Ja myślę, ze tej fundacji potrzebna będzie pomoc, i to nie wolontariuszy z ulicy, choć to tez ważne - ale Wasza, fachowa. Zwrócili się o taką pomoc, rady, podpowiedzi?
Pomożecie im, prawda?
Bo naprawdę będzie tragedia....
Przy szwie ma mały krwiak, który oczywiscie musi lizać! Kolejna koszulka w robocie, z krótkimi rękawkami, by nie wsadzała ryja w dziurę pod koszulkową pachą.
A poza tym jest bardzo kochana, trzyma się nogi, rozdaje buziaczki i jest naj naj.
To tyle, co płaci nasza gmina....... Pomagam jak mogę biorąc psy do siebie za koszt leczenia i sterylizacji, ostatnio nawet karmę mi pozwolono (nawet, poproszono!) kupić za 52 zł na fakturę gminy. Moze to lepszy pomysł, niz schronisko?
Mam jeszcze takie zdjęcie Pelasi na trawie, z bokserczką Jessiką - obie w naszym sadzie, po sąsiedzku sobie leżą. Jessika dołączyła do swojej ukochanej Pelasi 15 listopada tego roku.
Nasza Milusia po czwartkowej operacji tez nie jest super. Nie mam tak duzego kaftanika i robię z jakichś koszulek i tasiemek urzadzenia, a szew jednak zaogniony i rozlizany. Postawa to ubranko posterylizacyjne, nawet, jeśli cześć suczek obejdzie się bez niego, to dla własnego spokoju trzeba mieć. Dobrze, ze choć lekarz na miejscu.