Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44557
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Ej, nic z tego nie będzie potrzebne! :) Dziewczyny od wczoraj maszerują zgodnie na dwór, wracają ramię w ramię, pełna zgoda i kultura! :)
  2. On tak podobny do naszej starenkiej Zulki, jak brat bliźniak...
  3. He, he, choć do tego naszego ogrodu pasuje każda bieda :) - może sobie pochodzić, pobiegać, poszaleć (o ile nie jest to jakaś malizna, co między sztachetami bramy nie wyjdzie :) ) Alma ma niesamowity ogon, takiej pięknej puszystej kity to dawno nie widziałam!
  4. O ile pan Paweł z tego domu zainteresowanego psem wytrwa w staraniach o adopcię Almy (brzmi jak staranie się o rękę panny!) to zaproszę go w ten długi weekend do nas. Niech zadecyduje. A teraz niespodzianka! Tadam!! Obie pannice na spacerze - zaczynają się bawić ze sobą, nie ma scysji i konfliktu. Alma jest nadal bardzo uległa, pokazuje Dianie co chwila brzuszek. I oczywiście obie znalazły miejsce świeżo skopanej ziemi przy moich dwóch słabiutkich hortensjach, gdzie nasz kot Borys sobie zrobił kibelek... cóż, znalazły i podzieliły się kocim smakołykiem, bleeee....
  5. Aha, i ten pan z Warszawy dzwonił ponownie, pytał o zdrowie Almy i nadal podtrzymuje chęć adoptowania jej. Przed nami jednak jeszcze trochę socjalizacji małej, poobserwowania i zdrowia, i zachowania.
  6. Ta szczenięca poddańczość Almy jest wzruszająca - tak chce sobie zjednać przychylność Dianki :). Ale jak zarzuciła jej łapki na szyję, została skarcona! Aż takiej poufałości sułtanka Diana nie lubi. Siedziały wieczorem grzecznie przy mnie, jak rozmawialiśmy z dr Pawłem (choć po chwili poszła "do siebie" do kuchni, na posłanie). Podziękowałam mu bardzo, zapłaciłam 220 zł za leki, bo za czas i przyjazdy nie chciał ani grosza. Dziś jeszcze czekają Almę 3 zastrzyki, Galastop i te tabletki z żelazem. Kosztami leczenia obciążymy nasz Urząd Gminy, w końcu to pies bezdomny. Już powiedziałam o tym leczeniu naszej pani sekretarz. Tak było w niedzielę:
  7. Wczoraj Alma już zaczęła jeść. Wprawdzie jednym zębem, jak to się mówi, ale 3 razy po odrobinie gotowanego zjadła. Razem z 2 tabletkami Hemovetu z żelazem. Dziś też dostała ryż z kurczakiem. I już nie chce siedzieć w kuchni, postuluje cienkim głosikiem "wypuść mnie, ja chcę do ludzi!". Wypuściłam "na salony" - spotkanie z Diną już spokojne, obie merdały ogonami. Alma aż lizała po pysku Dianę, łasiła się, mało jej na szyję się nie rzuciła. Myslę, że będzie dobrze.
  8. Zaglądam z zaproszenia Inki, ale tyle tylko mogę zrobic :(
  9. Ineczko, trzymaj :) Wczoraj Diana wmaszerowała do kuchni, energicznie podeszła do posłania Almy, a ta podniosła się, zaczęła machać ogonem, pochyliła łepek, bardzo poddańczą przyjęła postawę. A jeszcze kilka dni temu warczała i pokazywała swoje śnieżno białe ząbki. Diana ma taką dominującą minę, te uszy stojące, ten ogon wyprostowany, ze po kilku chwilach takiej konfrontacji wolałam jednak Dianę wyprowadzić spokojnie z kuchni. Jak sobie wyobraziłam, ze się coś zrobi tej biedulce, to....
  10. Dr Paweł podłączył kroplówkę i pojechał do domu po Torekan w czopku, podał suni. Siedziałam z nią wczoraj i z kroplówką do 22.30, schodziła półtorej godziny. Podałam siemię najpierw łyżeczką (ale tak sobie mi to szło), a potem 4 razy strzykawką, tak rzeczywiscie po 5 ml. Alma spokojnie przespała noc, rano powitała mnie machaniem ogonka i zerwaną taśmą zabezpieczającą wenflon. Kurcze, nie mam wprawy.... Dobrze, ze Paweł zostawił tę taśmę na rolce, zawinęłam solidnie. W każdym razie mam taką nadzieję. Zainteresowała się jedzeniem z puszki, które dawałam kotu, więc dostała odrobinę gotowanego kurczaka z wczorajszym moim makaronem. Nadal jestem sama do wieczora, wyszłam do pracy, psy zostały. Oczywiście myślami siedzę tam i na zapas się martwię :(
  11. Zaraz zaparzę siemię i spróbuję jej podać łyzeczką. Co do kosztów, zobaczymy, jak je dr Paweł podsumuje, i pomyślimy, co z tym zrobic. Mam 200 zł od Mazowszanki na tymczasy, bo 100 przeznaczyłam wcześniej na żarełko Pyzy.
  12. Jak dobrze, ze jesteście! Irenasie i Krysiu, dziękuję za chęć pomocy - gdyby nie ta obecność dra Pawła (z nieba mi spadł!!) to na 100% bym do Was uderzała o pomoc z dowiezieniem suni do lecznicy. Paweł przyjechał wcześniej niz zapowiedział, w południe, podłączył kroplówkę, akurat w momencie, jak przyjechali państwo obejrzeć Pyzę. Sam się zajął sunią, siedział przy niej w kuchni, podczas gdy ja rozmawiałam i "wydawałam" w salonie Pyzę do adopcji. Potem wypuściłam Almę na dwór, zjadał trochę trawy, w domu popiła wodą i znów wszystko zwróciła :( , dobrze, ze na podłogę w kuchni, łatwo posprzątać. Pije wodę, ale tak delikatnie, końcem języka. I nic nie je. Dałam jej trochę rosołu, też nawet nie spojrzała. Koszty to juz ponad 200 zł.
  13. Krysia ma rację. Poczekamy, zobaczymy. Wczoraj Alma wymiotowała dwa razy, żółcią i śluzem. Do tego zasiusiała materac. Mam więc co robić, zmieniając, piorąc i susząc. Pan dr Paweł przyjechał wczoraj do nas dobrze po 22.00, bo dobrota w międzyczasie pojechał do Przasnysza do lecznicy zbadać krew, którą pobrał przed podaniem kroplówki. Mocznik i kreatynina w normie - więc to nie nerki, zrobił rozmaz. I jest i Babeszia, i Dirofilaria, i bakterie pałeczki, które też prawdopodobnie wprowadził kleszcz. Zaszło podejrzenie, że sunia nie dostała Imizolu w Ostrołęce. Ale wtedy by nie przetrzymała tych 12 dni do dziś, bo czerwone ciałka poleciał na łeb, na szyję. Wiec to jednak rzadki przypadek, że po podaniu Imizolu babeszia się namnażała nadal. Lecznice warszawskie często podają Imizol powtórnie, co mi wydawało się niepotrzebnym naciąganiem na koszty. Ale jednak są przypadki, że tak trzeba. Paweł przywiózł też tabletki krwiotwórcze z żelazem, zaraz podam dwie do pyszczka, i Galastop. Dobrą wiadomością jest to, ze w nocy wypiła wodę. Ale znów mokre posłanie, właściwie koce (rzadkie wymiociny) - już uprane się suszą. Apetyt nadal zerowy. O 14.00 przyjedzie Paweł, pewnie kroplówka nas nie minie :(
  14. Jednak Diana ciężko się przekonuje do Almy. Już niby było powąchanie nos w nos, już spotkanie w ogrodzie, już poddańcza postawa Almy z brzuszkiem do góry, to jednak ta małpa cała spięta, wyczekująca. Nie ufam jej nadal. Kieruję ruchem wyjśc i przyjść sama, pod nieobecność Tomka, ale co to znaczy wprawa :)
  15. Jest zimno i wietrznie, ale słonecznie przez cały dzień. Taki do spacerów :)
  16. Farciary, naprawdę! I obie podobne, ta od Elik, i ta Tolusiowa :)
  17. Niunia jest na lekach - 3 godziny pod kroplówką, antybiotyk, Galastop. Oczka zapadły się, oczywiscie zero apetytu, czy nawet picia wody. Jutro powtórka. Całe szczęście, ze jest w pobliżu młody wet Paweł, bo ja nawet kroplówki nie umiałam podać....A Tomek wyjechał przecież raniutko do Warszawy na zjazd krajowej izby lekarsko-wetrynaryjnej, zostanie do poniedziałku, bo prowadzi 2 sprawy sądowe. Wypuściłam Almę na siusiu, to nawet zaszczekała na coś na drodze :)
  18. Alma coś niewyraźna, nie chce jeść. Rano ledwie liznęła mięsko z puszki, a obiadu nie powąchała, choć to gotowane mięso z ryżem. Prawdopodobnie jest to opóźniona reakcja hormonalna- ma powiększone cycuchy i lekki wypływ z pochwy. Podaliśmy leki. Zobaczymy, jak będzie jutro. aha, był pierwszy telefon w jej sprawie. Warszawa, mieszkanie w bloku, rodzina z dwojgiem dzieci 5 i 7 lat, działka pod Warszawą. Oczywiście poprosiłam o telefon za 3, 4 dni, bo pies coś niewyraźny.
  19. Jutro raniutko Tomek wyjeżdża do Warszawy, wraca po tych swoich sądach i zebraniach w poniedziałek wieczorem. Zostaję sama jak paluszek. Więc nie będę miała rąk do pomocy do przytrzymania psa, podczas gdy drugi wychodzi i wchodzi. Siłą rzeczy muszę spróbować stado zjednoczyć.
  20. https://www.olx.pl/oferta/roczna-alma-suczka-w-typie-owczarka-belgijskiego-tervuerena-CID103-IDlJPJs.html
  21. Szwy zdjęte bez problemu, bez słowa skargi. Cudo, nie pies :) Zrobilismy kilka zdjęć. Kto ma pomysł na tekścik do ogłoszeń? Proszę o pomoc... Zaraz ją ogłoszę na OLX, zbliża się weekend, może ktoś zajrzy.
  22. Dziś się spotkały w kuchni, i to raczej Alma dała znać, że o jedną sunie w kuchni za dużo. Nadal je izoluję, nie ma problemu. Niedługo wypuszczę je do ogrodu, tylko wtedy zamknę w domu Pyzę, by "nie podbijała bębenka".
×
×
  • Create New...