Pracuję dzielnie spisując gospodarstwa rolne. Fajnie, ale.... Takiej biedy jak koty na wsi to nie ma żadne zwierzę. U nikogo (!) nie wiedziałam, by kot był w domu, a o kuwecie nie ma co marzyć. Zalęknione, osowiałe, szczupłe (żeby nie powiedzieć chude), chowające się po oborach i szopach, jak najgorszy gatunek zwierzaka. Koteczka wielkosci pólrocznego kociaka sama już jest matka gromadki kociąt, które z trawy spoglądają z zatrwożeniem. Kociaczek kilkutygodniowy noszony i "tulony" przez energicznego trzylatka, kotki z kocim katarem, osowiałe przy garażu. Małe to wszystko, chude, jakieś takie skulone, po kilka na każdym podwórku.