Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44567
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Ale co do czipów ma ucieczka tych moich suniek ?Oczywiście, że mają czipy zarejestrowane.
  2. Ależ ja tak robiłam - wyszłam do nich na ulicę, próbowałam zwrócić na siebie uwagę wołając, ale małpy nawet się nie odwróciły! Wołając, biegłam w drugą stronę, tupiąc nogami, by mnie goniły, ale to też nic nie dało.... No, nerwów ta historia nas kosztowała, rzeczywiscie ...
  3. To taka historia, od teraz nigdy nie powiem, że zagubienie się psa to wina właściciela, że pies/suczka sama z siebie się nie gubi... Kiedyś dalszy sąsiad miał hodowlę berneńczyków, i czasem szukał wieczorami po wsi swoich psów, bo "bramę ktoś otworzył i one poszły w siną dal", inny często szukał swego bernardyna, który jak spokojne wielkie cielę kroczył po ulicach idąc po prostu przed siebie... No co za głupie psy, myślałam... Wieczór, godzina kilka minut po 22. Mróz -13, śnieg, to i ostatni przed snem spacer będzie krótki. Wypuściłam Dianę i Bezię, oczywiście bez obróżek, bo tylko przy domu pochodzimy, sama powoli się ubierałam, czapka, szalik, buty... Wyszłam do ogrodu, wołam psy. Cisza. Poszłam do sadu, bo tam ulubiony kącik na psie sprawy. Ciemno, zimno, wołam - cisza. Sprawdzam na wszelki wypadek furtę przy lecznicy - zamknięta. Wracam przed dom, wołam, gwiżdżę. Patrzę, furtka uchylona! (Do tej pory nie wiem, jak to się stało, wydaje się to niemożliwe!). Wyszłam na drogę i widzę te dwie moje larwy, jak sobie idą ulicą do głównej szosy na Ostrołękę. Oczywiście zawołałam, zaćmoktałam, licząc raczej na reakcję Bezi, bo Dianka głucha. I pędzę w ich kierunku, a ulica aż się skrzy, takie lodowisko! Im szybciej chcę je dogonić, to one szybciej uciekają!... Jak zobaczyłam je przed sobą u wylotu naszej uliczki na tę szosę wojewódzką, wróciłam do domu, obudziłam Tomka, szybko się ubrał i wyprowadził samochód. Pojechaliśmy na tę wojewódzką, cisza, spokój... Krążyliśmy po okolicy, kamień w wodę. Ja wreszcie poszłam w stronę dzikiego sadu, zadupie totalne, a Tomek pojechał do ryneczku naszej wsi. I tu obie panny namierzył. Ale też, im bardziej je wołał, tym szybciej się przemieszczały. Aż weszły na dawny placyk targowy, i Tomek zastawił autem wyjście. Dopiero dały się złapać, po kolei brał na ręce i wsadził do auta. Spotkaliśmy się pod bramą. Trwało to równo godzinę. Psy zachwycone wycieczką, jeszcze do kuchni się zameldowały, że może coś by zjadły?... I teraz co by było, gdybyśmy ich nie namierzyli? I nie szukali - przez ogłoszenia, plakaty, stronę gminy (a na wsi nie szukają, biorą kolejnego od sąsiada)... Poszłyby dalej, do innej wsi, pewnie za dwa dni by chłop zgłosił do gminy, ze się plączą jakieś psy, inny by dodał, ze pewnie wyrzucone z samochodu, i jakaś pani Małgosia by się musiała nimi zająć :(
  4. Odłowiona, jak to się mówi, przez Hycla w Wyszkowie, jakoś tak na początku grudnia, bo już 16 grudnia odwiózł ją do schroniska w Ostrowi Mazowieckiej.
  5. Wczoraj do gminnego kojca przywieźli psa - chłop ze wsi zgłosił, że od 3 dni siedzi u niego na podwórku :( Podobno duży, czarny.
  6. Aha, w kale u Kamy stwierdzono nieliczne jaja Strongyloides sp. czyli węgorka.
  7. nie, nie dopisuj. Zawsze o tym mówię przy pierwszej rozmowie telefonicznej :)
  8. Już podaję: 692 781 745 i jeszcze raz dziękuję Ci bardzo za ogłoszenie!
  9. Mamy kilka nowych zdjęć Kamulki :)
  10. Będę wdzięczna za ogłoszenia - myslę, że na Warszawę
  11. No to mamy 4 lata za sobą, 29 stycznia minęły! Nasza cudna, kochana Dianka!
  12. Kurcze, jak to się nie przewidzi, jak psiak się trafi tymczasowo :( Zaciskam kciuki, by się Cukiereczek opanował :)
  13. Tak napisałam: Kama- zaczyna się rozglądać za domem na ostatnie lata życia. Jest energiczną starszą damą. Miesiąc temu opuściła schronisko, okazała się super kochaną suczką. W domu tymczasowym zrobiliśmy jej wszystkie badania. Czego oczekujemy? Szukamy Domu i Człowieka, który da jej dom (nie kojec, nie łańcuch), najlepiej bez schodów, miękkie posłanie, 4 spacerki dziennie, króciutkie, bo Kama ma swoje lata, dobre jedzenie i morze miłości ... Kama jest przesympatyczna, spokojna, cicha, bardzo posłuszna, super zachowuje się w samochodzie, ślicznie chodzi na smyczy, z innymi psami ok. Domowy, kochany, spokojny pies. Co zrobić? Napisać do mnie, przyjechać (Krasnosielc, powiat Maków Mazowiecki), wypić kawę, podpisać umowę i zabrać Kamę do domu. Oczywiście, wybierzemy Kamusi najlepszy z najlepszych, bo jej to się po prostu należy, jak...no, psu buda To co, zastanowisz się?...
  14. Dzięki, Tysiaku, już chyba sami wybiorą, pokazałam im dużo, są w kontakcie z jednym z dt w Warszawie, który przyjął dwie niewielkie suczki ze wsi.
  15. Dziś Tomek zawiózł kupale do badania, zobaczymy czy coś wyjdzie. To co, czas chyba ogłaszać Kamusię?....
  16. Dzięki, przekażę :) ja też mogę pisać, hurrrra!
  17. A tak było u hycla, chyba tylko kamień by się nie wzruszył...
  18. Dodam, że bardzo-bardzo-bardzo się cieszę, ze udało się uratować przed schroniskiem starego owczarka :) pokazała mi na fb Marzenka (ta sama, od Kamy :) ) ONka w klatce u hycla w Wyszkowie. Stary, smutny, biedny.... Udostępniłam na 3 grupach owczarkowych, fb aż się zagotował od wpisów, pytań prób pomocy!... I padła propozycja dt w Serocku, ale że hycel miał w południe odłowione psy wieźć do schroniska, a tu już była godz. 11, to psa przechwyciła Ewa Strzeszewska z TOZ :) i teraz - tadam! Piesio jedzie do dt!
  19. Patrzcie, zgubiło się kilka wpisów?! Ale mogę pisać, przez kilka dni nie było to możliwe. To pokrótce - Kama po badaniach, miała takie szybkie usg - raczej nie wykazało zmian, może tylko małe rozdęcie w końcowym odcinku jelita grubego plus słabe ze starości mięśnie brzucha = utrudnione wypróżnianie. Rezygnuję z rentgena, bo nic mi nie da wiedza, czy Kama miała połamaną miednicę, czy spondylozę czy jeszcze coś, bo tego nie da się leczyć. Kama w samochodzie cudo, sama wskoczyła, jechała sobie leząc na tylnym siedzeniu, głowe oparła na moich kolanach. Za to u lekarza...podniecona, biegająca, 3 osoby pobierały jej krew. Ale jak pomyślę, że w schronie robili jej lewatywę, to aż nie chcę myśleć, jak, i może dlatego gabinet źle się psu kojarzy. Kupale się unormowały, pozbierałam z 3 dni i jutro Tomek zawiezie do dr Magdy na badanie na parazyty. Tak na wszelki wypadek. Aha, morfologia ok, ale jest za dużo białych ciałek krwi, jakby jakiś stan zapalny się toczył. Koszt tych wszystkich badań pokryła moja Siostra Ania, jeszcze raz dziękuję! :) Tu jeszcze tylko trochę się boi... A tu-panika!! : )
×
×
  • Create New...