Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28422
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Aga, pięknie piszesz do swoich dziewczynek. Nigdy............... tak naprawde to dziwne słowo, bo nie ma Psoni fizycznie, ale codziennie ją widzę, tulę, całuję, miziam za uszkami, wyprowadzam na spacer, bawię się z nią, daje smakołyki itp. To wszystko robię, nic się nie zmieniło. Zamykam oczy i widzę ją dokładnie. Tak wyćwiczyłam swoje zmysły, że pod palcami czuję jej miękkie futerko. Nie powiem, zapłaczę też z tęsknoty, ale gdzieś w podświadomości czuję jej bliskość. Na pamięć znam miejsca zmian jej umaszczenia, każdy szczególik jej ciałka. Robiłam tak od pierwszego dnia, może dlatego nic nie jest w stanie zatrzec mi jej obrazu- nawet czas. Jest jeszcze jedna rzecz. Może to głupie w ustach katoliczki, ale od momentu jak wyczytałam o reinkarnacji zaczęłam czekać. Mam głeboką nadzieję, że wróci. Tęczowe Most- dla mnie kraina wiecznego szczęścia, miłości , radości i sprawiedliwości. Miejsce, gdzie nie ma podziałów na psy lepsze i gorsze, rasowe z rodowodem, bez rodowodu, rasopodobne czy kundle. Nie ma róznicy czy pies miał dom, czy odszedł bezimiennie w schronisku, pod kołami samochodu, czy unicestwoiny ludzką ręką. Wszystkie psy są równe i tworzą jedną społeczność. Bo wszystkieludzkie wymysły, nie mają dla nich najmniejszego znaczenia. W końcu jak mówi przysłowie " po skończonej grze król i pionek wracają do jednego pudełka". Za TM odzyskują młodość, zdrowie, spokój i takie szczęście o jakim nie mogły nawet marzyć będąc tu na ziemi. Jakiego nawet my nie byliśmy im w stanie ofiarować. Kiedy na "progu" TM widzą kolejnego psiaka biegną i witają go jak dawno niewidzianego brata czy siostrę. Cieszą się, że wrócił do domu. My dla nich byliśmy przystankiem przed tym co najpiękniejsze. Jedne mialy ciepłą stację, innym deszcz lał na głowę, ale wszystkie czekały na odbycie podróży do tego najcudowniejszego miejsca. Kochały nas i patrzą na nas z góry zastanawiając się dlaczego płaczemy. Dlaczego nie cieszymy się razem z nimi. Nic ich nie boli, nie cierpia, są radosne. Ich ciała są zdrowe, a my płaczemy. Za czym ? Za ich cierpieniem. Przecież zdrowe nie odeszły. Dały nam siebie. Nauczyły nas kochać, pokazały nam jak wygląda bezwarunkowa miłość. No tak, ale co zrobić, jak się jest tylko człwiekiem?
  2. Wspomnienia jeszcze nie raz sprawią ci ból, ale masz masz się jeszcze kim cieszyć. Masza podobnie jak Ernusia ofiarowała ci całe swoje serduszko. Los był dla ciebie łaskawy , bo masz kogo przytulić. Wiem, że to nie to samo, że chciałabyś je mieć obie. I masz. Tyle tylko, że jedna z nich na ciebie patrzy każdego dnia zza chmurek i smuci się twoimi łzami. Twój smutek też udziela się Maszy. Ona napewno tęskni, tez jest jej ciężko, bo Ernusia była przy niej i nagle ......pustka. Ale nie jestem taka pewna, czy ona widząć twój smutek, twoje łzy nie czuje się przypadkiem winna. Psia psychika inaczej odbiera sygnały. Ona widząc twój smutek, nie kojarzy go z Ernusią. Ona myśli, że to z jej powodu jesteś smutna, że coś źle robi. Stąd po powitaniu kuli ogonek i stara się być cicho jak myszka. Staraj się dla dobra Maszki być bardziej uśmiechnięta, radosna . Wiem, że to bardzo trudne, bo nosisz w sercu swoją żałobę. Ale uwierz mi, Masza to inaczej odbiera. Wiem, że poświęcasz Maszy czas, że się nią opiekujesz,że ja kochasz ale ona wyczuwa twój nastrój, a to nie wpływa dobrze na jej psychikę. Iri głowa do góry, zobaczysz kochana, że będzie lepiej. Pewnego dnia usiądziesz z albumem, widok zdjęć Ernusi nie będzie tak bolał i zaczniesz sie usmiechac do wspomnień.Tak będzie. Tęsknota zostanie. Od czasu do czasu zalejesz sie łzami.Ale przestanie tak strasznie boleć. Cały czas trzymam mocno za Ciebie kciuki i wierzę, że wyliżesz te rany. Pamietaj, nie jsteś sama - jesteśmy przy tobie. Dla Ernusi, niech ci sie przyśni i da ci znac jak jest jej dobrze, że nie musisz sie o nia martwić. Niech to światełko pomoże jej znaleźć drogę do twojego snu. [
  3. Nie, no kochana, jak będziesz tak niziutko to domeczek cie nie wypatrzy. Hopamy na samą górę!
  4. Spełnij tą prośbę Atosku Światełko na odnalezienie drogi do snu
  5. Kochani, toż to czarna seria :placz::placz::placz::placz::placz::placz: Pieseczki kochane, pobiegłyscie do tęczowej krainy , gdzie witała was rzesza psich aniołków. Będa waszymi przewodnikami i oprowadzą was po wszystkich zakątkach. Jesteście już zdrowe , szczęsliwe i bezpieczne. Cieszcie sie tym , czego nie dane wam było zaznać tu na ziemi. Aspekt :placz: Beros Łomżyńskie pieseczki Fifek Logo Chip Wszystkie inne, o których nie wiemy :placz::placz::placz: Psoniu, wyjdź im na spotkanie i zaopiekuj się nimi
  6. A czy ukazał sie ten artykuł w gazecie? W sumie macie racje, nie można czekac w nieskończoność. Może allegro da jej szansę. Czas działa na jej niekorzyść. Suńka smigaj chybcikiem na górę, przepychaj się po nowy domek!
  7. Psoniu widzialaś? Dziś spadł pierwszy śnieg tej zimy. Ty w przeciwieństwie do innych jesteś chyba zadowolona, że nie musisz się w nim babrać. Jak ty nie lubiłaś zimy. Specer w śniegu? Okropność! Nawet jak były otwarte zimaądrzi balkonowe to wyglądałaś tak, żeby przypadkiem nie zaśnieżyć łapek. Wystawała ci tylko ta moja kochana łepetynka. Nie lubiłaś niczego co mokre, deszczu tym bardziej. Pmiętasz jak po opadach musieliśmy cię przenosić przez kałuże? Tak, kochana, nawet jak biegłaś i widziałaś je przed sobą natychmiast włączałaś hamulce. Ale przejść bokiem to się nie chciało co? Jasne, wygodniejszy był transport na rączkach. Wiesz jak mi tego brakuje??????????? Balbinka kica na śniegu jak zajączek. Po chwili zamiast psa, mam bałwanka. A ile potem roboty, żeby ją oczyścić? Nie można tego małpiszonka zagnać do domu. Szalałaby cały dzień. Dziś na popołudniowym spacerze tak mnie pociągnęła, że zaryłam razem z nią. Super, tylko, że teraz mnie bola gnaty. Ale żebyś ty widziała jej iskierki w oczach. Jak to maleńswto się cieszy, że jej świat przykryła biała , śniegowa pierzynka. Jest naprawdę kochana i dziekuję po raz kolejny, że ją do nas pokierowałaś. Opiekuj się nią, bo to małe, choć nie jest tak pomysłowe jak ty, to szybsze chyba od rakiety. Czasami się boje, że w porę nie wyhamuje. Kocham Cię moj kwiatuszku i bardzo mocno tęsknię
  8. Beros, teraz masz domek, najpiekniejszy, gdzie góruje miłość, a w nim twoi bracia i siostry, które cie powitały radośnie. Bądź szczęśliwy pieseczku
  9. Fifa, kochane maleństwo, do kogo się tak spieszyłaś? Całe życie było przed tobą. Tam gdzie jesteś jest pięknie, wiec bądź szczęśliwa. Psonia i inne sunie beda ci matkowały.
  10. Rasta i co u twoje pani i siostrzyczki? Zaszczekaj no tu na nich. Wiem Skarbeczku, że dobrze nad nia czuwasz i dlatego jestem spokojna, choc trzymanie kciuków nie zaszkodzi. Dla ciebie nasza śliczna
  11. Jeszcze dlugo będziesz odliczała tygodnie, miesiące, lata. Tak naprawde nigdy nie zapomnisz Bonówki. Staraj sie za wszelką cene wspominac go zdrowego, radosnego, zadowolonego z życia. Właśnie takie wspomnienia z czasem przesłonią te przykre jakimi była choroba, walka o jego życie. Kiedy opisałaś Bono siedzącego przy oknie ja , jako postronna osoba byłam w stanie wyobrazić sobie ten widok. Uwierz, to naprawdę pomaga zdusić w sobie ból. Bono .
  12. Rydzusiu, choć u schyłku życia spotkałeś wspaniałych ludzi, którzy ofiarowali ci nie tylko o dom i miłośc, ale walczyli o ciebie do końca. Teraz biegaj pieseczku po kwiecistych dywanach za TM
  13. Gremlinku, puszysta kuleczko, wiem, że jesteś teraz szczęśliwy. Pamiętamy
  14. Boże, widzisz to i nie grzmisz?????????? Co tej kobiecie była winna ta istotka? Brak mi słów, taki mauszek:placz::placz::placz: Pikuś, biegnij od razu do mojej Psoni, ona cie przytuli i pokaże najpiękniejsze łąki, których oko ludzkie nie widziało i nie skalało. A o Tego babsztyla sie nie martw. Jakie dawane, takie oddawane. Los nie rychliwy, ale sprawiedliwy. Nadejdzie dzien, że twój obraz będzie jej ciążył jak kamień.
  15. Ale z niej słodziak! Jest naprawdę śliczna. Możesz być dumna ze swoich dam. Obie urodziwe- nic dodać, nic ująć.
  16. Początkowo zaglądając tutaj czułam ból. Nie wiedziałam co napisać w wątku o Psoni, w głowie miałam pustkę. Nie potrafiłam przelać tego co czułam, swojego bólu, tęsknoty, niemocy. Cokolwiek bym nie napisała, nie było tym co chciałam przekazać. Forumowicze wyczuli, co się dzieje w mym sercu, co naprawdę czuję. Zaczęli mnie pocieszać, tłumaczyć. Rozumieli, bo przeżywali to samo i dzielili się swym doświadczeniem. Polska , to nie Ameryka, gdzie są tzw. telefony zaufania czy grupy terapeutyczne dla tych, którzy stracili ukochanego pupila i nie mogą się odnaleźć w rzeczywistości. To forum odebrałam jak właśnie taką terapię. Wirtualnie co prawda, ale poznałam tu wielu przyjaciół, którzy podali mi rękę w potrzebie. Tego się nie zapomina, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że zobowiązuje. Nabieramy doświadczenia i mozemy pomagac innym. Zobacz, ciągle nas tu przybywa - tych zagubionych, niepogodzonych ze stratą swojego czworonoga, których nie rozumie wiekszość ludzi "głupia(i) ryczy za psem". Gdzie mają szukac pomocy jak nie wśród innych psiarzy? To co się tu dzieje, jest zarazem bolesne i piękne. Bolesne, bo dotyczy osobistych tragedii, a piękne dlatego, że nasze psy odchodząć pozwoliły nam się poznać i nawzajem wspierać. Zobacz jaka tu panuje cisza. Nikt nikogo nie wyśmiewa nie ma sporów, nie ma podziałów- jest skupienie. Dla twojej Norci, która z góry obserwuje pierwszy śnieżek w tym roku.
  17. Ona teraz pilnuje Maszy z góry i śmieje się z jej zabaw na śniegu. Wiesz , moja Psonia nie lubiła niczego co mokre- śniegu także. Przez kałuże trzeba było jaśnie panią przenosić, bo jeszcze by sobie pomoczyła szlachetne nózie. Balbinka to diabeł wcielony. Kiedy wszła dziś na spacer to widać było jej radość. Jak to małe hasało po tym białym puchu.... Nie można było jej zaganać do domu. Iri, mam prośbę, możesz wkleić zdjęcie Maszy? A może masz fotkę, gdzie twoje obie dziewuszki są razem? Bardzo bym chciała poznać Maszę. PROSZĘ
  18. Radku, nie mamy wpływu na to jak długo żyją nasze psiaki, ale mamy ogromny wpływ na to, jak żyją. Żyła z wami otoczona troską i miłością. Dobrze, ze trafiła na taka rodzinę, bo faktycznie nie wiadomo co by się z nią stało.
  19. Widzisz? Daje ci znaki, że masz się o niego nie martwić, że u niego wszystko w najlepszym porządku, teraz pora na Ciebie, żebyś wzięła się w garść, żeby nie musiał z góry patrzeć na twoje zapłakane oczka. On jest tam bardzo szczęśliwy. Pomyśl, nic go nie boli, odzyskał młodość, tryska energią. Kiedy my dokończymy swoją podróż tu na Ziemi dołączymy do nich. One o tym wiedzą. Do tego czasu pewnie rozrabiają ile wlezie, a jak się zmęczą wylegują się w promyczkach słoneczka.
  20. Rastuniu, psi Aniołeczku wspieraj swoją pańcię i czuwaj nad nową siostrzyczką.
  21. Poradzisz sobie, tylko musisz w siebie uwierzyć. Bardzo się cieszę, że nie ma jakiś niepokojących zmian. Obserwuj ją. Po za tym to wcale nie musi być atak padaczki. Na wszelki wypadek wklejam ci link http://www.vetserwis.pl/padaczka.html , choc jak znam życie już go dawno znalazłaś. Mojego męża siostra zaadoptowała w sierpniu sunie ze schroniska. Mała ma padaczkę. Po adopcji codziennie dostawała ataki. Od kilku miesięcy ( bierze leki) nie miała ani jednego:lol: I nie jesteś histeryczką, ja zachowuje się podobnie. Będzie dobrze. Trzymajcie się obie dzielnie. Jestem z wami. Puniu, opiekuj się swoją siostrzyczką i pancia. Obie potrzebuja twojego wsparcia.
  22. Stanie się, zobaczysz, ale potrzeba na to czasu. Niby czas leczy rany, ja jednak myślę, że nie leczy a zalecza. Robi to na tyle, że można normalnie żyć. Nie raz uśmiejesz się do łez wspominając swojego Aresika, nie raz zapłaczesz z tęsknoty, ale będziesz mogła normalnie żyć. Nie stanie się to dziś, jutro czy pojutrze. Pamiętaj też o jednym, że ból powoli przycicha by znów wybuchnąć. To taka huśtawka. Nie raz będzie ci się wydawało, że jesteś pogodzona z odejściem Aresa i nagle wszystko wróci. To całkiem normalne. Niektórym ulgę w cierpieniu przynosi drugi pies. Ze mną było podobie. Wyszłam z założenia, że skoro kocham psy to muszę je mieć. Nieważne, że mogę znów przechodzic przez to piekło. Kocham i ryzykuję. Na tym polega miłośc do zwierząt. Szkodza, że tak szybko odchodzą. Nie mamy wpływu na to jak długo żyją nasze zwierzeta, ale jak żyją. Bogu dziekuję, że Balbinka trafiła do nas i nie musi marznąć w zimnym schroniskowym boksie. Powiem ci, że w pewnym sensie czuję komfort. Dlaczego? Nie kupiłam sobie psiaka z renomowanej hodowli, choć mnie na to stać. Uznałam, że skoro Psonia była psem ocalonym i zwolniła miejsce w domku, to naszym obowiązkiem jest ocalić kolejnego psa. Nie wiedziałam, że stanie się to tak szybko, ale nie żałuję. Kocham ponownie i to jest piękne. I pomyśleć, że mój mąż zna mnie lepiej niż ja siebie . Psotuś moja najdroższa, zawsze byłaś, jesteś i będziesz w moim sercu. Tego kącika nikt już nie zajmie. Drugi jest Balbinki. Kocham Cie moja maleńka
  23. Ukłony dla nowych właścicieli Bono. Jestesmy szczęśliwi, że trafił na tak wspaniałych ludzi.
×
×
  • Create New...