Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44557
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Bardzo możliwe, ze tę łapę ma przeciętą przez drut, może wnyk? Tomek oglądał ją, już się goi, ziarninuje. Gdyby pies był w innych warunkach, domowych, inne by było gojenie... A życiem naszej Tosi jest jedzenie... ciągle pilnuje, czy nie znajdzie czegoś do zjedzenia. Biega po kuchni i pyta: "co masz, co w ręku trzymasz?Da się to zjeść? Pokaż, pokaż! a co tu upadło? Zjem! nie, to skórka od pomarańczy..., a na stole, co to? Do zjedzenia?" i tak cały czas. Nawet wodę jak pije, to całą sobą, głośno, dużo, jakby zaraz jej tę wodę miał ktoś zabrać. Noc była spokojna, bez niespodzianek. Ale gdzie spała, tego nie wiem, chyba w kuchni na posłanku. Nasze suczki dotrzymują nam towarzystwa w łóżku, ale Tosia tego nie widzi, bo..boi się chodzić po panelach i nie zajrzała jeszcze do sypialni :) Potem o szóstej rano wyszły wszystkie na dwór, i stadem wróciły po 15 minutach na śniadanie. No i niunia znów zaprowadzona do kojca na te kilka godzin, tym razem ze smaczną kością szpikową.
  2. Oj, bardzo mi przykro.........Yunona, przytulam ...
  3. Kryś...prośba serdeczna - a zrobisz małe ogłoszenie na OLX o tym znalezionym koło Krasnosielca psie?...moze ktoś go szuka. Proszę........
  4. Aha, i już wiem więcej o historii Tośki. Ona się przybłąkała wcześniej, niż mi baba przez telefon powiedziała, że po sylwestrze. Ojciec tej baby mówił Tomkowi, że już dawno była u niech na podwórku, i "taka mądra ta suka, że tylko gadać nie umie". Ale domyślamy się, że dostała cieczki, a ludzie mają dwa duże psy, zaczął się kłopot, i stąd telefon do mnie i następnie do gminy...To tylko nasze przypuszczenia, bo jakoś prawdy ciężko się dowiedzieć od ludzi...
  5. Z jodyną spróbuję, bo chyba Tomek ma jodynę w lecznicy. A dużego psa zgłosił chłop w sobotę do Tomka, ze wszedł mu do kurnika i nie chce wyjść... I wczoraj go panowie z ZGK odłowili i odstawili do kojca gminnego. Dowiedziałam się wczoraj od pani sekretarz na naszych ćwiczeniach, bo chodzimy obie. Ale czy to pies, czy suka, jaki? tego nie wiem...
  6. Małpeczka Tośka potrafi nie tylko chodzić po siatce jak kot (całe szczęście, że było to w kojcu, nie na placu), to jeszcze otwiera drzwi z klamki. Wieczorem zamknęłam ją w przedpokoju, po chwili maleńki szczęk zamka i Tośka na salonach. Ale dała pospać, nie piszczała, ale rano czekała w kuchni solidna lupa. Też jeszcze mazista, ale szara tym razem. Teraz znów została w kojcu. W gminnym kojcu kolejny pies, ten z kurnika...
  7. A tego nie wiem... Zapytamy Irenkę o to... A ja gapa, nie zmieniłam tytułu wątku! zaraz to zrobię
  8. Tomek podglądał Tosię w ciągu dnia, spała w budzie, była cicho. Zaraz po pracy wypuścił ją z kojca, wielka radość, że jest z nami. Kupy nadal takie sobie, podajemy Nifuroksazyd. Tośka ma cieczkę... Na razie jej nie kąpiemy, bo znów może w nocy chcieć na dwór. Wieczorem wytrę ja mokrą ściereczką, na razie musi wystarczyć.
  9. Fred jest kopią naszej Dianki! Śliczny, szczęśliwy pies :)
  10. Wczoraj zabraliśmy Tosię do siebie. przede wszystkim chcemy zobaczyć, jak się zachowuje, jak traktuje inne psy i kota, i co z tym jej żołądkiem. Po pierwsze - bardzo ładnie jechała w samochodzie, cichutko przycupnęłą na podłodze przy moich nogach. Po drugie - ładnie chodzi na smyczy, jakby to robiła od zawsze. Tomek ją wziął na ręce przed domem, a ja wypuściłam nasze psy. Dianka bardzo zainteresowana ją obwąchała, Czarusia szczekała jak szalona, ale przez chwilę, suczki małe-stare nawet nie zwróciły uwagi, one raczej się boją większych i nieznanych psiaków... Potem Tomek ją postawił na śniegu i było obwąchiwanie, trochę dominowanie Dianki (chwyt za kark, jak szczeniaka), ale nadspodziewanie spokojnie to przeszło. W domu absolutnie nie bywała przedtem. Po panelach ślizganie się, kurczowe trzymanie się pazurami, ale do miski z wodą zaraz trafiła bezbłędnie. Dużo pije i ma apetyt, ale jak wychodziłyśmy do wieczora 4 razy, to były 4 nieładne kupale. W nocy zamknęłam ją w przedpokoju. Obudziła nas po drugiej godzinie, piszcząc i drapiąc do drzwi wyjściowych. Założyłam kurtkę i buty, wyszłyśmy, zaraz zrobione psie sprawki na pierwszym trawniku. Rano powtórka, po szóstej. Rada w radę, co z nią zrobić, jak wychodzimy do pracy (ja ma m dziś zajęcia kulinarne z kobietami na wsi, muszę mieć spokojną głowę...) Tomek zaprowadził ją do naszego kojca w sadzie. Jeszcze nie zdążył zamknąć furtki, jak się rozległy płacze, szczekanie, piszczenie, i wchodzenie na siatkę, jak kot! ... Nie mam wyjścia, została w tym kojcu do naszego powrotu :(
  11. He, he :) w kojcu gminnym kupa na kupie, nikt do wczoraj nie sprzątnął, a sunia jest już ponad tydzień :(. Dziś pojedziemy po pracy i się zobaczy, co się da zrobić ;)
  12. i jaki dzień wybieramy? moze być niedziela 4 lutego?
  13. Odrobaczenie jutro drugi raz... Ale dziś...no, zobaczymy, nie chcę się uprzedzać wypadków.......:)
  14. Mam prośbę, Drogie Dogomaniczki:) Jako że nasz tradycyjny Starbucks jest w weekendy zapchany i trudno o stolik, tym bardziej dla grupy około 10-osobowej, to może macie jakieś sympatyczne miejsce w Warszawie, spokojne, gdzieś z "mojej", makowskiej, strony Warszawy (by dojechały konfirm i Irenas) ?... I zeby można było zaklepać stolik na popołudnie, posiedzieć przy herbacie, kawce?
  15. Pani wczoraj napisałam SMS, że Kajtuś jest zadomowiony, śliczny, i kochany. ale jeszcze niestety, suczka rezydentka go nie polubiła...
  16. Na razie w kojcu tylko Tosienka - wczoraj, dziś kolejne wizyty zjedzeniem. Ale kupy w kojcu brzydkie, cuchnące... Pewnie jest tak, że ona albo nic nie je, albo panie podrzucają jej resztki zupy, obiadu itp. Ona pochłania każdą ilość i to bez gryzienia. Takiej żarłoczności to ja chyba nigdy nie widziałam........
  17. Aguś, przytulam do serca.........
  18. Nie, nie tajemnica - pytałam Marysię, jako speca psychologii zwierzaków o ewentualny tymczas dla Czarki...
  19. Zulka pozdrawia :) Całkiem żwawa z niej staruszka, a zimą się cieszy jak dzieciak :) Ulubione miejsce oczywiscie pod karmnikiem dla ptaków, bo moze coś spadnie?... :)
  20. Cisza. Ogólnie były ze 4 telefony - ostatni to od pani studentki wet. Po 2 dniach napisała SMS, ze jednak nie da rady się zająć Czarką i życzy jej dobrego domku... Powoli tracę nadzieję na dom, który się nią zajmie, jak my, ja czy Krysia. A tymczas mi się zablokował tym samym, w kojcu gminnym czeka ta chuda bieda... Jeszcze mam nadzieję na odpowiedź od MarysiaO..........
  21. Wczoraj nie udało się znaleźć czasu na podjechanie do kojca, mam nadzieję, że głód wygra i Tośka zjada tę sucha karmę?... Rano juz gotowałam gar udek kurzych z ryżem i marchewką, pojedziemy po południu. Wczoraj podobno zgłoszony duży pies, który skrył się w ...kurniku jednego z gospodarzy, i nie chce wyjść...Ale czy go przywieźli do kojca, czy został u chłopa, nie wiem...
  22. No właśnie, te maluchy, jak Zulka i Nusia wcale nie schodzą z chodniczka. Jest cały w śliczne żółte wzorki, bo Nutka to tylko lekko przyhamuje robiąc siusiu i tę czynność wykonuje podnosząc tylne łapki i idąc na przednich :)
  23. Na tym ostatnim zdjęciu jest nawet Zulka, lat 16, rzadko jej się zdarza aż do sadu z nami dojść. Ona zazwyczaj drepcze dookoła domu robiąc wszystko co trzeba na chodniczku :). Czarusia czasem i ją próbuje zaktywizować do zabawy, ale kończy się to płaczem naszej starowinki...
×
×
  • Create New...