-
Posts
44557 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malagos
-
Zapomniałam zmierzyć Oriona - ale wolne dni spędziliśmy na spacerach, zabawie, gotowaniu ciepłego jedzenia, czesaniu :) Nosek jeszcze nie jest ok, strup się oddziela, ale psu to absolutnie nie wadzi. A wczoraj miał wizytę potencjalnego zainteresowanego :). Aż się zaśmiałam, po początkowym niedowierzaniu. Otóż Tomek brał w ubiegłym tygodniu worek słomy od zaprzyjaźnionego rolnika, powiedział, że to do budy dla dużego psa, i ten właśnie pan przyjechał z kolegą - szuka psa do pilnowania obejścia. He, he, chłopy stoją samochodem pod bramą, cóż było robić - Tomek wypuścił z kojca Oriona. A ten zaczął się witać z obom panami. No i nie spodobał się panu rolnikowi, bo nie szczeka.... nie takiego psa szuka rolnik :) Jak to mówią, nie dla psa kiełbasa :)!!!! Myślę, ze pod koniec tygodnia można zacząć ogłaszać Orionka, oczywiscie do najlepszego DOMU, nie obejścia z budą!
-
Rankiem poszłam do kojca, postawiłam w kojcu ciepłe śniadanie i stanęłam zboku, ale innego niż wczoraj. Po kilku minutach wyszedł psiak (mówię na niego Niuniek, ale ja do każdego tak mówię) i zabrał się do jedzenia. Jest drobniutki, na chudych łapkach, bardzo foremny i zgrabny. Waży max 6 kg. Zjadł, rozejrzał się, zobaczył mnie i szybko się schował.
-
Dziękuję, Anulko :) A wracając do Oriona - zaprzyjaźnił się z Dianką i poznał małe suczki. Trochę miał zdziwoną mine, jak obwąchiwał Zulkę, że niby jak pies, a takie to dziwne. Nutka zupełnie go zignorowała. Tak bym chciała, żeby Orion znalazł dom, nie budę i łańcuch :( Wart jest tego bardzo! Nie brudzi w kojcu, więc w domu też by zachował czystość.
-
Mały piesek już u nas, przywiozła go Marzenka z Wyszkowa. Nie mam innego miejsca dla niego, niż mała budka awaryjnym kojcu w sadzie. Lepsze to, niż pole, ale szukamy intensywnie innego domu tymczasowego! Na razie mały to obraz skamieniałego ze strachu kuki sierści :( On jest maleńki, jak moja Zulka, ale ma dłuższe futerko :(
-
Nic się nie wyjaśniło, psiaki nadal na ulicy, ganiają auta i rowerzystów :( Nikt nie pomógł. Za to jedzie do mnie psiak z pola, złapany dziś do klatki łapki po ładnych kilku tygodniach psiego bytowania na polu :( Mam bardzo awaryjne miejsce w maleńkim kojcu w sadzie, z małą budką. Lepsze to niż nic :( Jak już Marzenka go przywiezie, pokażę zdjęcie,
-
I co słychać?
-
Diana ma kolegę Oriona - zapoznanie wypadło dość spokojnie, Orion to młodzik i taki pogodny! Dianka dała się obwąchać, obwarczała psiaka, wskoczyła mu łapami na grzbiet, ze tu ona jest panią i dała mu spokój:) Czyli będą od dziś wspólne spacery, a nie takie dzielenie: teraz Diana i maluchy, za chwilę Orion.
-
Orion coraz fajniejszy - na spacerach podgryza rękę, wczoraj nosił patyk w ryjku :) Lubi się przytulać, przywiera do nóg, by go głaskać. Próbowałam go wyczesać starą szczotką, ale się okazało, że ...szczotka ze starości pogubiła zęby! Dziś postaram sie kupić nową, będzie i dla Dianki. W ostatnią sobotę grudnia Tomek dostał zgłoszenie o potrąconym białym dość dużym psie na poboczu szosy. Wpadł do domu, mówi: weź koc, obrożę i smycz, i pojechaliśmy do tej wsi. Psa nie było, pytaliśmy ludzi, był, leżał i poszedł przed siebie. Pojeździliśmy jeszcze w promieniu kilku km, ale bez skutku. Wczoraj wieczorem - dzwoni facet, że na jego podwórku siedzi biały pies. Rzucił mu dwa korpusy kurze (tak ludzie karmią na wsi psy...) i zjadł. Dzisiaj mają panowie z gminy odłowić biedaka, ale kojec gminny, u nas zajęta miejscówka...
-
Ja się cieszę, że w tej wsi są tacy ludzcy ludzie, że tak się wyrażę. Że psiaka (i drugiego, ONka, który znalazł dom w piątek przed Sylwestrem) przez te 3 tygodnie dokarmiali, nie przeganiali (fakt, że: "po świętach tyle resztek, i otrębami posypalim, to pies miał co jeść"....). Jak tak obserwowałam Oriona (tak mi to imię najbardziej pasuje! ) wczoraj na spacerze po sadzie, to mam wrażenie, że lekko kuleje na lewa tylną łapę i tak chodzi ostrożnie, lekko wyginając grzbiet. Jakby obity? Ale sprawdziliśmy macając co się da, nic nie jest uszkodzone. Może spał gdzieś w krzaczorach, na zimnie, na ziemi?...Dziś rano jakby lepiej, podbiegł truchcikiem do mnie, zaglądał w kieszeń (ach, te smaczki :) ), załatwił wszystkie psie sprawy i za miską ze śniadaniem wskoczył ochoczo do kojca. Dziś po powrocie z pracy znów ten nosek obejrzymy, popsikamy antybiotykiem. Witamy, Dorko :) Nie jest to jamnik, ale bardzo podobny do jamnika :)