Aktywowałam ogłoszenia i czekam na telefony :p
Wprowadzenie do domu nastąpiło wczoraj wieczorem. to znaczy krótkotrwałe.
Wczoraj po południu zaczęło grzmieć, ciemno się zrobiło, grozą powiało..... Zamknęłam Kenię i Sońkę w kojcu (maja dwie duże budy) i schowałam się do domu, bo już zaczynało podać. Stoję w oknie i patrzę, a Kenia w deszczu stoi sobie przy furtce kojcowej, patrzy błagalnie na dom i poszczekuje..... No to wybiegłam, otworzyłam kojec, Kenia w podskokach przyszła za mną do domu. Położyła się w przedpokoju przy drzwiach wejściowych i jak się deszcz uspokoił, wyszła na taras.