-
Posts
44579 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malagos
-
Mam już pieniądze na koncie - DZIĘKUJĘ SERDECZNIE! Pikulinka musimy zaszczepić od wścieklizny, dziś to zrobimy. Czyli musimy znów go wyłowić z budki, wziąć do domu, zaszczepić i poobserwować. Wprawdzie weekend przed nami, ale jutro na dwa dni przyjeżdzają dzieci (plus pies Mańka i dwa koty) oraz Ania (plus pies Kenia). Mamy rocznicę ślubu i stąd goście. To jak w tym kątku w kuchni przetrzymać Pikusia?...
-
Dziękuję Nadzejko, jak wpłyną potwiedzę :) Nie wiem nawet, czy Pikuś ma na sobie jeszcze te szeleczki, co miał u nas, czy ich nie pożarł....jakby co, kupię nowe
-
Jesteśmy, żyjemy, ale mam tak mało czasu, by zajrzeć na wąteczek..... supeł ma się doskonale, jest wesoły, posłuszny, ma apetyt. Dałam ogłoszenie na OLX miejscowe, i na moja Ostrołęka - były dwa telefony. Jeden - pan szuka jednak suczki, bo wierniejsze. Drugi - "czy aby szczeka ten piesek, bo do pilnowania domu, i zeby kur nie gonił". No to nie ma co, kur nie mam i nie sprawdzę Supła na drób. Ale pan się rozgadał i opowiadał, jak na giełdzie samochodowej w Ciechanowie sprzedawał szczeniaki po swojej suce owczarku, to mi się odechciewa dawać ogłoszenia na teren wiejski :(
-
Maryniu, nasz rację :) po Orionie jest kolejny pies, Supeł, i do tego mały dzikusek w drugim kojcu. W pracy mam takie zmiany, ze odechciewa się wszystkiego... Ja, 1,5 roku przed emeryturą, muszę stawić czoła jakimś dziwnym wyzwaniom, pracy jak w korporacji, z telefonem z GPS, pod ciągłą kontrolą i presją :( Ale nie ma wyjścia z tej sytuacji, a stres mnie tak zżera, że w byle co wyprowadza z równowagi. A wiesz sama, ile cierpliwosci wymaga opieka nad starowinkami: a to podłoga ciągle zalana, a to kupa w holu na piętrze, a to kocie rzyganko na pościeli, a to wołanie do jedzenia głuchych w pień Zulek i Nutek.... eh, szkoda gadać :(
-
On jest dzikusem. Nie miał kontaktu z człowiekiem. Ucieczka to dla niego gwarancja przeżycia, jak u dzikiego psa. Nie na darmo dziewczyny polowały na niego kilka miesięcy! Nie warczy, nie gryzie, nie mlaska, nie ziewa - odwraca głowę i chowa ją w kąt, nieruchomieje przy spojrzeniu na niego i przy dotyku. Ma o obroże i szelki. I dwie długie smycze.
-
Porażka :( Założyłam mu szelki, stawiając sparaliżowanego ze strachu psa na stole w kuchni, przypięłam drugą smycz i wzięłam na ręce. Trochę się wyrywał, nigdy widać nie był brany na ręce. Zniosłam na trawnik, i postawiłam na ziemi. Kołowrotek w powietrzu, rzucanie, fruwanie na tych dwóch smyczach, do tego pisk, wycie, ujadania!....cyrk, to mało powiedziane. Musiałam odpuścić, i wniosłam do domu. W nocy była totalna cisza. Rano w kuchni sucho, nic nie zrobił. Podałam naszym psom miseczki ze śniadaniem, Pikusiowi też postawiłam zaraz przy posłaniu. Zabrał się do jedzenia :). Z ręki smaczka nie weźmie, odwraca głowę, unika kontaktu wzrokowego. Ale jak położę chrupkę na jego łapce, zaraz zje. Tomek wziął go przed chwilą na dwór, na tych dwóch smyczach. Trochę lepiej, bo tylko ze dwa razy tak wariował, wył i się wyrywał, potem zrezygnował i po prosu nieruchomiał na ziemi. Oczywiście nic nie zrobił, postali tak obaj z 15 min. Zaraz podam tabletkę Stressout, potem obiad. Od jutra nie ma nas po 8 - 9 godzin w domu, Tomek na robotę z badaniem krów na białaczkę i gruźlicę, ja zaczynam szkolenia po wsiach :(. Nie dam rady ogarnąć psów swoich, dwóch tymczasów, domu, zajęć popołudniowych, ćwiczeń, zebrań koła gospodyń i towarzystwa...nie dam rady :( Pikuś musi wrócić do budy :(
-
Tak też myślę, ma taką gładka sierść i ten ryjek trochę gończego. Na wszelki wypadek, jak teraz go wypuszczam na teren bez smyczy, to pilnuję, by koty były w domu. Na ptaki pod karmnikiem poluje. Na wołanie nie zawsze wraca, ale jak już przybiegnie, to się łasi i czeka na smaczek. Za jedzenie da się pokrajać :)
-
Dziękujemy :) Witaj, Asiu :)
-
-
chyba jednak Supeł ;)
-
Jesteś niesamowita! Dziekuję! Już piszę, co u naszego Pikusia: Zabraliśmy go rano z kojca, oczywiscie podnosząc daszek budy, bo nie wyszedł sam. Wtulił się w kąt kojca i tak dygotał, ze cała siatka się trzęsła. Ale powolutku podeszłam, głaskałam, powoli założyłam obróżkę ze smyczą i wzięłam na ręce.. Po pierwsze lecznica - obejrzenie, podanie - wreszcie!- preparatu na ewentualne pchełki, wycięcie kilku kołtunów i wyjęcie 1 kleszcza!. Tomek stwierdził, ze Pikuś jest wnętrem! I zaniosłam Pikunia do domu, postawiłam w kuchni. Wcisnął się w kącik i udawał, ze go nie ma. Po chwili poszedł na posłanie pod kaloryferem i tam tkwi do tej pory ) od 10.00, jest 17.20...) Nasze psy zupełnie go olały, nawet Diana po prostu go powąchała, z jakimś takim niesmakiem?... Pikuś odwracał głowę i nieruchomiał. to samo z kotami. Bardzo mi przypomina Zulkę sprzed 12 lat... Dałam kawałek mięsa, bo znalazłam jeszcze kilka tabletek Stressout, i jedną tabletkę przemyciłam w tym mięsku Ale zjadł dopiero, gdy wyszliśmy wszyscy z kuchni i zapanowała cisza. Podałam znów kilka kawałków mięsa na spodeczku, to odwrócił głowę. Po chwili jednak zjadł ze smakiem. Wieczorem dam wiecej i miseczkę postawię koło, a nie na posłaniu. Czeka nas wieczorny spacer na sikanko :). Mam jedne szelki, ale czy będą dobre?
-
I ja tak myślę, pies jest energiczny, podlewa każdy krzak, drzewo, kojec, co się da. Cześć, Tysiu :)