Rano było ładnie, zdążyłam wypić poranną kawę na tarasie w słońcu. Teraz leje, ale też sobie na tarasie "obrzucona" psami siedziałam :) Mam dzid niedzielę i nie robię NIC!! Nawet obiad gotowy, wczorajszy. Od jutra mam dwa tygodnie urlopu i zrobie do konca tę pracę zleconą, na spokojnie. I nie muszę przecież wstawać o 6.00 rano.