Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28426
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Był, to fakt. Pamiętasz? Po podrzuceniu i zbadaniu miał iść pod igłę. Udało się go uratować dzięki zuzce i tobie. Z adopcji wracał niczym bumerang, aż nadeszła chwila że znalazł sie ktoś, kto dał mu stały dom, opiekę i prawdziwą przystań nie patrząc na jego wady. No i znów odezwała się jego złośliwość i sobie postanowił pohasać- tym razem daleko za TM.
  2. ŚWIATEŁKO PAMIĘCI
  3. ŚWIATEŁKO PAMIĘCI MALUSZKI
  4. Zapadł mi w serce ten mały kurdupelek, a poza tym to przeciez mój ziomek ŚWIATEŁKO PAMIĘCI NIEPOWTARZALNY PSIAKU
  5. ŚWIATEŁKO PAMIĘCI SŁONECZKO
  6. ŚWIATEŁKO PAMIĘCI Bidulka szuka chłodu. Moje pomimo strzyżenia zipia na podłodze
  7. O godz 13-tej minęło 7 długich lat odkąd pobiegłaś przed siebie zostawiając ból w moim sercu. Pomimo upływu czasu to nadal boli, nadal ciebie brakuje. Przez te wszystkie lata nie było dnia, w którym bym nie była myślami przy tobie. Czas nie leczy ran, on tylko pozwala im się lekko zabliźnić. Wspominając ciebie wspominam tez wszystkie moje poprzednie maluszki. Były słodkie i kochane, każda z osobna. Każda z nich była jednak inna. Ty byłaś jakby zlepkiem ich wszystkich. W jednym ciałku wiele kochanych istnień, nawet tych zapamiętanych z mojego dzieciństwa. Chyba na tym polegała ta twoja wyjątkowość? A moze na tym , że tak naprawde byłas pierwszym psiakiem nalezącym nie do moich rodziców ale do mnie. Niewazne, wazne, że byłaś, że dałaś mi 10 cudownych lat. O wiele za mało. Miało być inaczej, ale Bóg napisał inna historię. Mając ciebie byłam po prostu szczęściarą, bo wiem że taki psiak jak ty trafia się jeden, jedyny raz. Psoniu, mój kochany psi aniołeczku trwaj przy mnie, czuwaj i chroń tak jak robiłaś to przez całe swoje krótkie życie. Byłaś, jesteś i na zawsze pozostaniesz w moim sercu. Nikt i nic tego nie zmieni. Kocham Cię maleńka.
  8. PAMIĘTAM PSINKO
  9. PAMIĘTAM KOCHANE MALUSZKI
  10. PAMIĘTAM PSINKO
  11. Kochani jestem, ale czuje się do bani. Skutki uboczne mojego leczenia w ten upał dają mi sie szczególnie we znaki. Przyznam wam się szczerze, że przechodziłam coś w rodzaju kryzysu. Po prostu palma mi odbiła i tyle. Tak mam dość mojego złego samopoczucia, ze doszłam do wniosku , że te prochy mnie szybciej wykończą niż choroba. Przymierzałam się do przerwania prochów. Z resztą nie tylko ja jedna. Mam jeszcze dwie koleżanki , które nosiły się z takim zamiarem z tego samego powodu. Oczywiście nie powiedziałam im o swoich planach. Podzieliłam się tylko z mężem i synem. No i się zaczęło. Nie pomogły moje argumenty o coraz gorszym samopoczuciu. Nie docierało do nich nic. Teraz łykam prochy pod kontrolą, bo pomimo że przyrzekłam im że nie przerwie leczenia to łykam prochy w ich obecności. Jedna z tych moich koleżanek na kontroli zapytała lekarkę co by było jakby się przerwało teraz leczenie . odpowiedź była jednoznaczna. Kryzys , kryzysem, miałam też siostrę w szpitalu po ciężkiej operacji. We wtorek wróciła do domu. Na szczęście wszystko jest ok. Słuchajcie teraz jaki odwaliłam numer. W naszym mieście pojawiła się malutka sunieczka, taki mix jamniczka. Małe to kochane, świecące oczkami, łazące za każdym człowiekiem. Z jej oczu można było wyczytać " weź mnie, jestem twoja". Chodziłam za tym stworzeniem, podsyłałam pod pysk żarcie, doprowadzałam do moich stanowisk karmicielskich ,żeby wiedziała gdzie zawsze jest karna i woda i zaczęłam szukać dla tej małej pidny domu. Jak mi sie znalazł domek i to dobry domek to zniknęła ta mała cholera. Zaczęłam dzwonic po wszystkich znajomych, wszczęłam akcję poszukiwawczą. Ponieważ mała jak sie pojawiła miała cieczkę to tym bardziej szukałam jej, żeby nie urodziła gdzieś w krzakach. Skumkałam sie nawet z dogmaniaczką Wandzią Szostak, ktora pomogła zorganizowac kase na sterylkę aborcyjna. Wszystko było dograne. Dom był, kasa była tylko suki brak. Biegałam po mieście jak wariatka, wypytywałam ludzi, nie spałam po nocach. Martwiłam się, że tą małą zołzę rozjechał jakiś samochód. Dzwoniliśmy do Urzędu Miasta czy nie było jakiejś łapanki, czy nie sprzątano zwłok małej suczki itd. Jednego dnia idę do domu z wywieszonym jęzorem, zmęczona jak diabli i spotykam koleżankę, której mówię jej co co chodzi, a ta łapie się za brzuch i ryje jak idiotka. Powiedziała mi, ze ta biedna, wypłoszona sunia to niezła modelka i jest to pies właścicielki cukierni. Oczom nie wierzyłam, żeby było ciekawiej, ta właścicielka suni jest koleżanką mojej sąsiadki. Na lepszy dom suka trafic nie mogła. Przygarnęli to małe, biedactwo, pokochali, zaopiekowali się. Co sie okazało? Ta mała cholera jak oni jadą do pracy robi im podkopy i ucieka. Ci z kolei jak widzą, że nie ma suki, jażdża samochodem i jej szukają. Zawożą do domu, a ta znów ucieka. Takie sytuacje się powtarzały kilka razy. Teraz dała nogę tuz przed sterylką. Podczas takiej ucieczki dostała cieczkę i wróciła z manowcy tuz przed porodem. Weterynarz nie chciał słyszeć o aborcji i miał rację bo łaskawa żmijka powiła 2 doby później jedno dziecię. Właściciele postanowili zostawić sobie to jej dziecię w nadziei, ze to małe powstrzyma mamuśkę przed ucieczkami. Suka jak tylko przestanie karmić wyląduje na stole operacyjnym. Teraz wszyscy sie ze mnie śmieją. A ja? Jestem zła na ta mała cholerę i jednoczesnie bardzo szczęśliwa, ze to małe gówienko ma naprawdę kochający dom. Zastanawiałam się tylko jak takie małe coś możne zrobić podkop i uciekać zwiedzając świat. Wandzia mi powiedziała lepszy numer, ze ona ma retlerka, który zachowuje się identycznie. Mam nadzieję, że teraz sunia będzie sprawowała opiekę macierzyńska nad swoim dzieciakiem i to małe przytrzyma ją w domu. Teraz mam na oku porzuconego łacietego kudłkacza. Ten na bank nie ma domu, tak mi się przynajmniej wydaje. Domek, który zgłosił mi się dla suni nie chce chłopczyka, tylko dziewczynkę. Kazałam pani trzymać miejsce i szukam dziewuszki. Jak szukałam dziewuszki to znalazłam chłopczyka. Kołomyja. No to by było na tyle. Psoniu za 2 dni minie 7 lat odkąd mnie zostawiłaś i sobie pobiegłaś na te zielone łąki. Dzisiaj wspominaliśmy cię po obiedzie cała rodzina i ryczałam jak jasna cholera. Kocham cie maluszku nieustannie. PAMIĘTAM
×
×
  • Create New...