Uuuu, to moze rzeczywscie być z tym problem, z oswojeniem. Jedna maiłam taka, Wigę, po miesiącu przejęła ją ode mnie Madallena i po kolejnych 3 wyprowadziła na tyle, ze Wiga znalazła swój dom stały i ludzi, którzy nadal z nią pracują. Z kolejną dzikuską, która nigdy nie miała domu wyszedł dramat, bo odeszła u nas w gabinecie na serce ze stresu. Na sama myśl o dzikusce dostaje dreszczy.......