasnialoby dlaczego w ciele Essy byly 4 martwe szczeniaczki, a kolejne podzielily ich los juz na tym swiecie. Czy Mossi popelnila blad? Nie, szukala pomocy u lekarzy, czy rozpoznanie bylo wlasciwe- oto jest pytanie?Ona robila co mogla. Jest wspaniala kobieta.
  6. Dzis mija 7 miesiecy od twojej smierci. Siedem bardzo dlugich miesiecy pelnych lez, smutku i tesknoty. Dzis jest takze 13 rocznica smierci mojego taty i dzis mamy pogrzeb. Zmarla ciocia Irenka( tescia siostra). Tatus odszedl 10-tego , ty urodzilas sie 10-tego i odeszlas 10-tego, pogrzeb cioci 10-tego . Zaczynam sie zastanawiac nad tymi dziesiatkami. Kocham cie moje najdrozsze sloneczko. Przysnij mi sie, daj znac, ze ci tam dobrze. Zalacze sie jak wroce z pogrzebu. Teraz jestem zmeczona - ide spac. Mam nadzieje, ze to dzis bedzie ta noc, ktorej mi sie przysnisz. Tak bardzo tesknie za twoim pocalunkiem na dobranoc, na dzien dobry. Za twoim chrapaniem nad moim uchem. Za najwspanialszym zapachem tych lapeczek. Bardzo cie kocham. Dobranoc Psoniu!
  7. Drabster z ta nagroda za ewentualne zwloki psa bylabym ostrozna. Czasmi jak pies nie da sie podejsc, zeby go zlapac, moga ja czyms walnac i co? Nagroda za zywa czy umarla- to dla niektorych bez roznicy. Ja mam przeczucie, ze sie znajdzie. Tyle tylko, ze z nerow niedlugo dostane zawalu. Gdybym mogla to na pieszo polazlabym do Poznania i wam pomogla ale i tak duchowo jestem z wami i Bordunia. No malenka , dosyc tego wałęsania, wracaj juz do mamy i taty.
  8. Sliczniusie malenstwa i widac, ze mamuska dochodzi do siebie. Ps. Wczesniej deklarowalam chec pomocy ale jestem tu nowa i nie bardzo wiem komu przeslac ta przyslowiawa cegiełke. Czekam na jekiekolwiek informacje.
  9. Przeczytalam caly watek i trzymam mocno kciuki. Nie rozpaczajcie ona musi sie znalezc. Za duzo ludzi jej szuka. Smiejcie sie ze mnie, ale nie jestem inaczej wam w stanie pomoc jak modlic sie do sw. Antoniego. Jak do tej pory nigdy mnie nie zawiodl. Ona musi sie znalezc.
  10. Mysle, ze trzeba odpowiedziec na prosbe mossi o pomoc finansowa- zrcutka bylaby jak najbardziej na miejscu. Ja takze sie dorzuce. Prosze mi tylko powiedziec jak, bo jestem tu nowa.
  11. dzieki tobie ona to przezyla, nie wiem co by sie stalo , gdyby nie byla u ciebie i nie miala tak troskliwej opieki.
  12. Obesrwuje ten temat i caly czas trzymam kciuki. Sunka, badz dzielna! Wszystko bedzie dobrze-musi byc!
  13. Ja tez zastanawiam sie kiedy przestanie bolec. Dzis wiem, ze nigdy. Pytanie- dlaczego? Przesladowac mnie bedzie zawsze. Nasza rozpacz po stracie psinek jest wynikiem ogromnej milosci i tesknoty. Trzymaj sie. Pozdrawiam serdecznie.
  14. Sunia! Tu ciocia Ania! teraz uwazaj. Za pare minut dostaniesz pierwsze skurcze, staraj sie rozluznic , troszke to potrwa, jak dostaniesz parcie wypchnij pierwszego malucha! Pojela panienka? To do roboty- rodzimy słoneczko! Nie daj sie prosic. Bo wszystkie ciotki nie pojda spac. Do rana bedzie po wszystkim.
  15. HISTORIA SMIERCI PSONI Sota! Bardzo dziekuje ci za te slowa otuchy, ale i tak serce mi peka. Jesli pozolisz to wyrzuce to, co siedzi we mnie, co mnie dreczy, moze wtedy poczuje jakas ulge. Zauwazylismy z mezem , ze Psonia duzo pije. Bylismy zaniepokojeni, wiec wezwalismy weta ( nasz przebywal za granica, nawet mial zamknieta klinike). Nie powiem lekarz zbadal ja, glukometrem zbadal takze poziom cukru we krwi -badania okazaly sie dobre( to byla niedziela) Przepisal jakis lek juz nie pamietam i pojechal. Psonia choc zachowywala sie normalnie dalej pila i siusiala coraz wiecej. Wezwalismy lekarza ponownie. Znow badanie cukru- ok. Pobral jej krew na morfologie i bichemie. Chcial wykluczyc ropomacicze , chorobe nerek, watroby. Ku jego zdziwieniu badania byly wrecz rewelacyjne. Powiedzial nam wprost, ze nie wie co dolega malej cytuje " nie mam pojecia co to moze byc, jestem glupi" . Psonia zaczela dziwnie polykac. Drugi wet. -diagnoza ostre zapalenie gardla i leciutko powiekszone wezly chlonne w okolicach migdalow. Byl zdziwiony tak dobrymi wynikami suni. Przepisal antybiotyki w zastrzykach i leki p. zapalne takze w zastrzykach. Sunia nie dosc , ze pila wiecej to zaczela wymiotowac.Wezwalismy go ponownie i nie zdziwily go wymioty. Powiedzial, ze moga byc spowodowane dzialaniem ubocznym leku a takze podraznionym gardlem. Zwiekszonym pragnieniem mamy sie nie przejmowac, bo to dzialnie leku p. zapalnego.Ale z Psonia bylo coraz gorzej, wiec pojechalismy z nia na badanie USG. Tam zostala dokladnie zbadana i oto co nam powiedzieli " serce mocne jak dzwon, wszystkie orany wewnetrzne w idealnym stanie, mozecie spac spokojnie, suka zdrowa JAK BYK, az sie wierzyc nie chce , ze ta psina ma 10 lat. Gardziolek wraca do normy, wezly chlonne juz prawie niewyczuwalne, bedzie zdrowa, a pije faktycznie wiecej, bo tak dziala lek p. zapalny" Boze jak bylismy uradowani!! Przyjecjalismy ze stokrotka do domciu , ugotowalam jej piers z kurczaka, ktora zjadla z apetytem. Po godzinie znow wymiotowala. Nastepnego dnia zauwazylismy, ze cos jest nie tak. Stala sie slaba, duzo lezala. Wet wdomu podlaczyl jej kroplowke na wzmocnienie ( niebyla odwodniona) z cocarboxylaza, wit, C i chlorawie z czym jeszcze. W tej sytuacji postanowilismy z mezem szukac dobrej kliniki. Dowiedzielismy sie od znajomych gdzie mamy nia jechac . Sunia byla coraz slabsza. W te pedy , nie patrzac na nic, zawiezlismy tam nasze malenstwo. Nie mamy samochodu, wiec wynajelismy znajomego. Na izbie przyjec wszystko powiedzialam od poczatku do konca o jej chorobie. Lekarze wysluchali, pokiwali glowami, podczas badania sunia jakby zaczela tracic swiadomosc. Szybko zalozyli jej 2 wenflony . W jeden podlaczono ja do kroplowki a w drugi wstrzykiwano jej leki dozylnie. W miedzyczasie pobrano jej cukier. SZOK poziom cukru 516. Spanikowalam, ryczalam,nie mogli mnie uspokoic. Moj syn ( 16 lat) plakal ze mna a maz nie wiedzial co ma robic. Powiedziano nam, ze Psonia jest wstanie wstrzasu i , ze zrobia wszystko zeby ja wyprowadzic. Poinformowano, ze cukier moze wzrosnac w tym stanie i zeby sie nie martwic. Mijaly godziny. Stan Psoni zaczal sie stabilizowac. Radosc jak cholera. Na spokojnie obejrzano jej wszystkie badania. Powiedzieli, ze ma bardzo silny organizm.Zaproponowano nam, zeby zostawic ja na oddziale to zrobia jej nastepnego dnia RTG zoladka z kontrastem dla swietego spokoju i dodatkowe analizy . Chcielismyz nia byc do wieczora wszyscy razem, a ja mialam zostac z nia na noc w klinice.Nic nie wskazywalo na kryzys. W pewnej chwili Psonia spojrzala na nas, machnela ogonkiem i stracila przytomnosc. Nastapila reanimacja. Boze, jak ja sie modlilam, jak krzyczelismy, jak prosilismy zeby sie ocknela. Ale ona nie zareagowala. Nie wiecie co przezywalismy. Tego nie da sie opisac. Maz wyprowadzil mnie i syna na zewnatrz i plakalismy we trojke. Ustalilismy, ze skoro nie mamy dzialki i godnego miejsca na jej pochowek to oddamy ja do kremacji.Byl tylko jeden problem. Tam kremuje sie masowo psy i nie wydaje prochow. Trudno, lepsze to, niz jej cialo mialyby odgrzebywac lisy w lesie. Zalatwilismy formalnosci kremacyjne i wrocilismy do domu. Zachorowala w niedziele i odeszla w niedziele , tydzien pozniej -w dniu swoich 10 urodzin ( 10 lipca 2005 roku o godz 13:oo) Kiedy dowiedzialm sie prawdy? Podczas pierwszej wizyty u lekarza z Balbinka 2 wrzesnia. Wrocil nasz wet i nastepnego dnia po adopcji poszlam do niego z Balbisia na przeglad. Pierwsze jego pytanie " a Psotka ?" Opowiedzialm mu wszystko. Poczekal az sie wyrycze i oto co mi powiedzial." Psotka byla po cieczce, na skutek zaburzen hormonalnych nastapil wzrost cukru. To , ze niewykazaly na poczatku tego badania o niczym nie swiadczy. Jesli lekarze wykluczyli ropomacicze, watrobe, nerki to powini isc w kierunku cukrzycy. Powinni jej mierzyc cukier nawet przez 3 dni po 2-3 razy dziennie. Dobily ja zastrzyki , ktore brala, bo strydy zawarte w lekach p. zapalnych uaktywniaja cukier. Mogla miec tzw, cukrzyce nieinsulinozalezna, ktora jest do opanowania po sterylce i wyrownaniu poziomu hormonow w organimie. Zabilo ja niedopatrzenie lekarzy i leki p. zapalne. A ja mam wyrzuty sumienia, ze bylam tego nieswiadoma. Lekarz mi powiedzial wprost, ze ona moglaby zyc jeszcze wiele, wiele lat. Tego nie moge sobie darowac. Dlaczego tak sie stalo. Gdzie popelnilam blad? Dlaczego nie wywiozlam jej od razu do kliniki? Tego nie daruje sobie nigdy. Pocieszajace jest to, ze podobno nie cierpiala. Zapadla w spiaczke i nic nie czula. Odeszla w naszych ramionach, wsrod tych, ktorych kochala swoim psim serduszkiem, ktorym tak ufala i na ktorych sie chyba zawiodla, a najbardziej na mnie, bo byla moim cysiem, zawsze mi ufala. Po raz pierwszy dam wam link ze zdjeciem mojego sloneczka. Bylo robione na dzien przed smiercia.Zobaczcie, czy wyglada na psa, ktorego dobe poniej nie bedzie wsrod zywych? Pozdrawiam was serdecznie. Sota jeszcze raz dziekuje. http://www.taopark.home.pl/taodane/psotunia13.01.html
  16. Witaj moje kochane słoneczko! Minely ferie. Prace nad płyta stanęły w połowie drogi. Jak sie okazało potrzebny nam będzie jakis program. Zebym ja wiedziała jaki? W ten weekend znow wracamy do prac. Przegladalismy wszystkie twoje zdjecia. Szymon wspominal jaki nam odwalilas numer jak bylas malutka. Pamietasz? Ten jak sie wspielas na fikusa podczas remontu mieszkania. Szukalismy cie wszedzie a ty siedzialas sobie pupka na galezi kwiatka a pazurkami przytrzmywalas pien. Boze , co my sie ciebie naszukalismy.Serce nam podchodzilo do gardla, a ty postanowilas zabawic sie misia koale. To byl twoj pierwszy numer. Jak wspaniale sa wspomnienia, jak zywe, tak bardzo by sie chcialo ciebie wysciskac, wypiescic,wycalowac tego cudownego pysia. psotunka, tak bardzo mnie boli serduszko, ze ciebie nie ma. Wcale nie jest mi lzej. Przywoluje cie w mej pamieci kazdego dnia. Martwie sie o moja mame a twoja babcie, ktora sie obie opiekowalysmy. Nie wiem, ale wydaje mi sie, ze zoładek nie chce przyjmowac juz takiej ilosci lekow. Ale zaden lekarz nie chce zmniejszyc dawek. Mimo rehabilitacji paraliz nie cofa sie. Pamietasz? Byla szansa na czesciowe pobudzenie lewej reki. Niestety, jest niewladna podobnie jak noga.Dzis jak ja taszczylam wokol mieszkania, spojrzala na twoje zdjecie i poplakala sie. Przypomniala sobie bidunia jak ty nam torowalas droge. Jak zachcecalas ja szczekaniem do chodzenia.Stanela przed tym zdjeciem i plakala a mnie tak scisnelo w gardle, ze o malo sie nie udusilam. Wspominala, jak mnie przywolywalas szczekaniem jak ona czegos potrzebowala , gdy bylam zajeta w innym pokoju. Nie wiem czemu akurat dzis sie mama tak rozkleila. Twoje zdjecie stoi na segmencie od dnia twojej smierci. Janusz znow widzial, ze plakalam . Wiem, jest mu przykro, ze ma zone bekse, ale mnie rozumie. Psoniu najbardziej mnie wkurza tesciowa. Po co mi prawi moraly jak przyjezdza. Wiesz sama , ze to naprawde kochany czlowiek, ale nie cierpie jak mi prawi kazania, ze najwyzszy czas, zebym pogodzila sie z twoim odejsciem. Fiu, fiu, fiu, to czemu ryczy za swoja Mikunia? Powiedzialm jej , ze przyganial kociol garnkowi a sam samali- zamurowalo ja. Komus prawi moraly a sama robi to samo. A swoja droga mysle, ze odnalzlyscie sie tam z Mikusia. Fajnie mi sie pisze, bo niktmi nie przeszkadza, ale musze juz isc spac. Wstaje raniutko. Dobranoc kochanie moje. Biegaj sloneczko po tych swoich lakach ale prosze cie przysnij mi sie chociaz raz.Daj znac, ze ci tam dobrze- moze wtedypoczuje ulge. Wiesz czego sie boja najbardziej i od kiedy? Kochanie moje sama widzialas, ciagnelam cie do 3 lekarzy, wywiozlam do najlepszej kliniki jaka mi polecono, ale jak sie dowiedzialam od naszego weta, ze tamtych 3lekarzy popelnilo blad, to mysle, ze masz do mnie zal.Powiedzial mi ze moglas zyc, ze to ich wina i dlatego serce mi krwawi. Czy nasz wet akurat wtedy musial wyjechac za granice? Czy tak musialo byc? Dlaczego, dlaczego? Dlaczego sugerowalam sie wynikami ,USG , tym co mi powiedzieli? Dlaczego nie wywiozlam cie od razu do tej kliniki? Nie moge kotku moj, nie moge, to mnie kiedys dobije. Czuje sie winna twojego odejscia. Niby tak wspaniali fachowcy?Ale nasz wet nie myli sie, wszystko sie zgadzalo z tym co mi powiedzial, wszystko. Nie mogl sie pomylic. Zaluje, ze nie zgodzilam sie na sekcje bo bym im tego nie darowala. Tydzien choroby i smierc. Niby zapalenie gardziolka!!!! Gdybym wiedziala, przeczula, ze tak sie stanie to wywiozlabym cie na koniec swiata, zeby cie ratowac. Ale jestem glupia, bo powinnam nie wierzyc im, ale uwierzylam. To mnie tak bardzo boli i bolec bedzie zawsze.Naiwniaczka, stara i glupia naiwniaczka. Kocham cie! Tesknie! WYBACZ MI !
  17. ['] ['] ['] ['] Dla Tekluni.
  18. To nas obie cos łaczy. Moja Psonia odeszla w swoje 10 urodziny i jak sie dowiedzialam po czasie przez blad lekarza. Nie moge sobie darowac i nigdy nie daruje. W szpitalu ratowali ja , ale sie nie udalo. Odeszla. Pozostawila po sobie ogromny bol i pustke. Po 2 miesiacach zaadoptowalismy ze schroniska kolejene psie serduszko. Balbisia jast kochana i slodiutka, ale Psonia siedzi mocno zakorzeniona w naszych sercach. Kochamy ja i nie ma dnia zebysmy o nienie mowili. Tytez pokochasz kolejne psie serce. Przykro mi z powodu psinki. Mam nadzije, ze Psonia i innymi naszymi psuakami biega teraz za Tezcowym Mostem. ['] ['] ['] dla Beli
  19. To prawda. Gratuluje wyboru, tym bardziej, ze moja rodzina postapila w identyczny sposob. Balbisia jest nastepczynia Psoni i zapelnia ta okropna pustke. Nasze psiny , ktore odeszly zyja w nas, w naszych sercach, w naszej pamieci. Tego nikt i nic nie zmieni. Wierze tez, ze jako istoty zyjace posiadaja duszyczki. Moze nasze slodkie malenstwa mieszkaja z nami i faktycznie podpowiadaja nastepcom jak maja sie zachowac?
  20. Glownie mialam na mysli proceder usypiania zdrowych psow, o ktorych sie tak wiele pisalo, a takze o sytuacji jak maila miejsce w schronisku w Gdansku. Dlatego uwazam, ze to calkiem mozliwe. Nie moge bowiem zrozumiec , ze skoro sa chetni do niesienia bezinteresownej pomocy psom to im sie odmawia. Tym bardziej, ze nie wszyscy wolontariusze ( majacy pisemna zgode rodzicow) sa nieletni. Ja osobiscie jestem pelna podziwu dla wszystkich wolontariuszy pracujacych w schroniskach.Chyle przed nimi glowe i mowie, ze mi wstyd za ludzi, dzieki ktorym mamy tak wiele bezdomnych stworzen. Darze ich ogromnym szacunkiem za trud jaki wkladaja w swoja prace i wiem, ze zadne slowa nie sa w stanie wyrazic tego co chcialabym napisac.
  21. Ja z kolei podejrzewam, ze czesc schronisk nie chce przyjmowac wolontariuszy, zeby nie wyniesli na zwnatrz tego co tak naprawde sie tam dzieje. To sa tylko moje przypuszczenia.Jezeli dyrekcja nie wyraza zgody, to chyba glowa muru nie przebijesz. W takim wypadku zostaje tylko organizowac jakies zbiorki dla schroniska. koce,koldry, poduchy, swetry, styropian cokolwiek co nadaje sie do ocieplania , miski , karme itp. Pomoc w takim wydaniu jest rownie wazna. Mysia Zabrze slusznie zauwazyla, ze przyjmowanie wolontariuszy jest ogromna odpowiedzialnoscia ( ew.pogryzienie przez psy), jednak niektorzy dyrektorzy po uzyskaniu pisemnej zgody od rodzicow (nieletnich) wyrazaja zgode.
  22. PANIE " Daj nam wiare, że to ma sens, że nie trzeba żalowac przyjaciół, że gdziekolwiek są, dobrze im jest bo sa z nami, coć w innej postaci. I przekonaj, że tak ma być, że po głosach tych wciąż drży powietrze, że odszedl PO TO BY ŻYĆ i tym razem będą żyć wiecznie." Sota, rowniez sadze, ze we snie Atos dal ci znac, ze jest mu dobrze, ze po drugiej stronie jest szczesliwy. On wie, ze za nim tesnkisz, ze nadal go kochasz.Bede szczera, bardzo zazdroszcze ci tych snow. Czekam i czekam, zeby przysnila mi sie Psonia. Moze bylabym spokojniejsza majac pewnosc, ze jest szczesliwa.
  23. ['] ['] ['] ['] Koksiku dla ciebie. Biegaj szczesliwy za Teczowym Mostem. Bardzo mi przykro, ze los obszedl sie z toba w tak okrutny sposob. Pocieszeniem jest to, ze przed ostatnia podroża zaznales dotyku ludzkiej reki, reki czlowieka, ktory kocha psy calym sercem.
  24. ['] ['] ['] ['] Dla ciebie Nelly, wierze, ze teraz jest ci cieplutko i przytulnie, ale i tak serce mi peka. Nie doczekalas malenka tego dotyku ludzkiej, kochajcej dloni, na ktory tak czekalas.
  25. '' I poczeka spokojnie, tak długo jak trzeba, aż i pan za swym pieskiem podąży do nieba, bo to jest w pieskim świecie rzecz ogólnie znana, że psie niebo by było niepełne bez pana. '' Wiem, ze tesknisz, ale kiedyś sie zobaczymy z naszymi psinkami. Ale musimy odbyc nasza, wlasna podroz do konca. Pozdrawiam
×
×
  • Create New...