Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44579
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Poker, to nockę miałaś z głowy... Nie bój się na zapas, najważniejsze, że dałaś jej tymczas i suczka trafiła w najlepsze miejsce.. Tylko te guzy...mamo, gdzie to psiątko było, u kogo?... A głuchota to moze przez zapaprane uszy, albo też jakies polipy w srodku?
  2. Nesiowata, a o której Ty Dziewczyno wstajesz?? Wpis około 5 rano... he, he, pewnie pobudka psio-potrzebowska?
  3. Ja też przytulam i życzę Wam obu sił...
  4. Spotkanie najprawdopodobnej na ul. Grójeckiej, niedziela godz. 16.00
  5. Psiaka pewnie pokiereszował jakiś pies...
  6. No, wiedziałam :) Ładnie się wczoraj przedstawiła, prawda? Podchodziła do głaskania, nie szczekała, nie panikowała.
  7. Wiszą plakaty w sklepach i na tablicy gminnej, ale zero odzewu...pies pogodny, bardzo się ucieszył na nasz widok wczoraj wieczorem, wyszedł z budy i bardzo chętnie zjadł przyniesione jedzenie. Dziś sie za niego zabierzemy, to znaczy za tę łapkę, ponowimy zabiegi.
  8. Borysiak słabiutki...przesypia całe dnie, czasem go po prostu budzę, zestawiam z łóżka na podłogę. Idzie do kuwetki, coś tam przekąsi, popije wodą.
  9. Zulka 11 lat już u nas :), czyli około 16 latem na grzbiecie. Głucha w pień, niedowidzi, ale całkiem raźna babinka z niej :)
  10. Jakoś styczeń szybko mija, ale musze być w Warszawie w poniedziałek 5 lutego, i proponuję spotkanie 4 lutego w niedzielę, zaraz po południu. Tylko, ze :nasze" tradycyjne miejsce czyli Starbucks na Bankowym jest często zapchane i ciężko znaleźć miejsce dla kilku osób przy jednym stoliczku. Może masz jakiś lokalik, gdzie by można zamówić stolik na ok.7-10 osób? To zapraszamy na spotkanie na żywo, w Warszawie 4 lutego :)
  11. Nie mam słów uznania, Pokerku...
  12. Najlepiej zobaczyć takiego ptaka post mortem - po trutce na szczury są ogromne krwawe wylewy, krew z dzioba, otworów,...
  13. O, dawno nie widziana ocelot, witaj :) Ale Donald to chyba juz na utrzymaniu właścicieli?....
  14. Boze kochany, żal tych psiątek...u nas w kojcu zakotwiczył duży, większy od wilczura, ranny :(
  15. Wiecie, jaka jest mentalność ludzi na wsi? Telefon do urzędu gminy z tej samej wsi, co ten duży pies z kurnika: "pani, a ja też mam dwóch psów, jeden to od maja siedzi, drugi od grudnia. To przyjedźta po nie...."Bo baba widziała tego bezdomnego i akcję zabierania go do kojca... Tosia dziś została w domu na 10 min - wyszłam głośno, pokrzykując "zostań, na miejsce" i ... stałam pod drzwiami. Była cisza. Jak wróciłam, dałam psom po wędzonej kurzej łapce. Potem wyszłam naprawdę, po zakupy, nie było mnie ze 40 min.I też wszystko ok. Do kojca pojechaliśmy z miską gotowanego jedzenia. I ze smyczą, za to zapomniałam telefonu i nie mam zdjeć. Pies siedział w budzie, wyszedł spokojnie z nami na plac przy ZGK, ładnie pochodził, zaczął jeść śnieg. Ja patrzę, a wiaderko po wodzie puste...nalałam wody z kranu, to pił bardzo długo...Na tę przeciętą łapę kuleje, rana jest mokra, bo ją liże. Nie mam pomysłu, jak mu pomóc :(
  16. Ojej, Asiu, to przykre :( Ale miejmy nadzieję, że to przejsciowe pogorszenie. Tak szkoda tych naszych staruszków...Borys też już ledwie chodzi, nie je....
  17. Kupy bardziej zwięzłe - i dziś w nocy na podłodze w holu :( Cieczka pełną parą, podłoga w kropki.I teraz przygarnij psa-samca...ale by był cyrk... O kojcowego nikt nie pyta. To śliczny pies, trochę w typie ONka. Nie mam czasu tam podjechać, pies musi się zadowolić chrupkami i wodą, ale Tomek musi go odrobaczyć i odpchlić.
  18. Bardzo możliwe, ze tę łapę ma przeciętą przez drut, może wnyk? Tomek oglądał ją, już się goi, ziarninuje. Gdyby pies był w innych warunkach, domowych, inne by było gojenie... A życiem naszej Tosi jest jedzenie... ciągle pilnuje, czy nie znajdzie czegoś do zjedzenia. Biega po kuchni i pyta: "co masz, co w ręku trzymasz?Da się to zjeść? Pokaż, pokaż! a co tu upadło? Zjem! nie, to skórka od pomarańczy..., a na stole, co to? Do zjedzenia?" i tak cały czas. Nawet wodę jak pije, to całą sobą, głośno, dużo, jakby zaraz jej tę wodę miał ktoś zabrać. Noc była spokojna, bez niespodzianek. Ale gdzie spała, tego nie wiem, chyba w kuchni na posłanku. Nasze suczki dotrzymują nam towarzystwa w łóżku, ale Tosia tego nie widzi, bo..boi się chodzić po panelach i nie zajrzała jeszcze do sypialni :) Potem o szóstej rano wyszły wszystkie na dwór, i stadem wróciły po 15 minutach na śniadanie. No i niunia znów zaprowadzona do kojca na te kilka godzin, tym razem ze smaczną kością szpikową.
  19. Oj, bardzo mi przykro.........Yunona, przytulam ...
×
×
  • Create New...