-
Posts
44579 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malagos
-
-
Niekończąca się historia: ledwie Orion znalazł dom, w niedzielę zabrała go fajna rodzina, a już na zakładkę w kojcu gminnym kolejny pies. Z tej samej wsi, co Orion, i kilka poprzednich. Ja to tłumaczę faktem, że ta wieś lezy obok drogi wojewódzkiej Przasnysz-Ostrołęka, lasy, pola, "dobre" miejsce do porzucenia psa :( Supeł (Sułek) to młody, dwuletni pies, średniej wielkości, ślicznie "ciepło -miodowo" podpalany, gładkowłosy, odrobinę w typie jakiegoś posokowca/gończego. Bardzo sympatyczny, przytula się do człowiek, wspina łapkami na kolana, by go pogłaskać, ale nie jest nachalny, nie skacze. Umie chodzić na smyczy, da ja sobie spokojnie przypiąć, wręcz przypada do ziemi. Ma apetyt, wsuwa wszystko, co się mu poda, i gotowane jedzenie, i chrupki. Nie umie wziąć smaczka z ręki?... Nikt go tak nie karmił?... Z naszymi psami absolutnie bez kłopotu, nawet Diana nie warknęła, na kota żywo zareagował, ale na smyczy - lekkie szarpnięcie i poszedł w inna stronę niż kot. Jedyna wada to głośne układanie i skowyt, jak siedzi w kojcu, a nas widzi przy domu czy samochodzie. Zdjecia zrobimy jak najszybciej, nawet na stronie gminy jeszcze ich nie ma.
-
Przytulisko p.Joli czyli jest taki mały domek wypełniony miłością po dach
malagos replied to zoja.'s topic in Psy do adopcji
Super!!!!!! -
Pikuś ma watek na fb, nie wiem, czy tak mi się uda wkleić link. Założyła go Marzena Skoczeń https://www.facebook.com/marzena.skoczen.5/posts/10205235376800539?comment_id=10205241499033591&notif_id=1547543091669805&notif_t=comment_mention Ktoś proponuje płatny dt, nawet nie wiadomo, ile płatny... hotel płatny, rozumiem, ale dom tymczasowy płatny plus karma? nie rozumiem.......
-
Nowy psiaczek nie ma jeszcze wątku, może dziś zrobię mu zdjęcia, wczoraj już było ciemno, jak go przewoziliśmy z kojca gminnego. Odszukałam watek Zulki, bo Tomek zrobił jej zdjęcie (kiedyś graniczyło to z cudem, teraz starowinka nie zdała sobie z tego sprawy :) ) Ona ma już 17 lat! Tu powinien być link do wątku, ale nie mogę wkleić?........
-
Dziękuję, Nadziejko, za wpłatę na Orionka! Zapisuję 15 zł! A Orion ma dom :) Pojechał w niedzielę do fajnych ludzi z Warszawy - kupili dom z działką za Makowem Maz., młodzi emeryci ( w moim wieku....), rozglądali się za dużym psem do domu, i nasza wspólna znajoma, lekarz wet z Makowa poleciła ich Tomkowi :) Przyjechali do nas w niedzielę na szarlotkę, a akurat gościliśmy Krysię i Tomka konfirmów, to spotkanie było "na szczycie" :) Dziś mój Tomasz podjedzie do tych państwa po obiecany jakiś aparat, to i zrobi wizytę poadopcyjną przy okazji :)
-
Dziękuję, że zaglądacie do nas, Kochane :) Wpłynęło 86,35 zł z bazarku Nadziejki, dziękuję! Zawsze mam w pamięci Magdalenę, która zajmuje się mikropsiakami, i jej metodę oswajania: właśnie kuchnia, normalne życie rodzinne, pozorne niezwracanie uwagi na małego strachulca. Karmienie z ręki, bo jak zgłodnieje, to musi podejść i coś schwycić. Postanowiłam, że tak zrobię w weekend. Przyniosę niuńka do domu, posadzę na posłanku w kuchni (Nutka musi mi wybaczyć...) i zastosuje metodę Magdaleny. W inny sposób nie przekonamy się o Pikusiowym charakterze. Aha, W naszym kojcu przed domem, na miejsce Oriona, kolejny biedak ze wsi, Sułek (znów z tej samej wsi, co Orion i kilka poprzednich, z Niesułowa).
-
Witamy po kolejnym roku :) To nasza Zulka ma około 17 lat :) Nie ma już ząbków, ze wzrokiem słabiutko, a ze słuchem całkiem źle - ale nie słyszy burzy, wystrzałów i innych dźwięków, których kiedyś panicznie się bała. I stawy też już nie te, schodzenie ze schodków do sadu to czasem problem, ale od czego jest tara i tu się załatwia :) Niedawno zmuszona byłam złapać Zulkę do obcięcia pazurków...nie, tego się nie da opisać! Takiego kwiku, wycia, próby gryzienia ręki, szamotania to ja nigdy nie widziałam. Myślałam, że ona zejdzie na serce... Posikała się, zrobiła kupsko na stole w gabinecie, traciła oddech! Pazurki obcięliśmy, ale nie mam odwagi za dwa, trzy miesiące tej akcji powtórzyć... A to nasz Zulek:
-
Jakoś tak ten Pikuś mi się przyplątał, znaczy, to imię :) taki mały Pikuś z niego. Wczoraj we dwoje z Tomkiem czatowaliśmy koło kojca z apartami, by zrobić psu zdjęcie, jak wyjdzie do miseczki z jedzeniem. Wszystko by było ok, ale Tomek się jak na złość rozkasłał. Wiec nie było wyjścia, wszedł do kojca i podniósł dach budki. Piesek wyskoczył przestraszony i wtulił się w kącik kojca, w siatkę. Ma kilka zdjęć, Tomek dał na fb, szukamy domu, który by z Pikusiem popracował. u nas kolejna bida złapana w piątek, w kojcu gminnym...
-
Tu potrzebna osoba, która ma czas: zabrać Pikusia do domu, zostawić go w kątku np. w kuchni i niech obserwuje życie, ludzi, innego psa. I karmienie z ręki, niech on sam podejdzie do człowieka. I próba założenia obróżki - bo może on to zna, tylko trzeba mu przypomnieć? Ja nie mam czasu! Nie ma nas w domu po 8-9 godzin, do tego kolejny tymczas pod opieką, no i Diana, która nie wiadomo, co powie na psa w swojej kuchni.
-
Ja jestem załamana :( Ten psiak jest niewidzialny - jest u nas od 10 dni, a widziałam go dwa razy... Marzenka prosi o zdjęcia, nie dziwię się, ale jak zrobić zdjęcie psu, który jest tak wycofany? Po zdeptanym śniegu i ziemi w kojcu, i kupkach wrogu, widać, że żyje. Je 3 razy dziennie - pierwsza miseczka podaję ok. 7.00, jest za ciemno, by warować za drzewem i jak się pokaże, to zrobić zdjęcie. Potem jest 16.00, już zmrok, kolejny raz 22.00. Wczoraj sobota - przygotowałam miseczkę z ciepłym jedzeniem, sama się porządnie opatuliłam, wzięłam telefon i poszłam na akcję. Postawiłam miseczkę metr przed budą, schowałam się za drzewem, wycelowałam komórkę i czekam. Po 10 min pojawiła się nosek przed budą, ale mój ruch (cholernik, wdział to kątem oka, ze 4 m dalej stałam) i już psa nie ma... Odczekałam jeszcze 10 min i poszłam do domu. Teraz idę, z Tomkiem i aparatem - celowo zwlekam z podaniem śniadania, żeby był bardziej głodny. Ale to nie jest sposób na oswojenie psa. Ja się nie piszę na to........
-
i chyba dlatego my żyjemy dłużej, by móc pomóc i pożegnać kilku Przyjaciół. Zaopiekuj się kolejnym psiakiem, on nie zastąpi Twojego zmarłego przyjaciela, ale zapełni pustkę i oderwie myśli, co by było, gdyby... Właśnie na moich rękach umarł kotek, którego w czwartek wieczorem zgarnęłam ze środka ulicy - samochody przejeżdżały nad nim! i nikt się nie zatrzymał. Mała biedna kocina, z rozwalana głową, ale zrobiliśmy wszystko, co się dało,a właściwie od początku był to stan krytyczny :(
-
Zrobiłam jedno ogłoszenie na olx, wyróżniłam za te 4 zł z groszami. https://www.olx.pl/oferta/piekny-duzy-mlody-pies-w-typie-owczarka-niemieckiego-CID103-IDyb0cA.html?action=show&id=505017812&utm_source=serviceletterManageAd&utm_medium=email&utm_campaign=diplayLink Wprawdzie był jeden zainteresowany dom "z polecenia", na razie pani nie oddzwoniła.