Jump to content
Dogomania

malagos

Members
  • Posts

    44579
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by malagos

  1. Wygląda na to, ze Supełek zostaje u pani Marleny, wiec zmieniam tytuł. Uffffffffff
  2. Bazarek super, już byłam i "nabyłam" :) Mamy od wczoraj gości, Michasie i ich Mańka - Pikuś zdał egzamin na piątkę :) Ani warknięcia, ani szczekania - trochę leku, by podejść. Wieczorem przed TV cała rodzina, to i Pikuś podsiadł mi fotel. Nie mogę wstawić zdjęć!!
  3. Wygląda na to, ze się udało :) Jeszcze byłam w pracy, gdy Tomek zawiózł Pikusia. Najpierw oba psy poznały się na działce sąsiada, za domem. Supeł jest cudowny, bo taki energiczny, ale zero agresji. Po 20 minutach wszyscy weszli na plac przy domu. Psy machały nadal do siebie ogonami, wypiły wodę z jednej miski, a Supeł dojadł chrupki z miski Maksia. Tomek wypił kawę, a psy nadal się bawiły, Supeł zwiedzał kąty. Ma do dyspozycji i budę, i wejscie do domu, czyli nawet lepiej, niż u nas...Wieczorem pani Marlena przesłała filmik - że jest dobrze.
  4. Wiesz, Tysiu, po tym dramacie z Czarusią to ja się już do końca życia będę obawiać :( Ale tu Diana miała do czynienia z chłopakiem, do tego bardzo uległym. Supełka też przyjęła ciepło, poprzednio Oriona też. Asiu, podam na pw, dziękuję serdecznie Oj, tam, oj tam, nie zauważyłam nawet tej gafy :) Jednak Tomek na pierwszym miejscu w moim sercu :)
  5. smutno...ale i tak dożyła swoich dni godnie...
  6. Oczywiście, potwierdzam wpłatę i tu, od Nadziejki na psiaki 94,50 zł :) Dziękuję! Supeł ma dziś wizytę zapoznawczą - niedaleko nas, przy rynku, tyle, że jest tam pies-rezydent i zobaczymy, czy się dogadają. Zawieziemy Pikusia i poznamy na obcym terenie. Warto spróbować, do to fajni ludzie, z sercem do zwierzaków.
  7. Dziękujemy! Noc upłynęła nad podziw spokojnie - nie wstawałam ani razu, było cicho i bez dreptania. Rano, przed szóstą, jak się obudziłam, obok zobaczyłam ryjek Pikusia i tyłeczek Diany. Oni są jak jedno! Po spacerze i śniadaniu jednak tomek zaniósł Pikusia do kojca, musi poczekać na nasz powrót do domu :(
  8. Dianka za stara na takie numery :) Pikuś zamiast spać, zabawiał się damskimi fatałaszkami :) Dziś świętujemy drugą rocznicę poznania Dianki -przyjechała ze schroniska w Zamościu :)
  9. Tak było dwa lata temu - za małe posłanko i biedny bezdomny piesek :)
  10. Wspomninamy :) Wspominamy :) Dacie wiarę, że 2 lata temu przyjechała do nas Diana? Przywiozła ją w środku nocy PatiC, taka brudną, śmierdzącą, smutną. Siedziała w kojcu i płakała, by ją zabrać do domu. W nocy spałam w pokoju gościnnym, którego okna wychodzą na kojec, by co chwila otwierać okno i krzyczeć "Cicho, spokój, do budy!", bo sąsiedzi się skarżyli, że wyje. Ale po 3 dniach pojechaliśmy do naszej dr Magdy, a ta po wycięciu jej tych śmiedziuchów na pupie zaleciła kąpiele w specjalnym szamponie. "Nie ma problemu, weźmiemy ją do domu i wykąpiemy" - tak zadecydował Tomek, żeby nie było na mnie :) I ją ogłaszaliśmy, bo na początku szukaliśmy jej domu.... Dopiero w marcu zapadła decyzja, ze Diana zostaje :)
  11. Ale dobra wiadomość! Jeden wniosek - WARTO POMAGAĆ :) Jesteście wielkie, Dziewczyny!
  12. Kolejny dzień za nami - wczoraj zapoznałam Pikusia z Supełkiem. Raczej spokojnie to przebiegło, Pikuś zaczął mnie bronić, i nie pozwala Supłowi do mnie podejść na pogłaskanki. Za to siusiają obaj na zmianę pod każdym krzewem i drzewkiem, do tego dołącza się Diana - wymianie "pozdrowień" mnie ma końca :). Pikuś nadal na smyczy, ale na długiej, nie ma biedy. Najważniejsze, że się załatwia na dworze, bez problemu. W domu pilnuje się blisko mnie, to ja jednak jestem tą pańcią od jedzenia, a to ważne w życiu Pikusia. Potrafi odpędzić Szarą Kotę, gdy chce wejść do mnie na kolana -ale wtedy reaguję i go karcę "nie!". Była nawet próba zabawy, łapanie mnie za rękę, przewroty na plecki. Noc za to przechodzona - ciągle się Diana kręciła, zmieniała miejsce, ja czuwałam, czy aby nie chce wyjść w środku nocy, bo się to czasem zdarza. Ale nie, nie chciała. Za nią dreptał Pikuś, warczał na koty, które chciały wejść do sypialni. Rano na posłaniu Diany: dwa moje biustonosze i para skarpetek z niedomkniętej (bo uszkodzona) szuflady na bieliznę. Ale nic nie pogryzione.
  13. Wygląda na to, ze trzeba szukać Pikusiowi nie kolejnego dt, ale domu stałego. Widać, jak ważną rolę w socjalizacji spełnia pies domownik - terapeuta, przewodnik, nauczyciel. Diana sprawdziła się w tej roli rewelacyjnie! Pikuś zapatrzony w nią - w domu chodzi za Dianą, liże po pyszczku, obserwuje, co robi i naśladuje ją. Na dworze też drepcze tam, gdzie ona. Doszło do tego w nocy, że Diana wpakowała się nam do łóżka (czego dawno nie robiła), to i Pikuś....zakręcił się, popiszczał, odmówił zostania w kuchni, położył w nogach i tak spaliśmy do rana. Ale w związku z tymi moimi kłopotami w pracy, nie mogę sobie pozwolić na zostawienie Pikunia w domu na te prawie 9 godzin - jednak został rano w kojcu :(. Nie wiem, czy czegoś by nie zniszczył, nie drapał w drzwi itp.
  14. Zdrówka życzę, kochane Dziewczyny!..........
  15. Jako że Supeł jest "gminny", to szczepienia, odrobaczenie itp są pokryte, to dwie wpłaty z bazarków Nadziejki przepiszę na Pikusia: 94,50 oraz 86,35 zł, to 180,85 zł. Urwę 50 zł na jedzonko, bo to sama kupuję. Umieszczę zaraz 130 zł w pierwszym poście, przepraszam, że dopiero teraz, ale zapomniałam :(. Jeszcze raz - Nadziejko, dziękuję!
  16. Do szło do tego, że Pikuś władował mi się na kolana, jak usiadłam w fotelu. Niezdarnie, bo niezdarnie, ale wskoczył. Posiedział chwilkę, bardzo zaabsorbowany tą swoją śmiałością. Kolejny spacer - jest siusiu, pod sam koniec, jak wracaliśmy. Czyli na razie nie jest to taki siusiak, jak inne psiaki-tymczasy, że każde drzewko, każdy, kamień, każdy krzaczek. Owszem, wącha ale idzie dalej. Teraz czynność wykonana była po męsku, z nogą :)
  17. Kolejne wyjście - odważyłam się na 1 smycz, przypiętą do szelek. Było sikanko pod karmnikiem dla ptasząt :). I Diana nadaje rytm spacerowi. Pikuś podchodzi do niej, liże po pyszczku (!). Teraz wpakował się na fotel, bo obok leży Diana. Chodzi za nią po domu, a jak ja się schylam ją pogłaskać, to i on podchodzi i podstawia łepek. Ciekawe, kiedy zamacha ogonkiem?
  18. Teraz - znów ubieranie w szelki i smycze, kolejny spacer, bo Pikuś się kręci, koniecznie chce wyjść z kuchni, drapie w drzwi, wyje po swojemu. zdybałam go, jak położył się na krzesełku, na tych smyczach i szelkach.Kilkanaście minut, ale bez efektu. Za to machnął ogonem (!!), ale nie do mnie, a do Dianki. Jest jego przewodniczką duchową :). Konfrontacji z Supełkiem unikam, wszak to dwa samce.
  19. Wieczorem spacer - znów bez efektów. Za to chłopak sobie wył w tej kuchni. Śmiesznie, takie niegłośne krótkie kawałki, "zakręcone" na końcu, urwane, jak hejnał mariacki :). Dziś rano: 7.00 pobudka, w piżamie pędem wypuścić Supełka z kojca, wypuścić domowe psiaki na siusiu, szybko przygotować michę dla Supełka, pobiec za 10 min zamknąć go w kojcu ze śniadaniem, 7.15 - założyć szelki i przypiąć obie smycze, wynieść Pikusia na dwór (ja patrzę, a ja nadal w piżamie, kurtce, czapce :) 7.20 - wyczekane SIUSIANIE na śniegu, w kucki jak suczka 7.24 - maleńka kupka pod krzakiem 7.32 - powrót do domu, śniadanie dla wszystkich stworzeń
  20. Imprezka przełożona, z korzyścią głównie dla Pikusia :) Zabraliśmy go do do domu w piątek zaraz po pracy - ale darmo szukać szelek, w których został w kojcu 5 dni temu :poszarpane w kawalątka maleńkie. Dobrze, że mam drugie. Po ciemku dałam spokój ze spacerami, ale dziś rano - obróżka, szelki dwie smycze. I miłe zaskoczenie - Pikuś trochę dreptał, jakby tak do mnie podchodził, siedział na śniegu, słuchał odgłosów otoczenia. I tak z 15 min. Ale nic nie załatwił. Po godzinie patrzę, ą Pikuś zszedł z posłania i tak bidaka przypiliło, ze się wypróżnił 3 razy, i kucnąwszy zrobił siusiu. Całe szczęście, że się nie zatkał na amen, ale szkoda, ze nie na dworze. kolejny spacer - jeszcze ładnie, dreptał nawet po sadzie, wąchał znaki psów, ale też bez efektu. Teraz śpi - po prostu się rozciągnął i śpi. Ale do zdjęcia już podniósł głowę, już czujny.
  21. Kochane moje, to już 37 lat :) nie wiem tylko, czy jednak nie przełożymy imprezki na inny termin - jedno autko szwankuje, Anię boli gardło, ślizgawica na drodze :(
×
×
  • Create New...