W lecie miałam telefon, ze Lilusia jest chora, biegunka, bolesny brzuszek. Pani radziła sie, czy zostawić ją w szpitalu na SGGW. Ale martwila sie, ze ona nie moze zostać z Lilusią, więc jak sunie poradzi sobie przez jedna noc bez pańci? :placz: dradziłam szpital, a raczej jeżdzenie na zastrzyki i kroplówki. Rozpoznano rzekomobłonnicze zapalenie jelit.
A dzis sobie z mężem rozmawiamy o tym, ze taka mała Lilusia, a miała tyle szczęścia, trafiła na niezwykłych ludzi. Po godzieni odbieram sms, ze Lilusia zdrowa, jeszcze na diecie, ale kochana, pogodna, przeurocza sunia :loveu:
czyż ja nie mam jakichś nadprzyrodzonych zdolnosci? :diabloti: