Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44557
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Wczoraj już lepiej - wprawdzie siusiu w domu, ale kupal na spacerze, i ogon się podniósł
  2. W niedzielę już po 9.00 rano przyjechała pani Weronika z mamą. Rozmowy oczywiście o zwierzętach, pokazywanie zdjęć, rozdawanie smaczków naszym psiakom. Koleś jakby wyczuwał, ze to o nim mowa, trochę się cofał przed ręką. Ale pani Weronika siedząc przy stole nawet na niego nie patrzyła, tylko podawała smaczek na wyciągniętej ręce. Podziałało i Koleś brał smaczki, na wyścigi oczywiscie z Bezią i Igusią. Potem spacerowaliśmy po ogrodzie, Koleś pobawiła się ze szczeniakami Mazowszankowymi (na weekend u nas), a potem... Założyłam drugą obrożę, dałam ulbubione 3 zabawki, trochę karmy i puszek, kocyk, na którym spał i na rękach go wniosłam do auta. Z tyłu była przygotowana psia mata, posłanie, nowe zabawki, kocyki. I pojechał... Wieczorem miałam relację - że na razie jego miejsce jest pod stołem, że na razie nie chce jesć, ale że go wszyscy pokochali i ze dadzą radę tym psim smutkom.
  3. W niedziele ma przyjechać rodzina zainteresowana Kolesiem Jeden telefon rzeczowy, normalny, sympatyczny. Wizyta pa w wykonaniu mojej córki Agi wypadał pomyślnie, to niedaleko od niej.
  4. Na razie nie, dziękuję - ogłaszam na Warszawę i wyróżniam co tydzień
  5. O, jaka niespodzianka! Dziekuję serdecznie!
  6. To wieś, Maryniu - tu nie ma wspólnych spacerów, pies na łańcuchu przy budzie, dwa mniejsza "luzem". Ale dobrae karmione, zadbane, jak na wieś mają dobrze.
  7. U nas bez zmian - zero zapytań. Wyróżniłam kolejny raz ogłoszenie na tydzień.
  8. Nie, nie wchodzi to w grę, jej psy nie zaakceptowały przybysza, a i teściowa się złości na Kasię, że ta "taka wrażliwa"
  9. Do kojca gminnego przywieźli psa, bardzo podobny do Kolesia. Kobieta, która go zgłosiła (do mnie dzwoniła w piątek, do gminy w poniedziałek) aż płakała - bo taki uroczy, przymilny, bawi się z dziećmi, przynosi piłeczkę...ale pani ma 3 swoje, jeden z nowotworem, nie może zostawić kolejnej biedy. Konfirm i Irenas znają tę panią Kasię, zawsze pomaga i psom, i kotom.
  10. Na razie nikt nie pyta o niego. A Koleś się zadomowił sadząc po zabawach z Bezią - szleją na całego! - i po noszeniu w ryjku co tam wpadnie pod drodze (kapeć, sandał, moje rajstopy z niedomkniętej szuflady, szorty). Nie niszczy tych rzeczy, ale wynosi na trawnik
  11. Pod kolano, jest drobnej budowy, szczuplutki.
  12. Taki jest kawaler z niego śliczniutki Na szybko z tym zdjeciami ogłosiłam go rano na Warszawę i wyróżniłam za 16 zł z groszami.
  13. Dziś rano było uroczyste zdjęcie taśmy z psiej obroży Teraz już będzie tyko lepiej, a i podłogę oszczędzę, bo Koleś ciągnął za sobą tę taśmę, czasem zabłocona, czasem posikaną...
  14. My do pani Łabędź, czy już zniosła jajko... ale rzeczywiście to było 1 pierwszej klasie.... Dziś się widzimy - szczepienie psiaczków
  15. Sama jestem w szoku, ze to taki fajny piesio! Ale jeszcze trochę pracy nas czeka - żeby nie bał się ręki wyciągniętej w jego kierunki, żeby przybiegał na zawołanie, a nie tylko, kiedy on chce itp. Dobre zdjęcia i jadziem z ogłoszeniami!
  16. Wczoraj Koleś do południa został w domu z naszymi suczkami. Jedna kupa, jedno siku i nadgryziona listwa przy schodku. Wielka radość z mojego powrotu! Do miski nadal boi się podejść w obecności człowieka - stawiam jedzenie i odchodzę kilka kroków. Po smaczek z ręki też albo podejdzie, albo nie - chwyci ząbkami i ucieka. Po południu musiał zostać na 3 godziny w kojcu. A potem otworzyłam kojec i Koleś... biegał przy mnie, dał się pogłaskać, bawił się z Bezią i wszyscy razem weszliśmy do domu! Jeszcze nie zdejmuję tej taśmy przypiętej do obroży, ale niedługo tak zrobię. W nocy idealnie - cichutko i czyściutko. Otworzyłam rano drzwi i wszystkie psiaki wyszły do ogrodu. Za chwilę wróciły drzwiami od tarasu i czekały na śniadanie Teraz to inny pies! Jak opowiadam Ani, to nie chce wierzyć! Drzwi do ogrodu otwarte, Koleś wchodzi i wychodzi kiedy chce, a że gorąco, kładzie się pod stołem w salonie na gołej podłodze. Nad dworze biega swobodnie i co jakis czas przychodzi do mnie, przytula się do nogi i można go pogłaskać (!) Takie to zmiany u nas!
  17. Nadrabiam zaległosci w czytaniu wiesci Jak sobie dajecie radę w te upały? Całe szczęście, że nasz - północne Mazowsze - w strefie chłodniejszej...
  18. Niestety, zawsze się taki debil trafi, dowcipniś cholerny! Wiem, że ciężko dojść do siebie po takiej rozmowie, ale olej gościa i czekamy na normalnych ludzi ...
  19. Udaje się i bez tej drugiej osoby Wczoraj wychodziliśmy 8 raz na dwór. Za każdym razem ciut lepiej, choć przypinanie smyczy jest w kątku, gdzie Koleś próbuje się schować. Dwa ostatnie spacery - spokój, smycz luźna. Przed snem spacer do sadu i wreszcie wyczekane siuśki! Powrót spokojnie, wejście na schodki i do mieszkania na luźniej smyczy! Cuda prawdziwe! Ciekawa była nocy. Na wszelki wypadek pocięte stare ręczniki na szmatki. I znów zaskoczenie, pozytywne! Koleś położył się na jednym z trzech posłań w holu i tu go zastałam o 7.00 rano. Czy dreptał po domu, nie wiem, bo śpię z jaśkiem na uchu (takie odwieczne przyzwyczajenie), ale jak w nocy wstałam do łazienki, to z posłanka zamerdał się ogonek. Rano była kupa w kuchni, ale poza tym nic. Szybko się ubrałam i na smyczy - luźnej! - spacer do sadu. Zrobione siusiu, zaraz potem kupal. Ogonek nadal nie merda się, ale to dopiero drugi dzień ćwiczenia. Śniadanie dałam w miseczce w drzwiach do kuchni, i żeby się psiak nie bał, wycofałam się pod lodówkę. Zjedzone, wylizane! Za chwilę trzecie wyjście. Jutro mam zabiegany dzień, bo praca, potem lekarz, pomyślę, co z psem zrobić.
  20. Agat21, tak blisko Sielca byłaś, nie zajrzałaś do nas....buuuuu....
  21. Od początku chodzimy "całym stadem" po ogrodzie i sadzie. Jak był bez smyczy, to biegał koło moich psów, i z rozpędu raz czy dwa wszedł razem z nimi do domu. Dziś nie odpuszczam - Koleś w domu i co dwie, trzy godziny wynoszę go na dwór. Czasem drepcze kilka kroków ZA mną, próbuje pędem mnie wyminąć, i na szarpnięcie smyczy kładzie się. też w domu, i jak odejdę, zajada. Dziś i jutro jestem w domu, spróbuję zostawic w domu na noc. Raz już była kupa i siuśki w kuchni, na dworze nic nie zrobił. Nadal przerażenie w oczach ...
  22. Wieczorem nie udało mi się złapać Kolesia, ale chłopaka przechwyciłam rano, po pierwszym - owocnym - spacerze. Wniosłam go do domu na rękach. Jest bardzo niespokojny, rozbiegany, drepcze cały czas. Ale śniadanie zjadł w holu, a nasze suczki zamknęłam na ten czas z miskami w kuchni. Przypięłam najdłuższą smycz, jaką mam, i wyszliśmy na dwór. Otwarte na oścież drzwi i schody pokonał od razu, ale zaraz zapadł w krzaki i tak sobie przestaliśmy 15 minut. Wzięłam go na ręce i postawiłam na chodniczku przed domem. Znów w panice kilka kroków i w krzaki. Po kolejnych 15 min na ręce i do domu.
×
×
  • Create New...