Wróciłam do domu z duszą na ramieniu... Worek leżał zaraz za furtką, chyba przerzucony. I każdy z 4 rogów ogryziony! Małpa jedna, zamiast 1 dziury, zrobiła 4! Przytargałam do domu, sypiac trochę po drodze chrupkami, zakleiłam taśmą i po krzyku.
Jak wracałam, wkurzyła mnie jedna baba na ulicy mówiąc, że Sebuś rozpowiada, jaką to krzywdę JA zrobiłam Cezarowi (ten biedny ON, co odszedł po tak nieludzkim życiu u tego żula), że mnie do sądu poda!! Szłam ulicą i klęłam na głos, co mi się nie zdarza.