Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44557
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Pikuś na pewno nie był nigdy w domu, nikt go nie głaskał, nie miał człowieka. Zostawiłam na nim szelki i obróżkę, żeby tylko jeszcze czas znaleźć, cholera :(
  2. Pikuś nie załatwił się od wczorajszego rana, do teraz. Zaniosłam go do kojca :( Wszedł do budki. Ma dużo słomy. Mam nadzieję, że się wreszcie w swoim kojcu wysiusia porządnie.
  3. Ale jak mam go wynieść na dwór, nie biorąc na ręce? Nie ma innej rady. Nie podnoszę Pikusia po to, by poprzytulać czy coś, a i szelki ma założone wczoraj i więcej go nigdzie nie stawiam. Ale dzięki za rady, Wasze doświadczenie i tu może pomóc
  4. On jest dzikusem. Nie miał kontaktu z człowiekiem. Ucieczka to dla niego gwarancja przeżycia, jak u dzikiego psa. Nie na darmo dziewczyny polowały na niego kilka miesięcy! Nie warczy, nie gryzie, nie mlaska, nie ziewa - odwraca głowę i chowa ją w kąt, nieruchomieje przy spojrzeniu na niego i przy dotyku. Ma o obroże i szelki. I dwie długie smycze.
  5. Porażka :( Założyłam mu szelki, stawiając sparaliżowanego ze strachu psa na stole w kuchni, przypięłam drugą smycz i wzięłam na ręce. Trochę się wyrywał, nigdy widać nie był brany na ręce. Zniosłam na trawnik, i postawiłam na ziemi. Kołowrotek w powietrzu, rzucanie, fruwanie na tych dwóch smyczach, do tego pisk, wycie, ujadania!....cyrk, to mało powiedziane. Musiałam odpuścić, i wniosłam do domu. W nocy była totalna cisza. Rano w kuchni sucho, nic nie zrobił. Podałam naszym psom miseczki ze śniadaniem, Pikusiowi też postawiłam zaraz przy posłaniu. Zabrał się do jedzenia :). Z ręki smaczka nie weźmie, odwraca głowę, unika kontaktu wzrokowego. Ale jak położę chrupkę na jego łapce, zaraz zje. Tomek wziął go przed chwilą na dwór, na tych dwóch smyczach. Trochę lepiej, bo tylko ze dwa razy tak wariował, wył i się wyrywał, potem zrezygnował i po prosu nieruchomiał na ziemi. Oczywiście nic nie zrobił, postali tak obaj z 15 min. Zaraz podam tabletkę Stressout, potem obiad. Od jutra nie ma nas po 8 - 9 godzin w domu, Tomek na robotę z badaniem krów na białaczkę i gruźlicę, ja zaczynam szkolenia po wsiach :(. Nie dam rady ogarnąć psów swoich, dwóch tymczasów, domu, zajęć popołudniowych, ćwiczeń, zebrań koła gospodyń i towarzystwa...nie dam rady :( Pikuś musi wrócić do budy :(
  6. Tak też myślę, ma taką gładka sierść i ten ryjek trochę gończego. Na wszelki wypadek, jak teraz go wypuszczam na teren bez smyczy, to pilnuję, by koty były w domu. Na ptaki pod karmnikiem poluje. Na wołanie nie zawsze wraca, ale jak już przybiegnie, to się łasi i czeka na smaczek. Za jedzenie da się pokrajać :)
  7. Dziękujemy :) Witaj, Asiu :)
  8. Wstawiłam zdjęcia do drugiego postu
  9. chyba jednak Supeł ;)
  10. Jesteś niesamowita! Dziekuję! Już piszę, co u naszego Pikusia: Zabraliśmy go rano z kojca, oczywiscie podnosząc daszek budy, bo nie wyszedł sam. Wtulił się w kąt kojca i tak dygotał, ze cała siatka się trzęsła. Ale powolutku podeszłam, głaskałam, powoli założyłam obróżkę ze smyczą i wzięłam na ręce.. Po pierwsze lecznica - obejrzenie, podanie - wreszcie!- preparatu na ewentualne pchełki, wycięcie kilku kołtunów i wyjęcie 1 kleszcza!. Tomek stwierdził, ze Pikuś jest wnętrem! I zaniosłam Pikunia do domu, postawiłam w kuchni. Wcisnął się w kącik i udawał, ze go nie ma. Po chwili poszedł na posłanie pod kaloryferem i tam tkwi do tej pory ) od 10.00, jest 17.20...) Nasze psy zupełnie go olały, nawet Diana po prostu go powąchała, z jakimś takim niesmakiem?... Pikuś odwracał głowę i nieruchomiał. to samo z kotami. Bardzo mi przypomina Zulkę sprzed 12 lat... Dałam kawałek mięsa, bo znalazłam jeszcze kilka tabletek Stressout, i jedną tabletkę przemyciłam w tym mięsku Ale zjadł dopiero, gdy wyszliśmy wszyscy z kuchni i zapanowała cisza. Podałam znów kilka kawałków mięsa na spodeczku, to odwrócił głowę. Po chwili jednak zjadł ze smakiem. Wieczorem dam wiecej i miseczkę postawię koło, a nie na posłaniu. Czeka nas wieczorny spacer na sikanko :). Mam jedne szelki, ale czy będą dobre?
  11. I ja tak myślę, pies jest energiczny, podlewa każdy krzak, drzewo, kojec, co się da. Cześć, Tysiu :)
  12. Próbę przełożyliśmy na jutro - tak mnie od wczoraj przeziębienie rozłożyło, że leżę pod kocykiem :( Ale jutro... nie ma rady! Pikuś, szykuj się chłopie!
  13. to wiem, ale zobaczymy, czy go będę ciągnąć na włoka na spacer, czy będzie lał w kuchni :( W razie czego, to wiesz, konfirmie - stoję pod Twoimi drzwiami z węzełkiem na pleckach..........
  14. https://www.dogomania.com/forum/topic/349266-~supeł-taki-fajny-a-bezdomny-u-nas-w-bdt/
  15. No, nadchodzi czas próby dla Pikusia, zobaczymy w warunkach domowo-kuchennych, kto zacz, ten niewielki kawaler :) Jedyne zmartwienie, to co będzie z załatwianiem, jak nie umie chodzić na smyczy i nie zna obroży?...
  16. jeszcze bez zdjęć, bo późno z pracy wracamy, ale watek złożyłam przed chwilą https://www.dogomania.com/forum/topic/349266-~supeł-taki-fajny-a-bezdomny-u-nas-w-bdt/
  17. Taki jest nasz Supełek :
  18. Niekończąca się historia: ledwie Orion znalazł dom, w niedzielę zabrała go fajna rodzina, a już na zakładkę w kojcu gminnym kolejny pies. Z tej samej wsi, co Orion, i kilka poprzednich. Ja to tłumaczę faktem, że ta wieś lezy obok drogi wojewódzkiej Przasnysz-Ostrołęka, lasy, pola, "dobre" miejsce do porzucenia psa :( Supeł (Sułek) to młody, dwuletni pies, średniej wielkości, ślicznie "ciepło -miodowo" podpalany, gładkowłosy, odrobinę w typie jakiegoś posokowca/gończego. Bardzo sympatyczny, przytula się do człowiek, wspina łapkami na kolana, by go pogłaskać, ale nie jest nachalny, nie skacze. Umie chodzić na smyczy, da ja sobie spokojnie przypiąć, wręcz przypada do ziemi. Ma apetyt, wsuwa wszystko, co się mu poda, i gotowane jedzenie, i chrupki. Nie umie wziąć smaczka z ręki?... Nikt go tak nie karmił?... Z naszymi psami absolutnie bez kłopotu, nawet Diana nie warknęła, na kota żywo zareagował, ale na smyczy - lekkie szarpnięcie i poszedł w inna stronę niż kot. Jedyna wada to głośne układanie i skowyt, jak siedzi w kojcu, a nas widzi przy domu czy samochodzie. Zdjecia zrobimy jak najszybciej, nawet na stronie gminy jeszcze ich nie ma.
  19. Na Oriona była jeszcze jedna pani chętna - spod Gdańska, mogąca przyjechać po niego w weekend... Ale to miał byc TYLKO ten, a nie inny pies. Trudno. Tu mam Oriona przynajmniej "pod ręką" i kontakt na żywo z właścicielami.
  20. Cudna historia Twojej Burzy, Nadziejko :) Ale masz cudaka, daje słowo! Choć i ja miałam któregoś tymczasa, co nie pił wody, więc wodę z mlekiem dawałam i było ok. I taki był jeden co siusiał do miski z wodą, stała pod lodówką :)
×
×
  • Create New...