Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28422
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Nie odejdziesz, ona ci na to nie pozwoli. Możesz być o to spokojna.
  2. Norciu? Co ty na to? Nie uwazasz , że czas odwiedzić swojego pana i szepnąć mu do uszka , że jest ci dobrze?
  3. Pewnie, że się cieszą, a najbardziej z tego, że nauczyły nas pięknie kochać. Teraz dzielą nasze serca ze swoimi następcami, wiedząc , że jeden kącik należy wyłącznie do nich.
  4. Pewnie, że by nie chciały. Nie raz zlizywały nam łzy płynące po policzkach wykazując przy tym niepokój. Tylko te łzy same lecą.
  5. Chyba było zapotrzebowanie tam na górze na małe psie Aniołeczki. Słoneczka są już razem . Aga, spójrz miał kto witać Gabi na progu tej tęczowej krainy. Zrobiła to stęskniona Whisky na czele z naszymi psinkami. Zobaczcie sami jak piękne to było powitanie. Teraz są anielsko szczęśliwe. Nam pozostało pielęgnować to co zostawiły po sobie i czego nas nauczyły. Najpiękniejszy testement na świecie i całkiem bezinteresowny.
  6. Chyba było zapotrzebowanie tam na górze na małe psie Aniołeczki. Słoneczka są już razem i bardzo szczęśliwe. Gabi miał kto witać na progu tej pieknej krainy. Zrobiła to stęskniona Whisky na czele z naszymi psinkami. Zobaczcie jak piękne to było powitanie. Teraz są anielsko szczęęliwe, a nam pozostało pielęgnować to co zostawiły i czego nas nauczyły. Najpiękniejszy testement na świecie i całkiem bezinteresowny.
  7. Po 1.5 roku znalazłam jeszcze włoski Psoni. Aresku, psinko
  8. Gajeczko, przywitaj radośnie panią, choćby we śnie.
  9. Jejku, ale słodziak. Faktycznie niewiniatko:evil_lol:
  10. Pewnego dnia odwiedzi cię we śnie radosny i szczęśliwy, bądź cierpliwa.
  11. Wiem, że tęsknisz. W sumie tylko to nam pozostało. Kochać, tęsknic i wspominać. Trzymaj sie
  12. Dla obu skarbeńków. Nie martw się Gabi ją już przytula i teraz obie zerkają na Ciebie. Bardzo dobrze, że dokleiłas maluśką Whisky do wątku Gabi. Masz je teraz obie na tej wyjątkowej stronce.
  13. Paś się szczęsliwa na tych tęczowych, soczystych łąkach
  14. Iri, moim zdaniem nie było sznas. Robiłas co mogłas, ale ona zgasła jak płomyk świecy. Nie jestem co prawda wetem, ale czytałam wiele na temat psich chorób. Mysle, że ona nie cierpiała. Czasami przeraża nas to co widzimy, a prawda jest inna. Na moich rękach 14 lat temu zmarł mój tatko. Byłam przerażona i pewna, że cierpiał, że sie udusił. Tymczasem lekarz mi powiedział, że miał najlżejszą śmierć jaka można sobie wyobrazić, że on jako lekarz sam sobie życzyłby takiego końca. Zapamietaj ja taka jaka by chciała byc zapamietana przez ciebie. Zrób dla niej tylko tyle. Uśmiechnij się do niej. Nieważne, że przez łzy. One często się będa przebijać przez ten uśmiech. Przytul jaądo swego serca żywą, bo ona jest w nim żywa, żywa i zdrowa.
  15. Miluś, odwiedź swoja pancie we śnie. Utul ją i powiedz jej, że jest ci juz dobrze.
  16. A żebyś wiedziała, że wybryka. Nawet się nie spostrzeżesz a bedziesz paradowała dumnie ze smyczą, na końcu której będą człapały 4 łapki, a mordeczka będzie się za tobą oglądała .
  17. Balluniu, biedna sunieczko, nie zaznałas szczęscia na tej planecie. Wiem jednak, że tam, gdzie teraz jesteś niczego ci nie zabraknie. Jesteś juś w krainie wiecznego szczęścia, miłosci, radości i sprawiedliwości.
  18. Nie wyrzucaj sobie tego, czasu nie cofniesz , a i przwidzieć pewnych rzeczy się nie da. Ona z góry opiekuje sie nimi wszystkimi. Zurdo, jutro jedziesz do lekarki. Kiedy 4 dni po operacji Balbinka nagle zaczęła się dusić, pędem pojechaliśmy z nią do szpitala (22 km). Została przyjęta przez inny zespól lekarski, ale......... w tej samej sali, na tej samej leżance, na której odeszła Psotka. To był dla mnie straszy widok i serce o mało mi nie pękło. Właśnie tam Psonia odeszła 10 lipca ( w niedzielę), a Balbinka leżała na jej miejscu 11 września ( również w niedzielę). Pech chciał, że Psonia odeszła o 13:00, z Balbinka byliśmy na miejscu 12:50. Ta sama leżanka, ten sam dzien tygodnia, prawie ta sama godzina. Nie powiem ci co się ze mną działo. Jednak kiedy spojrzałam na moją wylękniętą sunię, na jej drżące ze strachu ciałko,otrzepałam się jak kura z piasku i dałam radę. ( Balbinka wówczas przywlekła ze schroniska kaszel kenelowy) Cieszy mnie jedno, że sama sie przekonałas, że mozna pokochac druga istotke i miec w sercu tą pierwszą. Teraz juz wiesz, że to co pisałam nie jest bujdą. Powiem ci więcej. Nie wiem czy ona zostanie u was na stałe, ale z dnia na dzień będziesz brutalnie mówiąc świrowała na jej punkcie. Wkrótce nie bedziesz świata widzieć poza nią zachowując równocześnie ogromną miłość w sercu dla Rasty. To jest właśnie to, czego nauczyły nas nasze psiaki i jestem pewna, że nie chciałyby, żeby to zostało zmarnowane. A wiesz zurdo na co jeszcze zwróciłam uwagę? Po odejści za TM swojego psa, większość właścicieli wbrew swoim planom przygarnia psiaka w potrzebie, albo rzuca sie w wir pomocy dla takich bid. Jak myslisz kto tym steruje?:lol:
  19. Ale musisz byc silna, dla niego. On by nie chciał żebys płakała. Żadne z nich by nie chciało. My jednak tego nie jesteśmy w stanie zrozumieć. Bądź silna.
  20. Gabciu, nasze puchate śliczności odwiedziłaś pancię? Bądź radosny skarbeńku!
  21. Nie muszą sie szukać, te, które tam są witają nowych. Najwazniejsze, że sa szczęśliwe.
  22. A ja się cieszę, że tak się zachowuje. Moja przez pierwsze dni chowała sie po kątach. Nawet wykradała kąski z własnej miseczki i jadla po kryjomu.:placz:
  23. Iri, odpowiedział ci w wątki Psoni. Trzymaj się kochana. Bądź dzielna- musisz.
  24. Iri, ona wiedziała i żegnała sie w ten sposób ze wszystkim i wszystkimi. BYła spokojna, drgawki czy tzw trzęsawka miała podłoże chorobowe i sunia nawet gdyby chciała nie mogłaby ich się pozbyć. One nie były wynikiem strachu. My też myślelismy , że Psonię wzięły pieszczotki, ale było w nich cos szczególnego. JEJ OCZY. Wyrażały taka miłość, taką wdzięcznośc, nie potrafię powiedzieć. To jej spojrzenie. Iri, teraz powiem ci coś, kiedy jechaliśmy do szpitala ja nie wytrzymała i zaszlochałam. Ona poderwała się, spojrzała na mnie i wylizała mi łzy. Nie bała sie o siebie. Bała sie o mnie, ją przeraziło to, że szlochałam. Nie spodziewałam się jej odejścia, ale mimo to powiedziałam sobie " nie rozklejaj sie stara babo, musisz być silna, bo swoim zachowaniem nie dodajesz jej odwagi,. Anka, tylko bez paniki" Kiedy Psonia leżała juz pod kroplówka i tlenem i jej stan zaczął sie stabilizować wyszłam na chwile na zewnątrz wyryczeć sie, bo dłużej nie mogłam znieśc tego dławiącego bólu w gardle. Spojrzałam w niebo i wzywałam na pomoc Boga i św. Franciszka. Wowczas byłam przypadkowo świadkiem przykrej sceny. Do szpitala ( prowadzą tez sprzedaz psich medykanmentów) przyjechało małżeństwo z wystawowym yorkiem. Pani weszła po Frontline, a pan z piesiem został w samochodzie.Psinka jak zobaczyła panią wychodzaca z kliniki z radości przeskoczyła z tylnego na przednie siedzenie. Pan wziął za sierść psiaka i pirzgnął go na tylne siedzenie, aż stworzenie zaskowyczało. Wybacz mi, ale wiesz co w rozpaczy mówiłam? " Boże , to ja dbam, pieszczę moje maleństwo, a tu zobacz ...szacunek do psa. Dlaczego wobec tego ja i moja rodzina musimy tak cierpieć? Dlaczego nas tak doświadczasz? Nie czerpiemy zysku z tej psiny, ona nie jest dochodowa" tak, własnie tak w tej rozpaczy myślałam . Brak logiki , prawda? Stan Psoni zaczął się stabilizowac , a ja byłam najszczęśliwsza osobą pod słońcem. Był taki moment, że chyba złączyłam się z nią myślowo, ale nie chcę o tym pisać , bo odpowiedziałam jej na głos co wszyscy obecni usłyszeli. Byłam jakby w transie.To trwało chwilkę. Nie chcę o tym pisac, bo niektórzy wzięliby mnie za osobę niespełną rozumu. Wiem tylko jedno, po tym co przeżyłam wiem, że ona wróci i czekam. Wiem, że brzmi to niewiarygodnie, bo sama nie wierzyłam w takie bzdety. Gdyby mi ktoś nagadał takich rzeczy to do niedawna, uśmiałabym się szczerze. Mąż mi zadał pytanie co oznaczało wypowiedziane przez mnie zdanie. Opowiedziałam mu,odparł " wobec tego czekamy, niewazne ile , ale czekamy. Jeśli to jest prawda to się doczekamy". Iri, znam przypadki kiedy psy pożegały się z obejsciem , z gospodarzami i poszły w pole zakończyć żywot. Psy dobrze traktowane i nie uwiązane na łańcuchach. Po kilku dniach poszukiwań ich ciałka znaleziono w polu. W jednym przypadku była sekcja zwłok. Zgon z przyczyn naturalnych. Jak to wytłumaczyć? Iri, nie wiem czy dobrze zrozumiałaś ,to co napisałam, bo klawiature w chwili obecnej zalewają moje łzy, a pisząc prawie nic nie widzę. Kochałas ją, ona Ciebie. Ta silna więź, która was łączyła była piekna, czysta i bezwarunkowa. Takiej miłości nie doświadczy sie od nikogo, od człowieka w szczególności. Ona trwa nadal i nic tego nie zmieni.
×
×
  • Create New...